Zakłady chemiczne DniproAzot należące do ukraińskiego oligarchy Ihora Kołomojskiego ogłosiły w piątek, że wznawiają pracę wydziału produkcji chloru i jego związków niezbędnych do uzdatniania wody.

Obecnie firma zakończyła prace przygotowawcze przed uruchomieniem produkcji. W najbliższym czasie należy oczekiwać wypuszczenia pierwszej produkcji. Odnośnie dostaw ciekłego chloru, podchlorynu sodu, sody kaustycznej i kwasu solnego należy skontaktować się z działem sprzedaży – oświadczył DniproAzot w krótkim komunikacie.

Jak pisaliśmy, nagłe wstrzymanie przez DniproAzot produkcji ciekłego chloru i kwasu solnego zagroziło funkcjonowaniu wodociągów i firm produkujących napoje na Ukrainie. DniproAzot jest monopolistą w produkcji tych substancji, używanych do uzdatniania wody oraz przy jej filtrowaniu. 15. czerwca zakłady ogłosiły, że są zmuszone zakończyć produkcję z powodu jej nieopłacalności, wywołanej wzrostem cen gazu ziemnego. Według wiceprezydent Ukraińskiego Związku Wodociągów Olgi Babij, w wyniku wyczerpywania się zapasów chloru, już w sobotę w Charkowie może zabraknąć wody. Zapasy chloru w Mikołajowie, Krzywym Rogu i Żytomierzu miały skończyć się według niej w sierpniu. Kilka dni temu DniproAzot oświadczył, że jest w stanie wznowić produkcję „nie zważając na ekonomiczne straty”, pod warunkiem podniesienia cen na swoje wyroby. Jak powiadomiono, firma zwróciła się w tej sprawie 2 lipca br. do ukraińskiego urzędu antymonopolowego i wciąż oczekuje na odpowiedź.

Być może na dzisiejszą decyzję menedżerów DniproAzotu wpłynęła Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, która także w piątek poinformowała o rozpoczęciu czynności sprawdzających postępowanie kierownictwa firmy, „które doprowadziło do deficytu ciekłego chloru”. Jak napisano w komunikacie SBU, działanie to „stworzyło warunki wstępne dla zakłócenia normalnego funkcjonowania infrastruktury niezbędnej dla zaopatrzenia ludności i niebezpieczeństwo dla zdrowia ludzi”. Wśród tych zagrożeń wymieniono „uniemożliwienie dezynfekcji wody pitnej, stworzenie zagrożenia masowych zatruć i szerzenia się epidemii”. SBU ma także sprawdzać zasadność kilkukrotnego wzrostu ceny ciekłego chloru w łańcuchu dostaw. Rezultatem działań śledczych ma być podjęcie decyzji o ewentualnym postawieniu zarzutów osobom „odpowiedzialnym za sztuczne stworzenie warunków wstępnych dla powstania sytuacji nadzwyczajnej”.

Jak stwierdził portal Kyiv Post, Kołomojski wykorzystując monopolistyczną pozycję należących do siebie zakładów „szantażował” Ukrainę groźbą pozbawienia jej wody pitnej licząc na uzyskanie korzyści ekonomicznych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kresy.pl / azot.com.ua / ssu.gov.ua / Kyiv Post




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zefir :

    Ale ten żydek Kołomyjski banderowców,szczególnie przygłupów z SBU,pięknie kiwa i zwodzi.W procesie wytwarzania chloru i wodorotlenku sodu z chlorku sodu(sól kuchenna) metodą elektrolizy podstawowym nośnikiem kosztów jest energia elektryczna,ściślej jej koszt,jej cena,a nie cena gazu ziemnego.Owszem cena gazu ziemnego rzutuje ale na cenę energii elektrycznej z tych elektrowni,w których gaz ziemny jako paliwo się stosuje.Domniemuję więc,że Kołomyjski produkcję energii elektrycznej też kontroluje,sam ,lub w porozumieniu z kumplami oligarchami.