„Poleciłem poddać śledztwo w sprawie śmierci Romana Bondarenki pod ścisłą kontrolę”, powiedział prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenko w wywiadzie dla białoruskich i zagranicznych mediów w piątek – przekazała Biełta.

Jak poinformowała białoruska państwowa agencja prasowa Biełta, prezydent Łukaszenko zarządził śledztwo w sprawie Romana Bondarenki, który zmarł w szpitalu po pobiciu przez „nieznanych sprawców”.

„Składam najszczersze kondolencje rodzicom. To źle kiedy ktoś umiera. Szczególnie młody człowiek” – powiedział Łukaszenko.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Jak podaje portal Tut.by, nieprzytomny Bondarenko trafił w środę wieczorem do jednego z mińskich szpitali z poważnymi urazami głowy. Przeszedł kilkugodzinną operację, ale lekarze nie dawali mu większych szans na przeżycie. Mężczyzna zmarł w czwartek wieczorem.

W środę wieczorem Bondarenko wyszedł z domu, ponieważ na Placu Przemian zamaskowani ludzie ubrani po cywilnemu zrywali powieszone ogrodzeniu biało-czerwono-białe wstążki. Według naocznego świadka pomiędzy zrywającym wstążki a nieznajomym mężczyzną doszło to słownej utarczki, której Bondarenko tylko się przysłuchiwał. W pewnym momencie włączył się w dyskusję i zamaskowany mężczyzna zaczął go szarpać i bić. Według sąsiadów Bondarenki 31-latek został „profesjonalnie zatrzymany” i zabrany przez cywilów minibusem. Później trafił do szpitala, a milicja stwierdziła, że obrażenia odniósł w trakcie „bójki”.

W sieci pojawiły się nagrania pokazujące fragment domniemanego „zatrzymania” Bondarenki.

W czwartek wieczorem, jeszcze przed wiadomością o śmierci Bondarenki na Placu Przemian zaczęli gromadzić się mieszkańcy Mińska. Po nadejściu informacji o jego śmierci wiec wsparcia dla niego przerodził się w spontaniczną uroczystość żałobną. Skandowano „Niech żyje Białoruś!”, „Nie zapomnimy, nie przebaczymy” i „Trybunał”. Ogłoszono także minutę ciszy. Na placu składano kwiaty i zapalano znicze.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Aleksandr Łukaszenko powiedział, że wypytywał o przebieg śledztwa. „Wczoraj poinstruowałem przewodniczącego Komisji Śledczej i ostrzegłem, że ta sprawa będzie badana. Musimy zbadać wszystko uczciwie i obiektywnie” – zapewnił. „Dziś rano, kiedy ponownie zaczęli rzucać oskarżenia na milicję, Zadzwoniłem do Prokuratora Generalnego i poleciłem objąć tę sprawę karną lub śledztwo pod ścisłą kontrolą, żeby nie było oddzielnych dochodzeń milicji i komisji śledczej. Zadaniem Prokuratury Generalnej jest przejęcie nad nim kontroli”.

„Kiedy przyjechała milicja, wszyscy jak zwykle uciekli” – twierdzi Łukaszenko. „Ten [Roman Bondarenko] był kontuzjowany czy coś. Był pijany. Komitet Śledczy przedstawił dzisiaj ustalenia w tej sprawie. Przedstawili wszystkie dokumenty. Był odurzony. Oczywiście zabrano go na komisariat. W drodze na komisariat jego stan się pogorszył. Wezwano karetkę i zabrano go do szpitala” – powiedział.

„Tak było. Poprosiłem o zbadanie tej sprawy, aby nie było już powodu, by wszędzie płakać z powodu przemocy stróżów prawa. Czy władze potrzebują takich rzeczy? Nie, nie potrzebujemy tego. Mamy dość tych wszystkich wydarzeń. Jak już powiedziałem, musimy zakończyć sezon żniw, zapewnić ludziom żywność, utrzymać gospodarkę w ruchu” – podkreślił białoruski lider.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kresy.pl/Biełta

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz