Formuła Steinmeiera jest jedną z opcji wprowadzenia w życie ustawy przyznającej specjalny status okupowanej części Donbasu, przy czym kształt i termin jej wdrożenia powinny uwzględniać głos ukraińskiego społeczeństwa – uważa polskie MSZ. Zaznacza, że w ramach działań zmierzających do uregulowania konfliktu nie mogą ucierpieć oczekiwania części obywateli Ukrainy, która wyraża aspiracje pro-europejskie.

Na początku miesiąca portal Kresy.pl zwrócił się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z zapytaniem, jak odnosi się ono do kwestii uregulowania sytuacji na wschodzie Ukrainy zgodnie z założeniami formuły Steinmeiera.

„Polska popiera wysiłki skierowane na uregulowanie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego oraz złagodzenie ekonomicznych i humanitarnych skutków rosyjskiej agresji na Ukrainę” – poinformowało MSZ w udzielonej wczoraj odpowiedzi. Jednocześnie podkreśla, że podstawą kompleksowego uregulowania konfliktu pozostają natomiast Porozumienia Mińskie.

Przeczytaj: Na co Ukraina zgodziła się w Mińsku? [+DOKUMENT]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Ich realizacja wymaga przede wszystkim bezwarunkowego zaprzestania konfrontacji zbrojnej i stworzenia stabilnego środowiska bezpieczeństwa, co będzie możliwe wyłącznie po wycofaniu się z Ukrainy rosyjskich najemników, rosyjskiego sprzętu wojskowego, rozformowaniu i rozbrojeniu nielegalnych formacji zbrojnych oraz przejęciu przez Ukrainę kontroli nad własną granicą w okupowanej części Donbasu” – pisze MSZ.

Przeczytaj: Niemcy zadowolone z zaakceptowania tzw. formuły Steinmeiera przez Ukrainę

Czytaj również: Przedstawiciel NATO na Ukrainie poparł formułę Steinmeiera

Ministerstwo zwraca też uwagę, że tzw. Formuła Steinmeiera „jest jedną z opcji wprowadzenia w życie ustawy przyznającej specjalny status okupowanej części Donbasu poprzez uzależnienie tego procesu od jednoczesnego przeprowadzania na tych terenach wyborów samorządowych, zgodnych ze standardami OBWE i monitorowanych przez OBWE”.

„Kształt ustawy dotyczącej statusu okupowanej części Donbasu oraz termin jej wdrożenia zależą od suwerennych decyzji ukraińskiego parlamentu oraz ukraińskich władz, i powinny uwzględniać głos ukraińskiego społeczeństwa. Część obywateli Ukrainy wyraża aspiracje pro-europejskie i ten właśnie aspekt społecznych oczekiwań nie może ucierpieć w ramach działań zmierzających do uregulowania konfliktu” – podkreśla polskie MSZ.

„Decyzje, które zostaną podjęte w celu rozwiązania konfliktu na Ukrainie nie mogą prowadzić do ograniczenia suwerenności Ukrainy w odniesieniu do jej terytorium ani do legitymizacji wpływu państw trzecich na procesy decyzyjne w Kijowie” – podsumowuje ministerstwo.

Jak wygląda „głos ukraińskiego społeczeństwa”

Przypomnijmy, że kwestia akceptacji przez władze w Kijowie tzw. formuły Steinmeiera wywołuje na Ukrainie kontrowersje. Jak informowaliśmy, podpisanie w Mińsku przez przedstawiciela Ukrainy tzw. formuły Steinmeiera, dotyczącej drogi uregulowania sytuacji w Donbasie, wywołało oburzenie i sprzeciw ukraińskich środowisk nacjonalistycznych głównych post-Majdanowych sił politycznych: Batkiwszczyny Julii Tymoszenko i Europejskiej Solidarności Petra Poroszenki. Ten ostatni otwarcie poparł protesty organizowane m.in. przez radykalny ruch azowski pod hasłem „Nie dla kapitulacji”. Szef tego ruchu, były komendant pułku Azow Andrij Biłecki nazwał tę decyzję „kapitulacją Ukrainy na warunkach Putina” i wezwał do protestów przed siedzibą prezydenta. Poza „azowcami”, do protestów nawoływali także zwolennicy neobanderowskiej partii Swoboda, którzy również dołączyli do protestu. Ostatnie demonstracje w tej sprawie odbyły się 14 października, gdy zgodnie z decyzją byłego prezydenta Poroszenki obchodzone jest święto państwowe – Dzień Obrońcy Ukrainy – w rzekomy dzień powstania zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii. Ich organizatorem ponownie był Korpus Narodowy.

Ponadto, kolejne ukraińskie rady miejskie i obwodowe przyjmują zbliżone do siebie uchwały, wzywające władze w Kijowie do odrzucenia tzw. formuły Steinmeiera i do zablokowania prac nad nową ustawą o specjalnym statusie Donbasu. Jak informowaliśmy wcześniej, deputowani Lwowskiej Rady Obwodowej w przyjętej jednogłośnie uchwale uznali, że wdrożenie zaakceptowanej przez Ukrainę w Mińsku „formuły Steinmeiera” jest niedopuszczalne. Zdaniem deputowanych, oznaczałoby to „kapitulację Ukrainy” przed Rosją. Zbliżone stanowisko zajęła Tarnopolska Rada Obwodowa, w niedługo później rada obwodu iwano-frankiwskiego. Pokazuje to, że władze dużej części zachodnich obwodów Ukrainy buntują się przeciw „formule Steinmeiera” i polityce prezydenta Zełenskiego.

Jak pisaliśmy, ponad dwa tygodnie temu Członkowie Trójstronnej Grupy Kontaktowej ds. Donbasu, w tym były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma reprezentujący Ukrainę, podpisali w Mińsku dokument określający tzw. formułę Steinmeiera. Ukraińską zgodę na „formułę Steinmeiera” potwierdził tego samego dnia również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Ma ona zostać wdrożona w ramach stosownej ustawy. Formuła ta przewiduje zmianę ukraińskiej konstytucji przez parlament tak, by Donbas otrzymał specjalny status, przeprowadzenie tam nowych wyborów i wycofanie rosyjskich wojsk i sprzętu. Zełenski mówił, że ustawa o specjalnym statusie ma funkcjonować tymczasowo, do czasu przeprowadzenia na terenach kontrolowanych przez separatystów wyborów. Warunkiem przejścia na tryb stały jest, by wybory odbyły się zgodnie z ukraińskim prawem oraz pozytywna opinia OBWE i międzynarodowych obserwatorów odnośnie sposobu ich przeprowadzenia.

Według opublikowanych na początku października wyników badania sondażowego przeprowadzonego przez grupę Socjologiczną Rating, aż 60 proc. badanych Ukraińców nie było w stanie ocenić inicjatywy na rzecz pokojowego uregulowania sytuacji w Donbasie, znanej jako „formuła Steinmeiera”. Ponadto, co czwarty ankietowany Ukrainiec jest przeciwko takiej idei (23 proc.), natomiast co piąty popiera takie rozwiązanie (18 proc.). Najwięcej zwolenników odnotowano na wschodzie (33 proc.), a najmniej na zachodzie (13 proc.) i w centrum kraju (14 proc.).

Co ciekawe, pod względem sympatii politycznych, stosunkowo najczęściej popierają „formułę Steinmeiera” wybory Platformy Opozycyjnej-Za Życiem (39 proc.), a także Batkiwszczyny Julii Tymoszenko (23 proc.). Niejako firmująca to porozumienie proprezydencka partia Sługa Narodu jest pod tym względem za nimi (18 proc. zwolenników). Najbardziej krytyczni są pod tym względem wybory Europejskiej Solidarności Petra Poroszenki (5 proc. „za”) i Głosu Swiatosława Wakarczuka (8 proc. „za”). Zaznaczmy, że wcześniej liderzy i politycy Batkiwszczyny i Europejskiej Solidarności zdecydowanie odcięli się od tej inicjatywy i skrytykowali ją jako zagrożenie dla państwa ukraińskiego.

Przeczytaj: W Kijowie i kilkunastu miastach Ukrainy protestowano przeciwko „formule Steinmeiera” [+VIDEO/+FOTO]

Czytaj także: Ukraina: Protestujący przeciwko „formule Steinmeiera” przemaszerowali z Majdanu do dzielnicy rządowej [+VIDEO]

Ostatnio w sondażu dla Centrum Razumkowa, 56 proc. ankietowanych wyraziło nadzieję na powrót obszarów zajmowanych przez separatystyczne republiki na łono Ukrainy „na takich samych warunkach, jakie były wcześniej”. 13,5 proc. wolało powrót tych terytoriów pod kontrolę Kijowa, ale po otrzymaniu większej niezależności. 10 proc. wolało autonomię Donbasu w składzie Ukrainy. Po 3 proc. ankietowanych opowiedziało się za niepodległością DRL i ŁRL lub za przyłączeniem się tych republik do Rosji.

Odnośnie poparcia różnych opcji doprowadzenia do Pokoju w Donbasie, to prawie wszystkie zostały odrzucone przez większość ankietowanych. Federalizację Ukrainy odrzuciło 63 proc. (przy 17 proc. na „tak”), a 56 proc. odrzuciło zapisanie w konstytucji Ukrainy szczególnego statusu części obwodów donieckiego i ługańskiego (26 proc. było „za”). Z nadaniem językowi rosyjskiemu rangi drugiego języka oficjalnego nie zgadza się 56 proc. (wobec 29,5 proc. na „tak”). Społeczeństwo ukraińskie odrzuca również amnestię dla separatystów (59 proc. przeciwko wobec 18 proc. „za”). Najwięcej przychylnych odpowiedzi (41,5 proc.) zyskało rozpoczęcie oficjalnych rozmów z przedstawicielami DRL i ŁRL (przeciw było 39 proc.) oraz złagodzenie kontaktów handlowo-gospodarczych z separatystycznymi republikami (40 proc. „za” przy 47 proc. „przeciw”).

Poprzednie władze w Kijowie zdecydowanie sprzeciwiały się tzw. formule Steinmeiera”, domagając się, by najpierw z terenów zajmowanych przez separatystów wycofano wszelkich żołnierzy z Rosji oraz przywrócono pod kontrolę ukraińską wschodniej granicy państwa, sprzed wojny w Donbasie.

PRZECZYTAJ: Prof. Osadczy dla Kresy.pl: bez silnej władzy i wewnętrznego porozumienia Ukrainę czekają kolejne krwawe wstrząsy

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Kasper1 :

    „„Kształt ustawy dotyczącej statusu okupowanej części Donbasu oraz termin jej wdrożenia zależą od suwerennych decyzji ukraińskiego parlamentu oraz ukraińskich władz, i powinny uwzględniać głos ukraińskiego społeczeństwa. Część obywateli Ukrainy wyraża aspiracje pro-europejskie i ten właśnie aspekt społecznych oczekiwań nie może ucierpieć w ramach działań zmierzających do uregulowania konfliktu” – podkreśla polskie MSZ.” – Sprawa ta jednak wygląda tak, że kształt tej ustawy został już ustalony w Mińsku i te ustalenia zostały zaakceptowane przez Kijów oraz jego partnerów w ramach formatu normandzkiego. Nikt nie zgodziłby i nie podpisał czegoś (no bo czego?) co będzie zależało od suwerennych decyzji ukraińskiego parlamentu, ukraińskich władz i co w dodatku będzie „uwzględniać głos ukraińskiego społeczeństwa” (co niby powinno traktować się jako jego głos? Tych kilkanaście tysięcy demonstrujących?). Podobnie albo nawet bardziej absurdalne jest stwierdzenie, że realizacja porozumień mińskich „wymaga przede wszystkim bezwarunkowego zaprzestania konfrontacji zbrojnej i stworzenia stabilnego środowiska bezpieczeństwa, co będzie możliwe wyłącznie po wycofaniu się z Ukrainy rosyjskich najemników, rosyjskiego sprzętu wojskowego, rozformowaniu i rozbrojeniu nielegalnych formacji zbrojnych oraz przejęciu przez Ukrainę kontroli nad własną granicą w okupowanej części Donbasu”. Zgoda co do zaprzestania konfrontacji zbrojnej i stworzenia stabilnego środowiska bezpieczeństwa ALE wg. naszego MSZ aby to środowisko bezpieczeństwa osiągnąć rebelianci powinni dobrowolnie rozformować się i rozbroić, oddać siłom kijowskim granicę z Rosją i czekać na łaskę Kijowa 🙂 Reasumując – wszystkie te dramatyczne, życzeniowe brednie powodować mogą tylko uśmiech politowania na twarzy czytającego a polski MSZ po raz nie wiadomo który potwierdza, że wraz ze swoim szefem (oraz wieloma poprzednimi szefami) stanowi zgraję chłopców w krótkich porteczkach w których rękach, O ZGROZO, jest polityka zagraniczna tego kraju. Oczywiście należy zdawać sobie sprawę, że celem takich oświadczeń jest próba szczucia przez polski MSZ władz kijowskich na rebeliantów oraz popierającą ich Rosję w celu zniweczenia możliwości podpisania trwałego pokoju w Donbasie bo pokój ten będzie MUSIAŁ wziąć pod uwagę interesy ludności Donbasu. Na szczęście z oficjalnym, polskim zdaniem w tej i wszystkich innych sprawach międzynarodowych nie liczy się już przysłowiowy pies z kulawą nogą.