Polski wiceminister nazwał status Ukrainy „wartością podstawową”

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz chce przedstawić Rosji wysokość kosztów akcji zbrojnej przeciwko Ukrainie.

Dziennikarz Polskiego Radia 24 zapytał Przydacza o stanowisko przed czwartkowym szczytem Unii Europejskiej, na którym ma zostać przedstawiona lista sankcji przygotowanych do wdrożenia gdyby siły zbrojne Rosji podjęły operację przeciwko Ukrainie. „Polskiej dyplomacji zależy na tym, aby już dziś określić wysokość tych kosztów” – wiceminister podkreślił poparcie Warszawy dla przygotowania takiej listy.

„Chodzi o to, aby zniechęcić prezydenta Rosji, by zmienił swoją agresywną politykę. Jeśli już dziś jako UE pokażemy, jak silna będzie reakcja, na jakie wsparcie będzie mogła liczyć Ukraina, to w ten sposób możemy powstrzymać Putina.” – wytłumaczył Przydacz, który podkreślał też zaangażowanie szefa resortu,

Zaznaczył też – „Nie dopuszczam do myśli sytuacji, że mielibyśmy przejść obojętnie wobec faktu, że Rosja narusza suwerenność Ukrainy”-  zacytował we wtorek portal dorzeczy.pl. Przydacz uznał status tego państwa za wartość fundamentalną – „Mamy do obrony wartość podstawową, czyli suwerenność i integralność terytorialną niepodległego państwa ukraińskiego. Reakcja jest konieczna. Nie powinna być przy tym spóźniona, ale wczesna”. Uznał, że brak wsparcia dla Ukrainy „To byłoby trochę w stylu polityki XIX wieku”

W sobotę Przydacz reprezentował Polskę na spotkaniu w formacie Trójkąta Lubelskiego, na którym podpisał wraz z przedstawicielami Litwy i Ukrainy „Wspólny plan działań w zakresie zwalczania dezinformacji na lata 2022-2023”.

Jak podawaliśmy, 30 października o koncentracji sił rosyjskich u granic Ukrainy napisał „Washington Post”, powołując się na zdjęcia satelitarne i filmy z ostatnich dni w mediach społecznościowych pokazujące rosyjskie pociągi wojskowe i konwoje przewożące duże ilości sprzętu wojskowego w południowej i zachodniej Rosji. Ukraińskie ministerstwo obrony oficjalnie podało jednak, że nie odnotowano” dodatkowych przerzutów rosyjskich jednostek, broni i sprzętu wojskowego na granicę państwową z Ukrainą”.

Jednak 1 listopada kolejne tego rodzaju doniesienia opublikował portal Politico, zamieszczając nowe zdjęcia, mające świadczyć o koncentrowaniu przez Rosję żołnierzy i ciężkiego sprzętu, w tym czołgów i pojazdów opancerzonych, przy granicy z Ukrainą. Podawano, że są to m.in. jednostki 4. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej z 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Rosja zaprzeczyła tego rodzaju informacjom. Pod koniec listopada ukraiński minister spraw zagranicznych Ukrainy stwierdził, że u jej granic skoncentrowano 115 tys. rosyjskich żołnierzy.

dorzeczy.pl/kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz