Premier Armenii Serż Sarkisjan, wybrany na to stanowisko 17. kwietnia br., podał się w poniedziałek do dymisji po trwających ponad tydzień antyrządowych demonstracjach.

O swojej dymisji premier Armenii poinformował w specjalnym komunikacie, który ukazał się na stronie rządu. Jak napisał, zwrócił się w nim do wszystkich obywateli Armenii – m.in. „do tych, którzy dniem i nocą stoją na ulicach z hasłem +Odrzuć Serża+ oraz do tych, którzy z trudem docierają do miejsc pracy, żeby wypełnić swój obowiązek”. Jak podkreślił, zwraca się do nich ostatni raz jako przywódca kraju.



Nikol Paszynian [lider protestów – red.] miał rację. Ja nie miałem racji. Jest kilka wyjść z zaistniałej sytuacji, ale nie zgodzę się na żadne z nich. To nie dla mnie. Odchodzę ze stanowiska szefa kraju, premiera. – napisał Serż Sarkisjan.

Ustępujący premier podkreślił, że odchodzi wypełniając wolę protestujących na ulicach Erywania. Swoje oświadczenie Sarkisjan zakończył życzeniami „pokoju, harmonii i logiki” dla Armenii.

Jak pisaliśmy, od 11 dni opozycja w Armenii protestowała przeciwko nominowaniu byłego prezydenta kraju Serża Sarkisjana na stanowisko premiera. Sarkisjan sprawował urząd prezydent przez dwie kadencje. Zakończył urzędowanie 9 kwietnia. Po zmianach konstytucji, które wzmocniły pozycję szefa rządu wobec prezydenta, Sarkisjan otrzymał nominację na funkcję premiera, którą parlament zatwierdził we wtorek. Spowodowało to wyjście na ulice zwolenników opozycji.

Protesty, przebiegające do tej pory względnie spokojnie, przejawiały się organizowaniem wieców i demonstracji, w których brały udział dziesiątki tysięcy ludzi, a także blokad ruchu ulicznego. W niedzielę policja zatrzymała trzech liderów opozycji i prawie 200 demonstrantów, wywołując krytykę Unii Europejskiej.

Dzisiaj do protestujących dołączyło kilkuset nieuzbrojonych wojskowych, co wywołało niezadowolenie dowództwa armii, które zagroziło wyciągnięciem konsekwencji wobec żołnierzy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Wybrano nowego prezydenta Armenii. Sarkisjan zastąpi Sarkisjana

Kresy.pl / PAP / news.am

Tagi: , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz