Ukraina eksportuje coraz więcej mrożonych malin, które trafiają głównie do Polski – w coraz większych ilościach. Jednocześnie Niemcy, chcąc chronić swoich przedsiębiorców, znacznie ograniczyły import takich owoców z Ukrainy.

Były minister gospodarki i były prezes PSL Janusz Piechociński opublikował na Twitterze dane dotyczące dużego wzrostu eksportu mrożonych malin z Ukrainy, które trafiają głównie do Polski.

Według tych informacji, w ciągu pierwszych czterech miesięcy tego roku na Ukrainie eksport mrożonych malin wzrósł o 45 procent. W tym czasie wyeksportowano blisko 3,7 tys. ton takich owoców. Głównym rynkiem zbytu dla ukraińskich mrożonych malin jest Polska. Do naszego kraju trafiło 1,3 tys. ton tych owoców, czyli o 26 procent więcej, niż w 2017 roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Jednocześnie Piechociński zaznaczył, że zupełnie inną strategię przyjęły Niemcy, które chroniąc ceny dla własnych producentów ograniczyły w tym sezonie import malin z Ukrainy o 40 proc.

Jak informowaliśmy, 5. lipca polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach konkursu Polska pomoc rozwojowa przekazało 260 tys. złotych kieleckiemu Stowarzyszeniu Integracja Europa-Wschód, by szkoliło ono ukraińskich rolników na Wołyniu w uprawie malin. Projekt „Zachodnioukraińska Kooperatywa Ogrodniczo-Sadownicza” zakłada „specjalistyczne szkolenia” dla ukraińskich rolników, warsztaty i konsultacje z polskimi ekspertami w dziedzinie uprawy malin. Polska opłaci też zakup 70 tys. wysokiej jakości sadzonek polskich odmian maliny, ekologicznych środków ochrony roślin i wyposażenia technicznego dla ukraińskich rolników.

Informacje o projekcie wywołały liczne protesty polskich rolników. Jednak Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które przekazało pieniądze polskiego podatnika na wspieranie rozwoju sadownictwa na Ukrainie, nie ma sobie nic do zarzucenia.

Przeczytaj również: Szefowa TV Biełsat broni dotowania sadowników z Ukrainy przez MSZ i kpi z protestów polskich rolników

NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” wyraził swój stosunek wobec wspierania przez polskie ministerstwo spraw zagranicznych projektu rozwoju upraw malin na Ukrainie. Zdaniem związkowców stanowi to uderzenie w polskich plantatorów.

Informacje o projekcie wywołały liczne protesty polskich rolników. Ostro skrytykował go przewodniczący Stowarzyszenia Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw Michał Kołodziejczak w czasie spotkania z wiceministrem rolnictwa Jackiem Boguckim. Członek zarządu Stowarzyszenia, Paweł Król powiedział portalowi Money.pl – „Według mnie to jest patologia państwa polskiego. Jak można wspierać konkurencję? Przecież to jest ogromna konkurencja, a my ją jeszcze finansujemy. Ukraina to jest jedyny kraj, od którego możemy się odciąć, bo ze względu na wolny przepływ towarów od Unii Europejskiej się nie odetniemy. A widzimy, jak te relacje z Ukrainą wyglądają. My wyciągamy do nich rękę, a oni robią, co chcą i na przykład robią embargo na polską wieprzowinę”.

twitter.com / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    JeszczePolska :

    Mam nadzieję , że kody kreskowe nie są przebijane w Polsce na polskie!!
    Dlatego kupujmy głównie z kodem 590 – Polska!!
    Nie z kodem 482!~!!!!
    Najtragiczniejsze jest to, ze polscy rolnicy ponieśli ogromne straty z związku awanturą na Ukrainie !I z nałożeniem przez nasz kraj sankcji na Rosję, która odpowiedziała sankcjami.Polskie owoce, przetwory mleczarskie , nie zostały zakupione przez rosyjski rynek!Obiecane nowe rynki w zastępstwie tamtych,hucznie zapowiadane nie zostały znalezione przez ministerstwa.
    W nagrodę za te straty i upadki niektórych gospodarstw sadowniczych , nasi rolnicy tracą nadal,na cenach owoców, które są sprowadzane z Ukrainy.
    A plantacje m.in. z ich podatków, zakłada się na ziemi wołyńskiej!!pewnie na dawnych polskich gospodarstwach, obecnie uprawiane przez potomków dawnych „sąsiadów”.

    Nie ma to jak dbać o cudzy naród!!
    Tak brzmiała przysięga???

  2. Avatar
    jwu :

    I niech ktoś mi napisze ,że nie jest to powiązane ? Bardzo niskie ceny owoców(w skupach),a do tego gdy plantatorzy (w swojej desperacji) godzą się na nie,to okazuje się ,że te pierwsze przestały skupować owoce. I dowiadujemy się ,że mrożone owoce z Ukrainy zalewają Polskę.