F-35 to przede wszystkim samolot wielozadaniowy, z głównym zadaniem ofensywnym przełamania obrony powietrznej przeciwnika. To dublowanie kompetencji F-16. Nam potrzebne są typowe samoloty myśliwskie, celem zapewnienia ochrony naszego kraju – uważa gen. pil. Jan Rajchel, były komendant-rektor Lotniczej Akademii Wojskowej.

W rozmowie z serwisem Defence24 z lutego br., gen. bryg. rez. pil. Jan Rajchel, pilot wojskowy klasy mistrzowskiej, były komendant-rektor Lotniczej Akademii Wojskowej („Szkoły Orląt”) w Dęblinie i ekspert fundacji Stratpoints komentował decyzję polskiego rządu ws. zakupu amerykańskich myśliwców 5. generacji F-35A. Na samym wstępie zaznaczył, że nie uważa tej maszyny za samolot myśliwski.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6328.82 PLN    (28.76%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– To jest samolot typowo wielozadaniowy, z tendencją przeznaczenia go jako samolotu uderzeniowego. Oczywiście, posiada w swoim asortymencie uzbrojenia pociski powietrze-powietrze krótkiego i średniego zasięgu, ale parametry jakie może osiągać raczej go stawiają w niższym rzędzie typowych samolotów myśliwskich – uważa gen. Rajchel.

 

Zdaniem eksperta, w przypadku tego samolotu należałoby mówić o „systemie F-35”. – To bardzo skomplikowany system uzbrojenia, który jest prawdopodobnie jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym z systemów tego typu na świecie i tu nie ma wątpliwości – przyznał generał. Zaznaczył zarazem, że F-35 formalnie nie posiada części cech określających samolot 5. generacji, np. nie ma zdolności do lotu z prędkością naddźwiękową bez dopalacza i przez dłuższy czas. Zwrócił też uwagę, że dla osiągnięcia niewidzialności dla systemów radarowych muszą zostać spełnione określone parametry lotu:

– To nie pilot decyduje jaki ma być profil i charakter lotu, tylko urządzenia na pokładzie tego samolotu wybierają odpowiednią trajektorię, aby samolot był jak najmniej możliwy do wykrycia przez rozpoznane przez niego środki radiolokacyjne przeciwnika. I to samolot decyduje o tym, jak ta trasa lotu będzie przebiegała, co pilot może zaakceptować bądź nie.

Gen. Rajchel wątpi w tym kontekście, czy w warunkach polskich spełnienie tego jest możliwe, z uwagi na położenie polskich baz lotniczych:

– Jeżeli on [F-35A] wystartuje nawet z najbardziej oddalonego lotniska u nas w kraju, czy będzie w stanie osiągnąć te parametry? Nie sądzę – ze względu na czas i odległość do zasięgu wykrywalności środków potencjalnego przeciwnika, w domyśle Rosji. (…) Oczywiście, istnieje możliwość, że zaraz po starcie ten samolot poleci w kierunku zachodnim i później wróci już jako samolot „niewidzialny”, ale to jest już komplikacja zadania.

– Poza tym pamiętajmy, że ten samolot ma przede wszystkim charakter ofensywny – podkreśla generał. – Wykonuje zadania w zakresie wywalczenia ogólnej przewagi czy panowania w powietrzu, ale wykonuje zadania ofensywne w większości polegające na niszczeniu infrastruktury lotniczej na ziemi. Moim zdaniem to dublowanie kompetencji, jakie posiada samolot F-16.

Gen. Rajchel wyraził wątpliwości co do zdolności pełnego wykorzystania F-35, przynajmniej w pierwszych latach eksploatacji, przez Siły Zbrojne RP.

– Dopóki nie stworzymy całej infrastruktury informacyjnej, która pozwoliłaby nam dowodzić tym samolotem i wykorzystywać jego właściwości u nas w kraju, dopóty nie będziemy mogli w 100 proc. wykorzystać jego właściwości bojowych – powiedział.

Jego zdaniem, zapłaciliśmy za samolot, którego potencjał możemy dziś i w najbliższej przyszłości wykorzystać w 20-30 proc. Inne jego walory, np. zbieranie i przekazywanie danych, są obecnie możliwe do wykorzystania wyłącznie w systemie sojuszniczym. Przyznał, że nie słyszał o planach stworzenia w Polsce własnego systemu w tym zakresie, ale jego zdaniem w przyszłości coś takiego musi powstać – pytanie, „kiedy w przyszłości” i czy nie będzie to już spóźnione, gdy np. zużyjemy połowę resursów tego samolotu. – Nie tak się podchodzi do zakupów tego rodzaju systemu uzbrojenia.

Generał powiedział też, że był zwolennikiem przystąpienia do programu F-35 w czasie, gdy była taka możliwość, po to, żeby podobnie jak inne kraje rozpocząć budowę odpowiedniego potencjału z kilkunastoletnim wyprzedzeniem samego pozyskania maszyn, by móc jak najpełniej wykorzystywać ich potencjał. – Myśmy zrobili dokładnie odwrotnie. Kupujemy doskonały samolot nie mając nic, jeśli chodzi o zaplecze techniczne i informacyjne. (…) Może być tak, że będziemy mieć wspaniałą broń, której nie będziemy mogli wykorzystać – uważa ekspert. Przyznał też, że przed laty Polska popełniła błąd nie przystępując do programu Joint Strike Fighter.

Przeczytaj: Pierwszych 6 F-35 będziemy mieć w Polsce za 8 lat. Pierwszą ratę zapłacimy już w tym roku

Gen. Rajchel mówił też, że jego zdaniem Polsce potrzebne są obecnie maszyny typowo myśliwskie do wywalczania przewagi w powietrzu:

– F-35 to przede wszystkim samolot wielozadaniowy, z głównym zadaniem ofensywnym przełamania obrony powietrznej przeciwnika. Raczej takich zadań jako Polska nie będziemy wykonywać. Jestem pewien, że potrzebne są nam samoloty mogące wziąć udział w walce o utrzymanie panowania, przewagi w powietrzu. Chodzi o typowe samoloty myśliwskie, których nam brakuje. Po wcześniejszym czy późniejszym wycofaniu Mig-29, (…) nie mamy takich samolotów. Dublowanie kompetencji samolotów F-16 uważam za błąd. Powinniśmy skoncentrować się na samolotach typowo myśliwskich, które będą w stanie współdziałać z systemem Patriot celem zapewnienia ochrony naszego kraju.

Zobacz: Liberalna opozycja i byli wojskowi krytykują sprawę zakupu F-35. MON i Macierewicz odpowiadają

Czytaj również: NIK skontroluje decyzje MON ws. zakupu samolotów F-35

Zdaniem eksperta, w przypadku Polski trudno bez dokładnej analizy określić, jak powinien wyglądać udział poszczególnych typów-komponentów samolotów w Siłach Powietrznych RP. Jego zdaniem, szacunkowo Polska powinna posiadać 180-200 samolotów bojowych. Z tego przynajmniej 40 proc. powinny stanowić samoloty myśliwskie przeznaczone do obrony powietrznej. Natomiast pozostałe 60 proc., jak uważa, można podzielić na samoloty wielozadaniowe, samoloty wsparcia oraz rozpoznawcze, względnie wszechstronne samoloty wielozadaniowe, mogące wykonywać różne zadania. Zaznaczył ponadto, że istotny wpływ ma też to, ile i jakiego rodzaju posiadalibyśmy śmigłowców bojowych, gdyż z uwagi na charakter tego komponentu podział procentowy wśród samolotów bojowych mógłby ulec zmianie.

Czytaj również: Gen. Wroński dla Kresów.pl: Polsce potrzeba dużo bardzo dobrych śmigłowców uderzeniowych, nie kilku najnowocześniejszych

Defence24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz