Portal Onet dotarł do kolejnych szczegółów dotyczących związków Służby Bezpieczeństwa Ukrainy z podkarpacką seksaferą. W opublikowanym w piątek artykule Onet napisał m.in. że dwaj Ukraińcy, właściciele sieci agencji towarzyskich na Podkarpaciu – w latach 2007-2011 płacili haracz oficerom SBU.

Od kilku miesięcy szereg mediów informuje o agencjach towarzyskich, które na Podkarpaciu prowadziło dwóch braci z Ukrainy Jewgienij i Aleksiej Rysiczowie. Były oficer Centralnego Biura Antykorupcyjnego Wojciech J. twierdził, że Ukraińcy nagrywali w agencji towarzyskiej ważnych polityków i urzędników uprawiających seks z prostytutkami. Nagrania miały zostać zdeponowane na Ukrainie, jest ich podobno aż 4 tysiące. W prasie pojawiały się spekulacje, że taśmy są w rękach ukraińskich specsłużb i mogą być wykorzystywane do szantażowania polityków uwikłanych w aferę.  We wrześniu br. dziennik „Rzeczpospolita” dotarł do zeznań braci, którzy potwierdzili, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy interesowała się ich działalnością a także ewentualnymi nagraniami. Onet rozwinął ten wątek w dzisiejszym artykule.

Według Onetu do pierwszego kontaktu Rysiczów z ukraińskimi służbami doszło na przełomie XX i XXI wieku, gdy bracia odwiedzali swoje rodzinne miasto – Chmielnicki. Ukraińcy mieli wówczas odmówić współpracy z SBU. Bracia wciąż byli jednak obiektem zainteresowania ukraińskich specsłużb, które w następnych latach wypytywały ich znajomych o częstotliwość ich przyjazdów na Ukrainę oraz o to, czy posiadają jakieś pendrive’y lub płyty CD. Jeden ze współpracowników braci był w 2007 roku wypytywany przez SBU, czy Rysiczom wiadomo coś na temat amerykańskiej tarczy antyrakietowej w Polsce. Na przesłuchania do SBU były też wzywane prostytutki wracające na Ukrainę. Zaniepokojeni bracia skontaktowali się z SBU poprzez swojego pracownika o imieniu Rusłan, który twierdził, że ma na Ukrainie odpowiednie „kontakty”. Ten wrócił z informacją, że SBU ma na nich poważne „haki” i powinni pójść z nią na współpracę.

Według Onetu bracia przekazali później ABW taśmę z nagraniem rozmowy z Rusłanem, w której odmówili współpracy z SBU obawiając się, że w Polsce dostaną za to „po 25 lat”. Musieli jednak płacić haracz. Z ich zeznań wynika, że w latach 2007-2011 poprzez Rusłana zapłacili oficerom SBU 172 tys. dolarów i 85 tys. euro. Odbiorcą pieniędzy miał być Igor, według ustaleń krakowskiej prokuratury – bliski współpracownik ówczesnego szefa SBU Wałerija Choroszkowskiego.

Onet określił Choroszkowskiego jako osobę prorosyjską a kierowaną przez niego SBU jako „faktycznie kontrolowaną przez Rosjan”. W związku  z tym portal wyraził przypuszczenie, że sekstaśmy z agencji braci Rysiczów, o ile rzeczywiście istnieją, znajdują się teraz w rękach rosyjskich służb. Należy przy tym zauważyć, że Choroszkowski był szefem SBU od 2010 roku a bezpośrednio przed nim funkcję tę pełnił „prozachodni” Wałentyn Naływajczenko.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Gdy bracia zorientowali się, że SBU nie da im spokoju, złożyli w 2011 roku zawiadomienie do prokuratury. Zeznali wówczas w ABW, że SBU interesowała się ich działalnością, ponieważ ich klientelę stanowili przedstawiciele świata polityki i biznesu. Chodziło rzekomo o informacje wyjawiane przez gości pod wpływem alkoholu.

Według Onetu bracia zaprzeczają, że w ich lokalach kogokolwiek nagrywano. Przeczą temu zeznania Dawida Kosteckiego z 2012 roku (bokser prowadził konkurencyjną agencję towarzyską) a także wspomniane zeznania Wojciecha J. Kostecki zeznawał, że „jest przekonany”, że podsłuchy i monitoring znajdowały się w lokalu, w którym klientów przyjmowała niejaka Paula. Miała ona zbierać informacje dla Daniela Ś. – szefa wydziału gospodarczego rzeszowskiego CBŚ, który według Onetu miał chronić interesy braci Rysicz.

Doniesienie braci o propozycji SBU zostało przez prokuraturę… umorzone. W uzasadnieniu umorzenia znalazło się m.n. stwierdzenie, że SBU nie mogła werbować braci, ponieważ nie zajmuje się wywiadem i jej kompetencje są ograniczone do terytorium Ukrainy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Seksafera na Podkarpaciu: Skazany sutener nie spędził w więzieniu ani jednego dnia

Kresy.pl / onet.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz