Szef MSZ Ukrainy Wadym Prystajko powiedział, że w kwestii odblokowania poszukiwań i ekshumacji szczątków pomordowanych Polaków na Ukrainie „są pierwsze zmiany” i „pierwsze pozwolenia na prowadzenie takich prac”. Przy okazji minister sugerował, że z Ukrainy emigrują głównie osoby polskiego pochodzenia.

W sobotę „Radio Swoboda”, czyli ukraińska redakcja Radia Wolna Europa/Radia Wolność, opublikowała obszerny wywiad z szefem MSZ Ukrainy, Wadymem Prystajko.

Podczas rozmowy poruszona została m.in. kwestia stosunków polsko-ukraińskich. Prowadząca wywiad dziennikarka powiedziała, że literacką Nagrodę Nobla otrzymała „Polka z ukraińskimi korzeniami, Olga Tokarczuk”, zarazem zaznaczając, że trudno nie wspomnieć o problemach w relacjach między Polską a Ukrainą, „szczególnie w kwestiach pamięci, oświadczeniami o ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskiej [tak w oryginale – red.]”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prystajko zaznaczył, że prezydent Wołodymyr Zełenski pojechał do Warszawy na spotkanie z polskim prezydentem Andrzejem Dudą przy okazji obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Wyraził wdzięczność stronie polskiej za specjalne przyjęcie. Jedną z podnoszonych w rozmowach kwestii, według szefa ukraińskiej dyplomacji, było to, czy można „pójść dalej w kwestiach pamięci” historycznej.

– Nasze stanowisko jest pryncypialne; w tym, że my również przypominamy o istnieniu naszych kwestii względem pamięci historycznej na terytorium dzisiejszej Polski. Jesteśmy gotowi pójść naprzód, ale wymagamy od siebie odpowiedniego nastawienia i oczekujemy tego samego względem nas – zaznaczył Prystajko.

– Wydaje mi się, że prezydentowi Zełenskiemu udało się przekazać w rozmowach ze wszystkimi polskimi liderami, że zapewne musimy usiąść, przewrócić tę stronę i pójść dalej. Taki próby były podejmowane wcześniej – powiedział szef MSZ Ukrainy. Dodał, że tego wymaga wzajemna bliskość i „nasza percepcja wspólnego zagrożenia”, stąd trzeba obu stronom „wznieść się na inny poziom zrozumienia”.

Następnie, Prystajko odniósł się do kwestii działań na rzecz wznowienia na Ukrainie prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych szczątków pomordowanych Polaków.

– Chciałbym powiedzieć, (…) że są pierwsze zmiany w tym kierunku. Są pierwsze pozwolenia na prowadzenie takich prac. Spodziewamy się, że to trochę odblokuje całą sytuację. Zobaczymy w najbliższym czasie, jak idziemy dalej po tym szlaku.

Na pytanie dziennikarki o to, jak wyglądają działania z drugiej, tj. polskiej strony, Prystajko powiedział, że „tak samo z tej strony podejmowane są kroki na rzecz odblokowania”.

– Obydwa narodu swego czasu pozwoliły, żeby nasze kwestie polityczne, historyczne zablokowały i różne projekty współpracy gospodarczej, i zwyczajne międzyludzkie kontakty. Z tym trzeba szybko się uporać. Musimy iść naprzód na rzecz rozwoju obu naszych narodów.

W rozmowie poruszono też temat masowej migracji zarobkowej Ukraińców do Polski. Zaznaczono, że niektórzy z migrantów przyjmują polskie obywatelstwo. Dziennikarka zwróciła uwagę, że wbrew obiegowej opinii na Ukrainie, to wcale nie mieszkańcy zachodniej części kraju stanowią zasadniczą większość emigrantów, ale że wyjechało też wielu Ukraińców ze wschodu. Na pytanie, jak Kijów mógłby powstrzymać masową emigrację, a z drugiej, zapewnić Ukraińcom godziwe warunki pracy (gdyż „czasem pracują w nieludzkich warunkach”), minister odparł:

– Jako wariant, można zamknąć granicę, (…) postawić psy i tak dalej… (…) Już mogę wyobrazić sobie [nagłówki]: że wzywam do zamknięcia granicy z Polską! To byłby normalny nagłówek. A potem, może, ludzie by się zainteresowali i przeczytaliby resztę artykułu.

Odnosząc się do emigrantów ze wschodniej Ukrainy, Prystajko powiedział, że „w obwodzie donieckim było dużo etnicznych Polaków”, którzy „żyli w odrębnych społecznościach”. Następnie sugerował, że duża część z tych, którzy wyjechali z Ukrainy, to Polacy lub osoby polskiego pochodzenia:

– Po prostu tak się składa, że u nas było wielu Polaków i wielu z nich wróciło [do Polski – red.], szczególnie teraz, gdy są u nas takie tragiczne problemy, po prostu powrócili do swoich korzeni, z powrotem. Ale to nie jest przeważnie większość ludzi, którzy szukają lepszego życia.

-Nic nie zrobisz, to zwyczajny proces. – dodał. – Bardzo wielu Polaków wyjechało dalej na Zachód. Żałujemy utraty każdej pary rąk i jednej głowy. (…) Ale albo przeżyjemy, dowiemy się, czemu nie możemy istnieć na naszej ziemi, albo wszyscy się przeniesiemy, jak Irlandczycy albo Ormianie, którzy w większości mieszkają za granicą, znacznie więcej, niż u sienie w ojczyznach.

Na uwagę, że przypomina to kazus „Polaków w Irlandii”, minister odparł: „Polacy w Irlandii. My zamiast Polaków, ktoś potem zamiast tych Ukraińców, którzy wyjechali do Polski”.

Rozmowa dotyczyła też kwestii kontrowersyjnej ustawy językowej, którą poruszono w kontekście protestów autochtonicznej mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu. Prystajko zaznaczył, że żądania Węgrów koncentrowały się na dwóch kwestiach: odłożenia wprowadzenia zapisów ustawy w życie w czasie, do 2023 roku, żeby dzieci i nauczyciele mogli zaadaptować się do nowych warunków oraz, żeby prywatne szkoły miały prawo do samodzielnego tworzenia własnych programów nauczania. Według niego, pierwszy postulat został już spełniony, natomiast drugi zapewne również zostanie spełniony, poprzez nową ustawę o szkolnictwie średnim. Zaznaczył, że jeśli wówczas, po spełnieniu tych warunkach, strona węgierska wciąż będzie naciskać, to Ukraina uzna, że „kwestią nie jest obrona mniejszości węgierskiej na Zakarpaciu, osobnych programów nauczania, ale znacznie głębsza kwestia”. Dodał, że wówczas Kijów będzie domagać się od Budapesztu oficjalnych wyjaśnień.

Przypomnijmy, że przed dwoma tygodniami wiceszef IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk poinformował, że Instytut złożył już w ukraińskich urzędach wnioski o pozwolenie na rozpoczęcie prac na Ukrainie.

„Przed nami długa mozolna droga pozyskiwania wszelkiego rodzaju zgód i zezwoleń, co nie jest prostą łatwą czynnością na terenie Ukrainy, bowiem tam podział kompetencji pomiędzy różne urzędy jest spory. Wierzę, że wszystkie te problemy będziemy mogli jednak pokonać i ta zgoda nabierze realnego kształtu” – powiedział profesor, odnosząc się do deklaracji wiceministra spraw zagranicznych Ukrainy Wasyla Bodnara, że Ukraina pozytywnie odpowiedziała na wniosek Polski o pozwolenie na wznowienie poszukiwań i ekshumacji.

Wcześniej Bodnar oświadczył, że strona ukraińska „pozytywnie” ustosunkowała się do polskiego wniosku o wznowienie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych polskich ofiar na Ukrainie. Bodnar określił kolejne działania, które powinny zostać podjęte w celu odblokowania ekshumacji. Według niego strona polska powinna teraz wybrać ukraińskiego wykonawcę prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, i to on powinien uzyskać niezbędne pozwolenia do przeprowadzenia tych prac.

Prace Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN na Ukrainie zostały zablokowane przez skompromitowanych ukraińskich urzędników – szefa ukraińskiego IPN Wołodymyra Wjatrowycza oraz sekretarza komisji ds. upamiętnień Swiatosława Szeremetę – po tym, jak w maju 2017 roku w Hruszowicach na Podkarpaciu doszło do legalnej rozbiórki samowolnie postawionego pomnika UPA.

Z kolei po spotkaniu z kierownictwem IPN na początku października, ambasador Ukrainy, Andrij Deszczycia oświadczył, że Polska ze zrozumieniem i bez zastrzeżeń zastosuje się do ukraińskich procedur dotyczących prowadzenia prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych i zapewnia o gotowości do ścisłej współpracy w kwestii uwiecznienia i zachowania ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. Dodajmy, że dotychczas strona ukraińska, w tym ambasador Deszczycia, rozumiała to jako odnowienie miejsc na terenie Polski ku czci OUN-UPA.

Czytaj także: Wiceszef MSZ odniósł się do propozycji budowy „pomnika pojednania polsko-ukraińskiego”

Radiosvoboda.org/ Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz