Redakcja @Lipinski

26647

Zakończyła się pierwsza runda rozmów Janukowycza z opozycją. Majdan odrzucił propozycję ugody.

Rozmowy ukraińskiej opozycji i prezydenta mają być kontynuowane w najbliższych dniach. Władze obiecują amnestię i rezygnację ze stosowania broni palnej, jeśli demonstranci wycofają się z ulicy Hruszewskiego prowadzącej do siedzib rządu i parlamentu. Jednak Majdan odrzucił przed chwilą propozycję ugody z Janukowyczem. Demonstranci postanowili zostać na Hruszewskiego i kontynuować walkę.

„Pamiętaj Lasze, że do Wisły to nasze”

Jednak nie wszyscy dali się tak wmanewrować w nagonkę przeciwko Polakom. Nie pozwalali na mordy. Ci ludzie byli w okrutny sposób, tak samo jak Polacy, mordowani, bo to jest w jakiś dziwny sposób pojęta Swobodna Ukraina. Polacy wtedy uciekali na Zachód, za Bug, żeby schronić się przed mordami, albo na Wschód za Zbrucz. Na tamtych terenach za Żytomierzem, koło Winnicy, gdy się tylko dostali byli przez miejscowych ochraniani. Nie dopuszczono do mordów na nich. Trudno o tym dzisiaj pisać bo zakłamanie w tej sprawie jest olbrzymie.

W Stanisławowie protestujący w darli się do siedziby lokalnych władz. W Żytomierzu usiłują zrobić to samo.

W Stanisławowie (dzisiejszy Iwano-Frankowsk) 500 osób oblega siedzibę gubernatora, części z nich udało się wedrzeć do środka, gdzie próbowali zmusić gubernatora do podpisania rezygnacji z pełnienia urzędu. Gubernator – Wasilij Czudnow – odmówił, twierdząc, że odwołać go może jedynie prezydent Ukrainy.

I znów za kraty

W 1967 r. zacząłem znów bawić się w politykę. Odwiedził mnie w domu w Łodzi Kazimierz Załęski – „Bończa”, dowódca grupy partyzanckiej. Należałem do niej po przyjeździe z Wołynia. Wspaniały człowiek. Miał dla mnie propozycję. Jako fachowiec miałem mu pomóc i wspólnie z nim otworzyć zakład powlekania tkanin, ortalionu w Kielcach. Ponadto stwierdził, że skoro jestem aktywny i mam samochód, to trzeba było zadbać o wszystkie groby naszych kolegów. Spisać je wszystkie i uporządkować, bo nie wypada, żeby niszczały w zapomnieniu. – No i zajęliśmy się tym – „Bończa”, ja i Zbyszek Paciorek z Radomia, oraz mieszkańcy wsi związanych z partyzantką. To się już zaczęło UB bardzo nie podobać. Sprawa się nie spodobała „na górze” i dobrali się do nas wszystkich.

Wrocław i Szczecin to taka sama ojczyzna Polaków jak Kresy Wschodnie

I chociaż obecność nad Odrą-Nysą nastąpiła gigantycznym kosztem: wcześniejszymi zaborami, okupacją, masowymi przesiedleniami i kolejną utratą niepodległości, to obecnie Polska jest teoretycznie wolna i właśnie teraz następuje najlepszy czas na ostateczne powiązanie Ziem Zachodnich z resztą kraju, na uświadomienie sobie ich znaczenia, na potraktowanie ich posiadania jako historycznego zwycięstwa w wojnie wydanej przez niemiecki militaryzm.

Cały czas mnie szukali

Przesłuchania polegały na staniu od siódmej rano do czwartej po południu na śliskiej posadzce w rozkroku z rękami podniesionymi do góry. Nie sposób było utrzymać się na nogach, a jednak staliśmy. Kto się przewracał, tego podnosili kopniakami. Człowiek może bardzo dużo wytrzymać… Potem kopniakami „pomagali nam” zejść z drugiego piętra do celi. Zanim jednak trafiliśmy do celi, prowadzono nas do łazienki. Specjalnie polewali ją wodą i wsypywali podchlorynem, środkiem do dezynfekcji. Po godzinie tak się dusiłem, że nie mogłem wytrzymać. Potem prowadzili do celi i szedłem spać. Ledwo się człowiek położył, a za pół godziny już było słychać wrzask – Pobudka, wstawać! – Kto nie chciał, to słyszał, że zaraz wróci tam, skąd właśnie przyszedł. Siedziałem więc na łóżku i spałem w tej pozycji.

