Ewentualne sankcje Unii Europejskiej wobec Białorusi powinny być skierowane do konkretnych osób, nie wolno  szkodzić szeregowym obywatelom – przekonywał w środę litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkevicius – poinformowała agencja prasowa Tass.

Jak poinformowała w środę rosyjska agencja prasowa Tass, szef litewskiego ministerstwa spraw zagranicznych uważa, że ewentualne sankcje Unii Europejskiej na Białoruś powinny być personalne. Jego zdaniem obywatele nie powinni ponosić konsekwencji decyzji białoruskich władz.

„Trzeba zrobić coś konkretnego. Stąd też należy omówić sankcje. Uważam, że powinny to być sankcje, które nie zaszkodzą ludziom, ale będą wymierzone w tych, którzy łamią prawa i używają siły bez uzasadnionego powodu. Konkretne sankcje wobec osób na które się zgodzimy, bo zasłużyli na taką uwagę od nas” – przekonywał szef litewskiej dyplomacji.

Jak poinformował Linkevicius, ministrowie spraw zagranicznych krajów członkowskich UE zorganizują 14 sierpnia internetową konferencję poświęconą w szczególności sytuacji na Białorusi. „Powiedzieliśmy już, że tych wyborów nie można postrzegać jako wolnych. Dlatego muszą być jakieś reperkusje” – podkreślił, dodając, że o tym będzie rozmawiać na konferencji.

Jak poinformowaliśmy na naszym portalu, minister spraw zagranicznych Łotwy Edgars Rinkēvičs wystąpił we wtorek na konferencji prasowej po spotkaniu z szefami MSZ Estonii, Finlandii i Polski. Szef łotewskiej dyplomacji odniósł się do aktualnej sytuacji na Białorusi. Rinkēvičs wskazał, że ministrowie są zgodni co do tego, że Białoruś powinna być niezależnym i suwerennym krajem, rozwijającym się zgodnie z wolą narodu białoruskiego.

„Po drugie, zdajemy sobie sprawę, że sytuacja jest skomplikowana i musimy zachować otwarte kanały komunikacji zarówno z rządem, jak i opozycją oraz zrobić wszystko, aby zapewnić pewien dialog polityczny” – mówił Rinkēvičs dodając, że „jeśli sytuacja się pogorszy i zostaną przekroczone pewne czerwone linie”, wobec Białorusi będzie można zastosować unijne sankcje. Łotewski minister zaznaczał, że jest jeszcze czas na dyplomację i dialog polityczny.

Rinkēvičs ostrzegł, że jeśli UE zdecyduje się na nałożenie sankcji, Białoruś może całkowicie znaleźć się pod rosyjskim wpływem. „Bo co to znaczy nakładać sankcje? Bez wątpienia oznacza to, że Białoruś zostanie całkowicie wciągnięta w strefę wpływów Rosji” – uważa szef MSZ Łotwy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

9 sierpnia na Białorusi odbyły się wybory prezydenckie. Wstępne wyniki pokazują, że obecny prezydent Aleksander Łukaszenko zapewnił sobie 80,08% głosów, podczas gdy jego główna rywalka Swietłana Tichanowska otrzymała 10,09% głosów. Pozostałym trzem kandydatom nie udało się uzyskać więcej niż dwa procent.

Po ogłoszeniu wyników sondażu końcowego 9 sierpnia, co sugeruje miażdżące zwycięstwo Łukaszenki, w wielu miastach i miasteczkach w całym kraju doszło do masowych protestów. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podało, że zatrzymano około 3000 osób, a dziesiątki policjantów i demonstrantów zostało rannych. Ponadto stróże prawa zatrzymali kilku reporterów. Tichanowska zakwestionowała wyniki, odmówiła ich uznania i powiedziała, że ​​uważa się za wybranego prezydenta. Złożyła również skargę do krajowej komisji wyborczej. Następnie Tichanowska opuściła kraj i we wtorek uciekła na Litwę.

Kresy.pl/Tass

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz