Palestyńczycy mieszkający na osiedlu Szajch Dżarrah w okupowanej Wschodniej Jerozolimie mówią, że zostali „oblężeni” przez władze izraelskie – poinformowała w piątek stacja al-Dżazira.

Jak poinformowała stacja al-Dżazira, Palestyńczycy mieszkający na osiedlu Szajch Dżarrah w okupowanej Wschodniej Jerozolimie mówią, że zostali „oblężeni” przez władze izraelskie. Niedawno izraelska policja zaczęła powstrzymywać nie mieszkających na osiedlu przed wejściem do dzielnicy, która została zamknięta, powiedział 71-letni Palestyńczyk Abdelfatah Iskafi.

Paleństyńczycy ​​ograniczyli swoje ruchy i przeważnie pozostają w domach, ponieważ jeśli opuszczą sąsiedztwo, władze izraelskie czasami nie pozwolą im na powrót, twierdząc, że takie mają rozkazy, że jest to strefa militarna, powiedział Iskafi.

Zobacz też: Jerozolima: pomimo rozejmu doszło do zamieszek w regionie meczetu Al-Aksa

„Osadnicy [żydowscy – red.] mogą się swobodnie poruszać. Poruszają się w grupach po 20-25 osób, uzbrojeni” – powiedział Iskafi, dodając, że drwią i próbują sprowokować palestyńskich mieszkańców. „Nie śpimy w nocy, ponieważ martwimy się, co mogą zrobić ci ekstremiści”.

Na początku tego miesiąca Szajch Dżarrah był miejscem demonstracji, podczas gdy dziesiątki mieszkających tam Palestyńczyków stanęło w obliczu przymusowego wysiedlenia w sprawie wytoczonej przeciwko nim przez organizacje osadnicze. Masowe protesty przeciwko ich przymusowemu wywłaszczeniu w tym miesiącu szybko rozprzestrzeniły się po Palestynie i przyciągnęły uwagę międzynarodowych mediów.

Izraelska rozprawa z demonstrantami rozprzestrzeniła się na meczet Al-Aksa, gdzie izraelskie siły bezpieczeństwa wielokrotnie szturmowały ten kompleks podczas świętego miesiąca Ramadanu, raniąc setki wyznawców islamu. 9 maja izraelski sąd najwyższy pod presją odłożył decyzję o wydaleniu czterech rodzin palestyńskich. Sąd powiedział, że nowy termin rozprawy zostanie ogłoszony za 30 dni, ale napięcia pozostają wysokie. W niedzielę siły izraelskie zabiły palestyńskiego kierowcę, który uderzył swoim samochodem w policyjną blokadę drogową w Szajch Dżarrah, raniąc sześciu funkcjonariuszy.

Iskafi pochodzi z jednej z rodzin palestyńskich, którym grozi wydalenie i czeka na ostateczną decyzję sądu. Powiedział, że w niedzielę wieczorem policja zamknęła rodzinę w ich domu na całą noc, aż do następnego wieczoru. „Postawili trzech do czterech żołnierzy przy drzwiach każdego z naszych domów, żebyśmy byli zamknięci w środku. Ilekroć próbowaliśmy się wydostać, mówili do nas: „Zostajesz w środku albo cię pobijemy”. We wtorek odbył się duży protest przeciwko oblężeniu okolicy, powiedział Iskafi. „Konfrontacje były ciężkie i co najmniej 36 [Palestyńczyków] zostało rannych. Tego samego dnia jak zwykle pokojowo protestowaliśmy w naszym sąsiedztwie, kiedy przyjechała policja i nas pobiła. „Miałem ranę na głowie. Nie obchodzi ich to, celują do każdego, nawet 71-letniego mężczyzny takiego jak ja ”- powiedział Iskafi.

Zobacz też: Rosja chce zorganizować spotkanie przywódców izraelskich i palestyńskich

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Od 14 maja zamknięcie nasiliło się wraz z wjazdem zwolenników mieszkańców Palestyny, którzy zostali zakazani z powodu „tak zwanego ryzyka starć”, ale ograniczenia te nie są nakładane na zwolenników mieszkających tam żydowskich osadników, powiedział Ir Amim. „Zamknięcie okolicy jest postrzegane jako celowe, bezczelne posunięcie władz izraelskich, mające na celu stłumienie mobilizacji Palestyńczyków i odebranie mieszkańcom osiedla wolności słowa i prawa do protestu przeciwko przymusowemu wysiedleniu”.

Palestyńskie rodziny żyją w „odgrodzonej strefie. Są przedmiotem ciągłych arbitralnych prześladowań i agresywnych środków policyjnych, naznaczonych przymusowym wejściem do domów i użyciem granatów ogłuszających, wody i kul z gumowymi końcówkami przeciwko mieszkańcom dzielnicy”. Policja często zmusza mieszkańców do pozostania w swoich domach i usuwa osoby siedzące na zewnątrz, powiedział Ir Amim, dodając, że we wtorek żołnierz strzelił nabojem z gumową końcówką w kierunku mieszkania, poważnie raniąc w środku piętnastoletnią dziewczynę.
Organizacja pozarządowa stwierdziła, że ​​w zeszłym tygodniu wysłała na policję pilny list, w którym zażądała cofnięcia zamknięcia dzielnicy i zaprzestania „wrogich środków, które prowadzą do dalszych podżegań”, ale nie otrzymano jeszcze żadnej odpowiedzi.

Kresy.pl/Al-Dżazira

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz