Zdaniem sekretarza stanu USA, postępy sił rosyjskich w Donbasie nie pomogą jej odnieść strategicznego zwycięstwa, między innymi dlatego, że są okupione „niesamowicie wysokim kosztem dla Rosji”.

W piątek podczas konferencji prasowej po spotkaniach z ministrami z państw grupy G7 oraz z szefową MSZ Niemiec Annaleną Baerbock, sekretarz stanu USA, Antony Blinken wypowiedział się na temat ostatnich postępów sił rosyjskich na wschodzie Ukrainy. Dotyczyło to też informacji o decyzji strony ukraińskiej o wycofaniu się z Siewierodoniecka.

Przeczytaj: Siewierodonieck: wojska ukraińskie potrzebują czasu na wycofanie się z miasta

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Postępy Rosjan, które widzimy w Donbasie, okupione są niesamowicie wysokim kosztem dla Rosji, zarówno pod względem straconego życia jak i sprzętu – uważa Blinken. Według niego, „w wielu przypadkach”, po zajęciu przez Rosję jakiegoś terytorium, jest ono przez nią „obracane w ruinę”, zaś „lokalna ludność, jeśli jakaś zostanie, nienawidzi Rosji”. Stąd, jego zdaniem, postępy strony rosyjskiej nie pomogą jej odnieść strategicznego zwycięstwa.

 

Szef amerykańskiej dyplomacji powiedział też, że walki w Donbasie są bardzo intensywne, a obie strony ponoszą „potwornie wysokie straty”. Dodał, że „trajektoria konfliktu nie jest liniowa”.

Czytaj także: Stany Zjednoczone wskazały, kiedy Ukraina otrzyma wszystkie obiecane systemy HIMARS

Według sekretarza stanu USA, z informacji amerykańskiego wywiadu wynika, że rosyjskie wojsko nadal zmaga się z problemami logistycznymi, niskim morale, problemami ze sprzętem oraz „przywódcami, którzy boją się mówić prawdę o tym, co naprawdę dzieje się na miejscu”. Wyraził też przekonanie, że w miarę jak efekt zachodnich sankcji będzie się pogłębiać, rosyjskie społeczeństwo zacznie kwestionować sens wojny.

– Nasze informacje wskazują, iż około połowy Rosjan stwierdziło ostatnio, że ich domowa sytuacja ekonomiczna pogorszyła się od rozpoczęcia wojny. Koniec końców, Rosjanie będą musieli zadać sobie pytanie: czy to jest warte tych kosztów? Dlaczego to robimy? W jaki sposób to przyczynia się do polepszenia mojego życia, czy życia moich dzieci? – mówił Blinken.

Szef amerykańskiej dyplomacji przyznał także, że Zachód również ponosi koszty w związku z sankcjami. Uważa jednak, że są one konieczne, bo gdyby Rosji pozwolono na bezkarną agresję, to dla Zachodu, niebezpieczeństwa z tym związane byłyby „ogromne”. Jego zdaniem, „dokonujemy poświęceń, ale też podejmujemy bardzo aktywne kroki, by je zakończyć, by je złagodzić jak tylko możemy”.

Blinken powiedział też, że Waszyngton pracuje każdego dnia z sojusznikami m.in. nad tym, by zapewnić Europie dostateczną ilość energii i surowców.

Przeczytaj: Ukraiński urzędnik: wycofanie się z Siewierodoniecka zajmie kilka dni [+VIDEO]

Przypomnijmy, że w swojej analizie za 23 czerwca br. amerykańscy analitycy z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) potwierdzili, że siły rosyjskie w ostatnich dniach poczyniły znaczące postępy pod Siewierodonieckiem i Łysyczańskiem, podczas gdy strona ukraińska notuje duże straty. Podają, że Rosjanie najpewniej są już na południowych przedmieściach drugiego z miast. Dzięki temu, nie muszą już forsować rzeki Siewierski Doniec na północy. Jednocześnie eksperci zaznaczają, że siły ukraińskie zasadniczo osiągnęły swój cel w bitwie o Siewierodonieck, spowalniając i osłabiając siły rosyjskie.

Ponadto, według ISW, utrata tego miasta, a z czasem zapewne też Łysyczańska, nie będzie punktem zwrotnym w wojnie. Analitycy tłumaczą, że siły rosyjskie zostały tam wyraźnie osłabione i zmuszone do zużycia znacznej ilości broni i amunicji. Ich zdaniem, linia obrony ukraińskiej zostanie z czasem uformowana tak, że ofensywa Rosji ponownie utknie w miejscu, dając zarazem Ukraińcom możliwość wyprowadzania kontrataków.

PAP / Interia.pl / Kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz