Podpisanie w Mińsku przez przedstawiciela Ukrainy tzw. formuły Steinmeiera, dotyczącej drogi uregulowania sytuacji w Donbasie, wywołało oburzenie i sprzeciw głównych post-Majdanowych sił politycznych: Batkiwszczyny Julii Tymoszenko i Europejskiej Solidarności Petra Poroszenki.

Jak pisaliśmy, we wtorek Członkowie Trójstronnej Grupy Kontaktowej ds. Donbasu, w tym były prezydent Ukrainy Leonid Kuczma reprezentujący Ukrainę, podpisali w Mińsku dokument określający tzw. formułę Steinmeiera. Ukraińską zgodę na „formułę Steinmeiera” potwierdził tego samego dnia również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Formuła ta przewiduje zmianę ukraińskiej konstytucji tak, by Donbas otrzymał specjalny status, przeprowadzenie tam nowych wyborów i wycofanie rosyjskich wojsk i sprzętu.

Zaaprobowanie przez władze „formuły Steinmeiera” wzbudziło szereg głosów sprzeciwu. Liderka partii Batkiwszczyna, Julia Tymoszenko oświadczyła, że jej ugrupowanie uważa tę formułę za nie do przyjęcia. „(…) jej podpisanie w Mińsku to bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, integralności terytorialnej i suwerenności [Ukrainy]” – napisała na Facebooku Tymoszenko.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dodała, że Batkiwszczyna zwraca się do prezydenta o pilne zwołanie spotkania liderów frakcji w ukraińskim parlamencie, domagając się „szczegółowego wyjaśnienia, co podpisano w Mińsku u na jakie działania wydano zgodę”.

Wcześniej informowaliśmy, że porozumienie ws. Donbasu wzbudziło oburzenie wśród różnych środowisk, szczególnie u ukraińskich nacjonalistów. Szef ruchu azowskiego, były komendant pułku Azow Andrij Biłecki nazwał tę decyzję „kapitulacją Ukrainy na warunkach Putina” i wezwał do protestów przed siedzibą prezydenta. Jego zdaniem uznanie specjalnego statusu Donbasu będzie oznaczało federalizację Ukrainy, co uznał za sprzeczne z ukraińską konstytucją. „Faktycznie będzie to oznaczało uznanie na naszym terenie prorosyjskiej enklawy” – mówił lider azowców. Porównał to porozumienie z układem monachijskim cytując słowa Churchilla: „mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli także”. Biłecki zaznacza, że dopóki ukraiński parlament nie zatwierdzi „papierków podpisanych przez Kuczmę w Mińsku”, umowie tej można zapobiec. W związku z tym ogłosił „bezterminową akcję przeciw kapitulacji” i wezwał do zebrania się pod siedzibą prezydenta.

Przeczytaj więcej: Ukraińscy nacjonaliści oburzeni porozumieniem ws. Donbasu wzywają do wyjścia na ulice

Poza „azowcami”, do protestów nawołują także zwolennicy neobanderowskiej partii Swoboda, którzy również dołączyli do protestu.

Oburzenie z powodu porozumienia wyraził też były przewodniczący parlamentu Ukrainy, a obecnie deputowany z partii Europejska Solidarność Petra Poroszenki, Andrij Parubij. We wpisie na Facebooku nazwał propozycje mińskie „polityką demontażu ukraińskiego państwa”. Stosował też podobną retorykę do tej, jaką prezentują ukraińscy nacjonaliści, w tym ruch azowski.

„Wszyscy państwowcy powinni się zjednoczyć, żeby nie dopuścić do scenariusza kapitulacji! I nie dopuścimy [do tego]” – napisał Parubij.

Wczoraj wieczorem demonstranci pod hasłem „Nie dla kapitulacji” zebrali się nie tylko na ulicy Bankowej w Kijowie, gdzie mieści się siedziba prezydenta, ale również na Majdanie Niezależności. Media podawały, że przyszło tam co najmniej pół tysiąca ludzi. Byli wśród nich także deputowani z Europejskiej Solidarności – partii byłego prezydenta Petra Poroszenki. On sam napisał w mediach społecznościowych, że „solidaryzuje się” z akcjami i wezwaniami przeciwników ugody. Jego zdaniem „formuła Steinmeiera” oznacza osłabienie albo nawet zdjęcie sankcji z Rosji oraz legitymizację aneksji Krymu. „Nie pozwolimy, żeby Ukraina została zniszczona” – napisał Poroszenko. Na swoim profilu zamieścił też nagranie z oświadczeniem przeciwko przyjęciu formuły.

Poprzednie władze w Kijowie, a szczególnie Poroszenko, zdecydowanie sprzeciwiały się tzw. formule Steinmeiera, domagając się, by najpierw z terenów zajmowanych przez separatystów wycofano wszelkich żołnierzy z Rosji oraz przywrócono pod kontrolę ukraińską wschodniej granicy państwa, sprzed wojny w Donbasie.

Facebook.com, 112.ua / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. SyoTroll
    SyoTroll :

    Dostrzegam, że ps. „Piękna Julka” i ps. „Patroszenko” wciąż bardziej boją się Radykalnego Majdanu (zza okien) niż odległej UE z którą Ukraina jest „stowarzyszona”, z co za tym idzie, której Ukraina już oddała część swojej suwerenności.
    Czyżby już planowali „obronę przed europejską agresją”, przy użyciu tych samych sił które rzucili do Donbasu, by uchronić się przed obaleniem.