Przy okazji konferencji prasowej z udziałem szefów MSZ Polski i Niemiec wyraźnie ujawniła się różnica stanowisk obu krajów ws. budowy Nord Stream 2 i planowanych w USA nowych sankcji na podmioty uczestniczące w budowie gazociągu.

We wtorek szef MSZ Niemiec Heiko Maas gościł w Polsce w ramach oficjalnej wizyty w naszym kraju i rozmawiał z polskim ministrem spraw zagranicznych Jackiem Czaputowiczem. Podczas wspólnej konferencji prasowej obaj ministrowie byli pytani o komentarz do projektu ustawy dwóch amerykańskich senatorów, zakładającego rozszerzenie amerykańskich sankcji  na firmy uczestniczące w budowie gazociągu Nord Stream 2.

Czaputowicz powiedział, że Nord Stream 2 uzależnia dostawy od jednego dostawcy, czyli Gazpromu, a tym samym nie zapewnia Europie bezpieczeństwa energetycznego . Szef MSZ przypomniał, że Polska wraz z Danią i Norwegią bierze udział w budowie gazociągu Baltic Pipe, a także rozbudowuje terminale LNG i podpisuje długoterminowe umowy z USA na dostawy gazu skroplonego. Ma to zapewnić Polsce „całkowitą niezależność od gazu z Rosji”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

– Dla nas Rosja jest państwem, które wykorzystuje instrumenty ekonomiczne do realizacji polityki zagranicznej, dlatego stanowi pewne zagrożenie – powiedział minister, cytowany przez serwis „DW”. Dodał, że Moskwa „może użyć dostaw gazu jako źródła nacisku na państwa, by wymóc jakieś decyzje”.

Szef niemieckiej dyplomacji miał w tej kwestii wyraźnie odmienne zdanie. – Dyskutowane teraz opcje to eksterytorialne sankcje, które odrzucamy – powiedział Maas, komentując inicjatywę amerykańskich senatorów.

– Fakt, że rozważane są nowe sankcje lub że nowe mogą zostać tam [w USA – red.] zainicjowane, nie zmienia nic w naszym stanowisku o Nord Stream 2 – zaznaczył.

Jak informowaliśmy, na początku miesiąca dwóch amerykańskich senatorów, Ted Cruz z Partii Republikańskiej i Jeanne Shaheen z Partii Demokratycznej, złożyło projekt ustawy zakładającej poszerzenie sankcji na gazociąg Nord Stream 2. Nowe amerykańskie sankcje mają objąć m.in. statki zaangażowane we wszelkie prace nad układaniem rurociągu, ich ubezpieczycieli, a także podmioty, które ułatwiają im dostęp do infrastruktury portowej. Sankcje mają dotknąć jakąkolwiek firmę, która chciałaby zapewnić dla gazociągu certyfikację do rozpoczęcia działalności.

Operator projektu gazociągu Nord Stream 2 AG twierdzi, że planowane w USA nowe sankcje pokazują „lekceważenie interesów indywidualnych i przemysłowych klientów europejskich, którzy będą zmuszeni do płacenia miliardów więcej za gaz, jeśli rurociąg nie powstanie”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że nałożone pod koniec ubiegłego roku przez USA sankcje na firmy budujące Nord Stream 2 doprowadziły do wstrzymania układania ostatniego odcinka gazociągu na dnie Bałtyku. Jak pisaliśmy, by dokończyć budowę gazociągu samodzielnie, Rosjanie zawrócili z Dalekiego Wschodu statek Akademik Czerski, który ma techniczne możliwości prowadzenia takich prac. Na początku maja statek dopłynął na Bałtyk, co wywołało natychmiastową reakcję głównego promotora wymierzonych w Nord Stream 2 sankcji, prominentnego amerykańskiego senatora Teda Cruza, współautora najnowszej ustawy: „Jeśli Gazprom użyje Akademika Czerskiego do dokończenia gazociągu Nord Stream 2, amerykański prezydent musi nałożyć i nałoży sankcje na Gazprom. Jego funkcjonariusze utracą możliwość przybycia do USA, a wszystkie ich środki finansowe zostaną zamrożone, a to dopiero początek”.

dw.com / Tass / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz