Pochodzący z XVI wieku obraz „Opłakiwanie Chrystusa” autorstwa Lucasa Cranacha Starszego zaginął po II wojnie światowej. Dzieło udało się zlokalizować w Muzeum Narodowym w Sztokholmie. Instytucja zarekomendowała szwedzkiemu rządowi zwrot dzieła Polsce.

„Opłakiwanie Chrystusa” namalowane zostało w latach 30. XVI wieku przez niemieckiego malarza Lucasa Cranacha Starszego. Jest on autorem dziesiątek obrazów, m.in. „Rzezi niewiniątek” znajdującej się w Muzeum Narodowym w Warszawie czy „Madonny z Dzieciątkiem” przechowywanej w klasztorze Kanoników Regularnych Laterańskich przy kościele Bożego Ciała w Krakowie. Inne jego dzieła podziwiać można m.in. w Londynie, Berlinie czy Wiedniu.

CZYTAJ TAKŻE: Cenny obraz wywieziony z Polski przez ZSRR odnalazł się w Niemczech

To jeden z najcenniejszych obrazów z dawnej wrocławskiej kolekcji muzealnej – podkreślił Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Niezwykłość tego dzieła (…) polega na tym, iż w najbliższym otoczeniu zmarłego Chrystusa pojawiają się, zamiast postaci świętych, bohaterowie świeccy, konkretne osoby znane z imienia i nazwiska – poinformowało Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Obraz jest pamiątką po małżeństwie pochodzącym z niemieckiej Saksonii – kupcu Konradzie von Günterode i jego żonie Annie.

Jak informuje Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, obraz prawdopodobnie od momentu ufundowania, znajdował się w klasztorze cystersów w Lubiążu. Następnie trafił do dzisiejszego Wrocławia, gdzie od 1880 roku znajdował się w zbiorach Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych.

W trakcie II wojny światowej Niemcy podjęli decyzję o konieczności zabezpieczenia dział sztuki przed zniszczeniem. Akcją wywożenia eksponatów kierował profesor Günther Grundmann, dolnośląski konserwator zabytków. Były one składowane w kościołach, klasztorach i pałacach. „Opłakiwania Chrystusa” miało trafić do „skrytki” w Kamenz (dzisiejszy Kamieniec Ząbkowicki). Stamtąd, prawdopodobnie w 1946 roku, obraz został skradziony i ślad po nim zaginął. Podobny los spotkał ponad sto ukrytych w Kamieńcu obrazów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Obraz „Orlęta Lwowskie” odnaleziony po 77 latach [+FOTO]

Muzeum Narodowe w Sztokholmie poinformowało, że dzieło Cranacha zakupiono do kolekcji w 1970 roku. Obraz został wylicytowany na aukcji za cztery tysiące koron szwedzkich w oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od Sztokholmu mieście Mariefred. Na sprzedaż wystawili go wtedy spadkobiercy Sigfrida Haggberga, dyrektora koncernu telefonicznego LM Ericsson w Polsce, zmarłego siedem lat wcześniej.

Haggberga w 1942 roku aresztowało gestapo za pomoc polskiemu podziemu. Miał on m.in. przemycać dokumenty ujawniające zbrodnie nazistów na Polakach i Żydach. Po interwencji króla Szwecji wyrok cofnięto, a Haggberg po wojnie wrócił do Polski. Jak twierdzi rodzina, obraz trafił do niego wyłącznie na przechowanie, jednak właściciel nigdy nie zgłosił się po jego odbiór. Dyrekcja Muzeum Narodowego w Sztokholmie podkreśla, że w latach 70. XX wieku nikt nie wiedział, że dzieło sztuki zostało skradzione z Polski.

„Opłakiwanie Chrystusa” znajduje się na liście polskich strat wojennych, umieszczonej na stronie Wydziału Restytucji Dóbr Kultury. Strona polska wystąpiła w czerwcu 2019 roku z wnioskiem restytucyjnym. Może on niedługo przynieść skutek – Muzeum Narodowe w Sztokholmie niedawno zarekomendowało szwedzkiemu rządowi zwrot Polsce obrazu.

Z przedstawionych dokumentów wynika, że obraz z dużym prawdopodobieństwem jest identyczny z żądanym obiektem, a zatem skradzionym. Zwrot obrazu do Muzeum Narodowego we Wrocławiu w Polsce jest zgodny z międzynarodowymi konwencjami w tej dziedzinie – podała w komunikacie sztokholmska placówka. Ostateczna decyzja należy do szwedzkiego ministerstwa kultury.

Nie byłby to pierwszy odzyskany przez Polskę obraz, który został zrabowany podczas II wojny światowej. W 2008 roku obraz  „Święty Iwo wspomaga biednych” Jacoba Jordaensa pojawił się w ofercie jednego z londyńskich domów aukcyjnych. On także przechowywany był w Kamieńcu Ząbkowickim.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Również w Kamieńcu ukrywano „Studium chmur” Friedricha Philipa Reinholda. Po latach odnaleziono je w jednym z paryskich antykwariatów. „Via Cassia koło Rzymu” Oswalda Achenbacha odnalazło się w 2014 roku na aukcji w Kolonii. W 2017 roku do Polski powróciła „Ulica wraz z ruiną zamku” Roberta Śliwińskiego. Obraz ten odnalazł się na internetowej aukcji antykwariatu w Pensylwanii w USA.

W 2019 roku obraz Abrahama Bloemaerta „Historia Apolla i Dafne”, także przechowywany w Kamieńcu, powrócił do Muzuem Narodowego we Wrocławiu. W 2009 roku jego sprzedaż zaoferowano wrocławskiemu muzeum, gdy nie udało się dobić targu słuch po nim zaginął. OKazało się, że obraz przebywał w Polce. Ministerstwo Kultury wygrało w sprawie jego zwrotu proces – był to pierwszy wygrany proces cywilny o dzieło sztuki będące polską stratą wojenną.

Jak informowaliśmy, problematyczne jest odzyskiwanie zrabowanych dóbr kultury z Rosji. Gdy Polska upomniała się o nie na początku br., rosyjski miniter kultury stwierdził: „Ta kwestia po prostu dla nas nie istnieje”. W Rosji znajdują się m.in. „Dziewczyna z gołębiem” Antoine’a Pesne, „Ptasie podwórko” Daniela Schultza czy „Pejzaż leśny” Jana Brueghla starszego.

Kresy.pl / dobrewiadomosci.net.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz