Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko kolejny raz straszy polskimi flagami w Grodnie i twierdzi, że „Polakom potrzebna jest cała Białoruś”. Wezwał w związku z tym do tworzenia lotnych „drużyn ludowych”, złożonych z uzbrojonych byłych wojskowych.

W czwartek podczas oficjalnej odprawy z szefami bloku siłowego, białoruski prezydent Aleksandr Łukaszenko m.in. wyznaczył swoich nowych pomocników ds. obwodów grodzieńskiego, brzeskiego i miasta Mińska.

Czytaj także: Zmiana na stanowisku ministra spraw wewnętrznych Białorusi

Łukaszenko mówił też o konieczności adekwatnego reagowania na zagrożenia zewnętrzne, kolejny raz wymieniając w tym kontekście Polaków, a także Kościół.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Powiedzmy otwarcie: w Grodnie wywieszali polskie flagi. No, nawet jeśli dziś je zdjęli, to nie znaczy to, że komuś tam coś nie chodzi po głowie. Widzicie zachowanie niektórych duchownych naszych Kościołów, i katolickich, i prawosławnych. Dlatego to też obszar waszej odpowiedzialności – powiedział Łukaszenko, cytowany przez agencję BelTA.

Przeczytaj: „Ojczyzna jest zagrożona”. Łukaszenko ponownie straszy polskimi flagami na Grodzieńszczyźnie

– Powinniście rozumieć, że poza naszym krajem NATOwcy nie uspokoili się, co by oni nie mówili – dodał. Odniósł się w tym kontekście do swojej niedawnej rozmowy z sekretarzem stanu USA, Mike’em Pompeo, zapewniając, że szef amerykańskiej dyplomacji niczego od niego nie żądał.

Czytaj także: Łukaszenko rozmawiał telefonicznie z Pompeo. Mówił o możliwości „agresji ze strony Polski, Litwy lub innych państw”

– Ale powiedziałem mu wprost, po przyjacielsku: „Mike, mimo tego, ja rozumiem, co się dzieje”. I ostrzegłem go: jeśli tylko tam się szarpną ze strony Polski, Litwy i, być może, Ukrainy (…), a właśnie Polacy i Litwini, głównie Polacy (co tam Litwini, armii nie mają) – no, to my odpowiemy – relacjonował Łukaszenko. Twierdził, że Pompeo zapewnił go, że coś takiego nigdy nie nastąpi.

Czytaj także: Łukaszenko chce wzmocnienia granicy z Polską, Ukrainą i państwami bałtyckimi

– Mówię mu: dobra, usłyszałem. My to słyszymy, ale musimy reagować. Ja jeszcze o Mińsku o nie mówię, ja mówię o tych zachodnich obwodach – powiedział prezydent Białorusi. Zwrócił przy tym uwagę na znaczenie nominacji nowych pomocników ds. obwodów brzeskiego i grodzieńskiego, że wyznaczył do tego zaufanych ludzi, a ich przyszłe zadania są według niego najważniejsze.

– Nie można być spokojnym i z powodu tych celów, że im, Polakom, potrzebna jest cała Białoruś. Wiecie, nawet jeśli całe NATO wejdzie na Białoruś, to im się nie uda. Nawet jeśli będziemy sami, im się nie uda. My za swój kraj wszyscy polegniemy. Nie daj Bóg, oczywiście – dodał Łukaszenko.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przywódca Białorusi uważa też, że konieczne jest wzmocnienie działalności „drużyn ludowych”, które mają pomagać w utrzymaniu w kraju porządku i bezpieczeństwa.

– Musimy uczynić robotę drużyn ludowych nieformalną. Oni zaczęli pracować, ale jeszcze nie rozwinęli pełnej siły – powiedział, nawiązując do ostatniego kryzysu politycznego i chaosu w Kirgistanie, gdzie „wszyscy siłownicy pouciekali, nie było komu bronić kraju”.

– Kto wziął na siebie odpowiedzialność? Drużyny ludowe. To oni zebrali rozproszonych milicjantów, do siebie zebrali służby specjalne i wojskowych. I stworzyli silne drużyny ludowe. I w ciągu doby pogasili wszystkie pożary – mówił Łukaszenko. – Dlatego drużyny ludowe muszą działać. Oni koniec końców powinni podnieść się i bronić. Nie potrzeba państwa, jesteśmy z wami – generałowie i inni ludzie, omonowcy, wojska wewnętrzne, armia – zabezpieczymy granice państwa. Niech zapewnią obronę swoich domów.

Zdaniem Łukaszenki, do takich mobilnych czy lotnych oddziałów powinno się rekrutować byłych wojskowych. Twierdzi, że wielu z nich, w tym nawet weterani z Afganistanu, jest chętnych do dołączenia do drużyn ludowych. Według niego pytają oni, czemu by ich nie zaangażować, „włącznie z uzbrojeniem, do tych lotnych oddziałów byłych wojskowych”.

– Oni mogą nam bardzo pomóc. Potrzeba, żeby każdy człowiek czuł, że on chroni swoją rodzinę i swoją ziemię – podsumował Lukaszenko.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Białoruski prezydent zaznaczył też, że w ramach kompetencji jego pomocników w Grodnie i Brześciu leży komponent armijny. Przypomniał, że w rejonie Brześcia stacjonuje „prawnie zorientowana na to” brygada desantowo-szturmowa, a w Grodnie duża brygada zmotoryzowana. – To jest wsparcie siłowe wasze i siłowników, gubernatorów. Mówię to otwarcie, wszyscy powinni to rozumieć.

Po wyborach z 9 sierpnia, oficjalnie wygranych przez rządzącego od 1994 Łukaszenkę, przez Białoruś przetaczają się masowe protesty społeczne. Protestujący oskarżają władze o sfałszowanie wyborów. Wystąpienia społeczne są tłumione przez siły bezpieczeństwa, która używają szerokiego zakresu środków siłowych i setkami zatrzymują uczestników akcji protestacyjnych na obszarze całego kraju.

Przeczytaj: Łukaszenko stwierdził, że wybory prezydenckie w Polsce zostały sfałszowane

Czytaj również: Łukaszenko: liderzy protestów i strajków są opłacani z Polski i Litwy

Belta.by / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz