Dziesiątki brutalnych islamistycznych ataków mają miejsce w całej Afryce. Niecałe dwa lata po upadku samozwańczego kalifatu Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku, grupa terrorystyczna próbuje odbudować swoje struktury i zdolności do działania na Czarnym Lądzie.

Co najmniej trzy duże islamistyczne powstania mają obecnie miejsce w Afryce. Islamistyczna przemoc na sile przybiera szczególnie na tym kontynencie, choć nie tylko – bojownicy Państwa Islamskiego są coraz bardziej aktywni chociażby w niektórych częściach Syrii i Iraku.

Image without a caption

Mapa aktywności islamistów w Afryce

 

„ISIS nie umarło” – powiedział Robert Richer, zastępca dyrektora operacyjnego CIA w administracji George’a W. Busha. „Zniszczyliśmy kalifat, ale teraz pojawiają się w wielu miejscach. Tymczasem ogólnoświatowa koalicja do walki z ISIS tak naprawdę już nie istnieje”.

W ciągu 18 miesięcy od upadku ostatniego syryjskiego bastionu Państwa Islamskiego afrykańskie oddziały ugrupowania odnotowały znaczne powiększenie zajmowanego terytorium i liczby rekrutów, a także siły ognia – wynika z badania opublikowanego w sierpniu w CTC Sentinel, czasopiśmie wydawanym przez Centrum zwalczania terroryzmu w West Point.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: „Po ludzku nie ma dla nas ratunku”. Nigeryjscy biskupi wezwali do modlitwy o ocalenie chrześcijan w ich kraju

„Zamiast asymetrycznej, oportunistycznej rebelii, mamy do czynienia z dużą liczbą bojowników, atakujących dużą liczbę żołnierzy przy użyciu broni podobnego lub większego kalibru” – powiedział Charlie Winter, starszy pracownik naukowy w Międzynarodowym Centrum Badań nad Radykalizacją przy King’s College London i współautor badania.

Jeszcze przed śmiercią Abu Bakr al-Baghdadiego, przywódcy ISIS, ugrupowanie zaczynało dostosowywać się do zmieniających się okoliczności. Pod rządami byłego przywódcy islamiści zaczęli przechodzić do podziemia. W swoim ostatnim przesłaniu wideo Baghdadi również symbolicznie przekazał pochodnię „wilayatom”, czyli regionalnym oddziałom grupy, sygnalizując, że teraz one mają do odegrania kluczowa rolę.

Prawdopodobnie jednak byłby zaskoczony żywotnością i siłą, jakimi wykazał się afrykański odłam ISIS w rok po jego śmierci.

Najbardziej uderzający jest rozwój grup islamistycznych w Afryce Zachodniej, gdzie znajdują się dwie filie Państwa Islamskiego i oddział Al-Kaidy, działające i często konkurujące między sboą w Mali, Nigrze i Burkina Faso.

Chociaż islamscy bojownicy są aktywni w regionie od dłuższego czasu, problem dramatycznie się pogorszył w ciągu ostatnich dwóch lat. Według organizacji non-profit Armed Conflict Location & Event Data Project, w wyniku działalności bojówek w regionie zginęło 4825 osób w 2019 roku – najwięcej od co najmniej dekady.

Do października tegoroczna liczba ofiar wzrosła do 5365, co oznacza, że rok 2020 będzie znacznie bardziej zabójczy. Według organizacji zajmujących się prawami człowieka, państwowe siły bezpieczeństwa, które zabijają cywilów podczas polowania na ekstremistów, tylko przyczyniły się do rozlewu krwi.

Islamiści coraz częściej za cel obierają okolice dużych miast i nadbrzeżne państwa. W czerwcu bojownicy z Jama’a Nusrat ul-Islam wa al-Muslimin – filii Al-Kaidy znanej jako JNIM – uderzyli w placówkę wojskową na północnej granicy Wybrzeża Kości Słoniowej, zabijając 14 żołnierzy w pierwszym od czterech lat dużym ataku na ten kraj.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W tym czasie dwie różne filie Państwa Islamskiego – Państwo Islamskie w Afryce Zachodniej i Państwo Islamskie na Wielkiej Saharze – wspólnie zabiły setki żołnierzy rządowych, dążąc do objęcia faktycznej kontroli nad odległymi obszarami Nigru i północno-wschodnim stanem Borno w Nigerii.

Według danych ONZ, przemoc zmusiła ponad 600 000 ludzi do opuszczenia swoich domów.

Na początku tego roku zaobserwować można było oznaki współpracy lub przynajmniej deeskalacji konfliktu między Państwem Islamskim i grupami Al-Kaidy w Afryce Zachodniej. Zdaniem analityków pozorne odprężenie osłabło w ostatnich miesiącach, grupy coraz częściej traktują się nawzajem jak rywali.

Na południowo-wschodnim wybrzeżu Afryki w siłę rośnie Prowincja Środkowoafrykańska Państwa Islamskiego. Odpowiedzialna jest ona za dziesiątki ataków na miasta i wsie w północnym Mozambiku, w tym na miejscowości wypoczynkowe.

Afrykańskie państwa wspierane są w walce z terrorystami przez USA – w listopadzie armia amerykańska zaczęła latać dronami Reaper z bazy lotniczej w pustynnym regionie Agadez w Nigrze, gdzie przebywają setki amerykańskich żołnierzy. Wojskowi, wraz z lokalnymi partnerami, koncentrują się głównie na misjach obserwacyjnych i wywiadowczych.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Współpracujemy z naszymi afrykańskimi i międzynarodowymi partnerami, aby przeciwdziałać zagrożeniom bezpieczeństwa w Afryce Zachodniej” – powiedział dowódca AFRICOM gen. Stephen Townsend, gdy baza została otwarta. „Budowa tej bazy świadczy o naszych inwestycjach w naszych afrykańskich partnerów i wspólnych interesach w zakresie bezpieczeństwa w regionie”.

Jednak urzędnicy Pentagonu przyznają, że rozważają teraz plany wycofania się z Afryki Zachodniej.

CZYTAJ TAKŻE: Państwo Islamskie wezwało do zamachów w Arabii Saudyjskiej za negocjacje z Izreaelem

Kresy.pl / washingtonpost.com

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz