Prokurator generalny Białorusi Andriej Szwed nazwał Kartę Polaka elementem wywrotowej działalności antypaństwowej. Stwierdzenie to padło w wyemitowanym na kanale ONT filmie „Параллель «Польша»”, który opowiada o „ludobójstwie Białorusinów, okrucieństwach Polaków w czasie II wojny światowej i próbie zamachu stanu w Mińsku”.

„Mówiąc o Karcie Polaka, chcę powiedzieć: to tylko element pracy dywersyjnej, antypaństwowej, forma tej pracy, która była realizowana i niestety nadal jest realizowana” – powiedział Szwed.

Według autorów filmu „propolska podziemna propaganda” działa na Białorusi od dawna, a „destrukcyjne kanały na Telegramie” były finansowane z Polski.

„Nie jest to tajemnicą – działalność osób związanych z ekstremizmem i próbami popełnienia poważnych przestępstw przeciwko Republice Białorusi finansowana jest m.in. przez polski rząd” – powiedział Prokurator Generalny Białorusi.

Piotr  Rudkouski, dyrektor naukowy Białoruskiego Instytutu Studiów Strategicznych (BISS) twierdzi w rozmowie z Euroradio.fm, że nawet przy całej zdolności państwa białoruskiego do naciągania i łamania prawa, trudno będzie utrzymać przynajmniej pozory legalności.

„Byłoby to również trudne do wdrożenia z organizacyjnego punktu widzenia. Dopuszczam jednak prawdopodobieństwo, że urzędnicy, zwłaszcza wysokiego szczebla, będą lustrowani na okoliczność <<Karty Polaka>>. Posiadacze takiej Karty są automatycznie stawiani w kategorii niegodnych zaufania, co jest zrozumiałe. Innym praktycznym skutkiem tego stwierdzenia jest straszenie tych, którzy jeszcze nie mają Karty, ale myślą o jej wyrobieniu” – stwierdził Rudkouski.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Zdaniem Rudkouskiego, takie wypowiedzi władz białoruskich to element większej akcji propagandowej mającej na celu z jednej strony podsycanie nastrojów antypolskich, a z drugiej podtrzymywanie poczucia zagrożenia w społeczeństwie.

Dyrektor BISS wyjaśnia, że antypolskie akcenty w białoruskiej polityce pojawiają się co jakiś czas co najmniej od 2005 roku, kiedy to Związek Polaków na Białorusi wybrał prezesa, który był niechętnie widziany przez władze.

„Obecny czas jest wyjątkowy jedynie pod względem intensywności i czasu trwania antypolskiej retoryki, ponieważ jest to zemsta i utrzymanie poczucia zagrożenia” – stwierdził.

Karta Polaka jest dokumentem potwierdzającym przynależność do Narodu Polskiego. Może być wydana wyłącznie osobie nieposiadającej obywatelstwa polskiego lub zezwolenia na pobyt stały na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej lub posiadającej status bezpaństwowca. Jest ona wydawana obywatelom Białorusi od 2008 roku, a do 2020 roku otrzymało ją ponad 131 tysięcy Białorusinów.

Od 2019 roku, po znowelizowaniu ustawy o Karcie Polaka, dokument został rozszerzony na wszystkie kraje świata nie dotyczy już tylko, jak dotąd, krajów byłego ZSRR.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W tym kontekście przypomnijmy, że we wrześniu 2020 roku szef KPRM Michał Dworczyk poinformował, że rząd rozpoczyna prace nad ułatwieniem osiedlania się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej (a nie potomków Polaków), którzy deklarują związek z Polską. Otwiera to drogę do masowego osiedlania w Polsce etnicznych Ukraińców czy Białorusinów, których przodkowie byli np. obywatelami II RP, ale narodowości ukraińskiej czy białoruskiej, a nie polskiej. Należy tu zaznaczyć, że rok wcześniej Dworczyk otwarcie przyznał, że „zmieniła się koncepcja” Karty Polaka i po wprowadzonych przez PiS zmianach, Karta ma służyć jej posiadaczom do opuszczania Kresów i osiedlania się w Polsce, gdyż okazało się, że „repatriacja nie działa”.

Z uwagi na konstrukcję przepisów, już teraz jest to pole do nadużyć przy ubieganiu się o Kartę Polaka osób narodowości ukraińskiej, a także białoruskiej.

Portal Kresy.pl opracował ekspertyzę, wykazując, że filozofią leżącą u podstaw nowelizacji ustawy o Karcie Polaka za rządów PiS jest ostateczna depolonizacja Kresów. Przygotowywane wówczas i wprowadzone zapisy mają na celu premiowanie obywatelstwem jedynie tych Polaków, którzy zdecydują się opuścić Kresy. O ile wcześniej akcentowano, że miałaby ona służyć podtrzymaniu i wspieraniu Polaków i polskości poza granicami kraju, szczególnie na Kresach, o tyle wprowadzane przez PiS od 2016 roku zmiany wyraźnie sprzyjają migracji Polaków do Polski, przyczyniając się do odpływu szczególnie polskiej młodzieży, a efekcie do depolonizacji Kresów. Swego czasu przyznał to zresztą w rozmowie z portalem Kresy.pl sam Michał Dworczyk – współtwórca Karty Polaka oraz główny inicjator i promotor wprowadzania w niej zmian w ostatnich latach. Już w 2016 roku mówił, że spodziewa się, iż młodzi Polacy zaczną opuszczać Kresy. Działacze kresowi alarmowali, że doprowadzi to do ich faktycznej depolonizacji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Część posiadaczy Karty Polaka nie ma nic wspólnego z polskością, poza tym, że kiedyś jakiś ich przodek miał polskie obywatelstwo. Trzeba się zastanowić, czy to jest Karta Polaka, czy „Karta Potomka Byłego Obywatela II RP”. Bo tak właściwie obecnie jest, co sprzyja depolonizacji Kresów. A chodzi o to, żeby wzmocnić żywioł polski tam, na miejscu. Wspierać ich za to, że są i chcą być Polakami” – mówił w rozmowie z portalem Kresy.pl dr Robert Wyszyński.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Dr Wyszyński: Karta Polaka nie działa

Przypomnijmy, że pod koniec 2019 roku powiązany z neobanderowską partią „Swoboda” ukraiński portal „Vholos” opisał korupcyjny mechanizm pozyskania Karty Polaka dla Ukraińców bez polskich korzeni i bez jakichkolwiek związków z Polską. Pieniądze miały trafiać do polskich organizacji, które poręczają za kandydata, a tajemnicze osoby stwierdzają rzekome polskie pochodzenie utrzymując, że dokumenty zaginęły. Jednocześnie portal skarżył się, że Polacy zmuszają ubiegających się o Kartę Polaka Ukraińców do wyrzeczenia się UPA i Bandery.

Jak pisaliśmy, parę lat temu w reportażu na antenie jednej z ukraińskich stacji telewizyjnych pokazano, jak bez problemu znaleźć w Polsce pracę mając jedynie wizę turystyczną, a także jak nielegalnie, za odpowiednią opłatą, zdobyć Kartę Polaka.

Przypomnijmy, że według badań przeprowadzonych w 2015 roku pod kierunkiem prof. dr. hab. Mariusza Kowalskiego dla Fundacji Wolność i Demokracja, wśród posiadaczy Karty Polaka ponad 10% oficjalnie deklarowało inną narodowość niż polska. Stanowiło to zaprzeczenie idei tego dokumentu. Sam autor badań zaznaczał, że takich osób jest prawdopodobnie znacznie więcej. Największy udział nie-Polaków (Ukraińców) wśród ankietowanych posiadaczy Karty Polaka zanotowano na Wołyniu (1/3 ankietowanych), w łuckim okręgu konsularnym. Wysoki odsetek nie-Polaków (Białorusinów) stwierdzono też w okręgu grodzieńskim, gdzie ponadto, według badań ankietowych, 20% posiadaczy Karty Polaka nie miało ani jednego dziadka Polaka.

Czytaj także: Młodzież Wszechpolska: przy wydawaniu Kart Polaka dochodzi do wielu nadużyć

Kresy.pl / reform.by / euroradio.fm

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz