MSZ Wielkiej Brytanii oświadcza, że jeśli Chiny nie wycofają się z planu narzucenia Hongkongowi prawa o bezpieczeństwie narodowym, to Londyn otworzy 300 tys. mieszkańcom Hongkongu drogę do brytyjskiego obywatelstwa. Chińskie MSZ protestuje.

Jak informowaliśmy, chiński parlament niemal jednogłośnie poparł projekt ustawy regulującej kwestie bezpieczeństwa w Hongkongu. Nowe prawo ma m.in. zabronić podważania władzy rządu w Pekinie. Zostało to skrytykowane m.in. przez USA, Kanadę, Australię i Wielką Brytanię, które wydały wspólne oświadczenie.

W oświadczeniu ministrowie spraw zagranicznych czterech krajów wyrazili „głębokie zaniepokojenie decyzją Pekinu”. W ich ocenie, nowe przepisy „ograniczą wolności mieszkańców Hongkongu, a tym samym dramatycznie podważą autonomię Hongkongu i system, dzięki któremu jest on tak zamożny”. Zaznaczono też, że nowe prawo naruszy międzynarodowe zobowiązania Chin wynikające z chińsko-brytyjskiej deklaracji w sprawie zarządzania tym terytorium po jego przekazaniu ChRL. W dokumencie podkreślono, że umowa z 1984 roku jest prawnie wiążąca i zarejestrowana w ONZ.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Wielka Brytania zapowiedziała przy tym, że zaoferuje posiadaczom brytyjskich paszportów zamorskich w Hongkongu drogę do pełnego obywatelstwa. Od 1842 do 1997 roku Hongkong był posiadłością brytyjską.

Szef brytyjskiej dyplomacji Dominic Raab ogłosił, że jeśli władze Chin nie wycofają się ze swoich planów względem Hongkongu, Wielka Brytania zmieni status około 300 tys. posiadaczy brytyjskich paszportów zamorskich (BNO) w Hongkongu. Według BBC powiedział, że takie osoby uzyskałyby prawo do dłuższych pobytów w Wielkiej Brytanii, co „otwiera drogę do obywatelstwa w przyszłości”.

Wystąpienie wspomnianych czterech krajów zostało skrytykowano przez Pekin. W piątek rzecznik MSZ Chin Zhao Lijian odrzucił krytykę ze strony Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Kanady i Australii. Zaznaczył, że Chiny sprzeciwiają się ingerencjom w ich wewnętrzne sprawy i przekazały tym czterem krajom stanowczy protest.

Ponadto, Zhao oświadczył, że Chiny zastrzegają sobie prawo do odwetu, jeśli Wielka Brytania zaoferuje mieszkańcom Hongkongu możliwość uzyskania brytyjskiego obywatelstwa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że nowa ustawa ma uregulować kwestie porządku publicznego i bezpieczeństwa narodowego w Hongkongu, który w zeszłym roku stał się areną wielkich zamieszek – starć z policją, ataków na gmachy publiczne i licznych aktów wandalizmu, starć między zwolennikami różnych opcji politycznych. Do zamieszek doszło w ramach ruchu protestacyjnego przeciw projektowi ustawy określającej zasady przekazywania rezydentów Hongkongu podejrzanych o popełnienie przestępstwa organom ścigania z innych regionów Chin. Projekt został opracowywany przez władze regionu. W czasie zamieszek dochodziło do manifestacji wrogości wobec państwowości Chińskiej Republiki Ludowej – deptania i palenia jej flag oraz wznoszenia kolonialnych flag brytyjskich oraz flag USA. Pod naciskiem ruchu protestacyjnego władze Hongkongu wycofały się z prac nad wspomnianym projektem ustawy. Także w ostatnim czasie mieszkańcy Hongkongu licznie protestowali przeciwko planom wprowadzenia nowych regulacji.

Deputowani chińskiego parlamentu zapowiadają, że nowe prawo zostanie skonstruowane w ten sposób, by zapobiegać aktom separatyzmu, terroryzmu, ekstremizmu i dywersji ze strony ośrodków zagranicznych. Ustawa wprowadzi zmiany do statutu Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkongu, wprowadzając obowiązek uzyskiwania zatwierdzenia od władz w Pekinie dla niektórych działań w zakresie bezpieczeństwa publicznego. Szczegóły nowej ustawy nie zostały jeszcze określone, natomiast nowe prawo ma zostać nadane z pominięciem lokalnych organów ustawodawczych. Hongkońska opozycji, a także wielu zagranicznych komentatorów uważa, że jest to wyraźne naruszenie zasady „jednego kraju, dwóch systemów”, przewidującej szeroką autonomię tego regionu.

Regulowanie relacji między władzami centralnymi, a władzami autonomicznego regionu wywołało już protesty ze strony USA. Waszyngton próbował wprowadzić tę kwestię na forum Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, ale próba ta została zablokowana przez przedstawiciela ChRL. Chińczycy oskarżają USA o ingerencję w wewnętrzne sprawy ich kraju.

PAP / Rmf24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • jazmig
      jazmig :

      Niech pan uważniej czyta internet, to zobaczy pan, co wyrabiają demonstranci. Oni są zwyczajnymi bandytami, oblewają ludzi benzyną i podpalają, biją pałkami ludzi, którzy usuwają ustawione przez nich zapory, niszczą sklepu, stacje metra itp.

      Ponadto żadne państwo nie może sobie pozwolić na próby oderwania części swojego terytorium. Czy zgodzi się pan na oderwanie Śląska od Polski, albo przyłączenie rzeszowszczyzny do Ukrainy, jak tego żądają banderowcy?