Mołdawia – jedno państwo w trzech wcieleniach

Najmocniejszym symbolicznie momentem zamieszek w 2009 r. był ten w którym przeciwnicy komunistów zdarli z budynku Parlamentu flagę własnego państwa i wywiesili w jej miejsce flagi Unii Europejskiej oraz Rumunii. Wtórowały temu okrzyki: „Chcemy do Europy” i „Jesteśmy Rumunami”. Motyw ten może wydać się paradoksalny tylko temu kto nie zna nie tylko dawnej ale i najnowszej historii Republiki Mołdawii. Odsłania nam daleko głębsze i trudniejsze do przezwyciężenia wewnętrzne sprzeczności tego kraju, które uniemożliwiają mu jako całości dokonania jednoznacznego wyboru geopolitycznego zaangażowania.

Akcja na Kielce i Radom

– Przesłuchujący przestali na chwilę bić. Pułkownik spytał mnie po rosyjsku, co tu robię? Odpowiedziałem również po rosyjsku, że nie wiem, że zaniosłem cukier znajomemu i nie rozumiem, dlaczego mnie zatrzymali. – Ty bandit. – Kakoj ja bandit?! Ja zdies’uczus’ – odpowiedziałem udając zaskoczonego. – A otkuda ty ruski znajdziesz? – Ja iz Zapadnoj Ukrainy. – A otkuda? – Iz Łucka? – A szło ty zdes’diełajesz? – Ja repatriant – odpowiedziałem stanowczo. Pułkownik Popatrzył na mnie chwilę i powiedział – A ty nawierno wriosz. Pradałżajte, pradałżajte. I znów mnie zaczęli bić.

Janukowycz przygotowuje się do rozmów z Majdanem

Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz polecił przewodniczącemu Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony – stworznie roboczej grupy składającej się z przedstawicieli Rady Ministrów oraz Administracji Prezydenta – poinformowała o tym służba prasowa prezydenta. Zadaniem jakie Janukowycz postawił grupie roboczej jest zorganizowanie spotkania z przedstawicielami opozycji – w poniedziałek, 20 stycznia.

Zamieszki w Kijowie

Na ulicach Kijowa trwają ostre starcia między protestującymi od kilku miesięcy na ulicach stolicy Ukraińcami a milicją. Manifestanci przypuścili dzisiaj szturm na kordon milicji chroniący budynki rządowe. W ruch poszły z jednej strony pałki, kamienie, petardy i “koktajle Mołotowa”, z drugiej granaty ogłuszające, gaz łzawiący, gumowa amunicja i armatki wodne, co przy ujemnych temperaturach jest bardzo zdecydowanym posunięciem.

Polacy z Grodzieńszczyzny odpowiadają białoruskim nacjonalistom

Czy już Pan zapomniał jak po wyjściu z więzienia dostał Pan pieniądze od mojej Fundacji? A może mam Panu przesłać całą listę działaczy Młodego Frontu z różnych miast, którzy w ciągu 7 lat dostali od mojej Fundacji pieniądze? To około 30 osób. Te pieniądze pochodziły od polskiego podatnika, podobnie jak od polskiego podatnika pochodzą pieniądze na stypendium Kalinowskiego dla pana Szczekarewicza. Wiem, że na ludzką wdzięczność nie warto liczyć, ale nie sądziłem, że również pamięć ludzka jest taka krótka. Marek Bućko Fundacja Wolność i Demokracja

W “Krwawej Łunie”

Gdy oddział szykował się do wymarszu, „Drzazga” został zaproszony do wzięcia udziału w uroczystości z okazji rocznicy rewolucji październikowej, która miała się odbyć w Hermanówce. „Drzazga” udał się na nią wraz z „Piątym”, czyli Stanisławem Steciukiem, lekarzem oddziału, który miał mu służyć jako tłumacz, bo znał on dobrze język rosyjski. Pojechali furmanką, którą powoził „Słoń”. Zabrali ze sobą trochę rosyjskich karabinów, które chcieli wymienić na mauzery, bo mieli do nich pod dostatkiem amunicji. Więcej „Drzazgi”, „Piątego” i „Słonia” nie zobaczyliśmy. Mieli wrócić zaraz po uroczystości, ale nie wrócili.

Uratował mnie duch babci

Rano zamordowali jeszcze fornala Michalca, Ukraińca. U nacjonalistów ukraińskich panowała zasada, że Ukrainiec, który miał żonę Polkę i z nią córki, musiał je wszystkie zabić. Michalec był porządnym człowiekiem, bardzo kochającym rodzinę. Bronił jej, był potężnym i bardzo silnym mężczyzną. W czasie młocki brał pełny wór żyta tak, jakby to była duża piłka, a tu przecież bronił swoich dzieci… Byłem tam później i oglądałem jego chałupę. – Wszystko zdemolowali. Na ścianach było pełno krwi. W końcu go zabili, ale i on nie pozostał im dłużny. Wcześniej zabił dwóch, czy trzech z nich. Tej strasznej nocy działy się dantejskie sceny. To, co wyrabiali nacjonaliści z własnym narodem na Wołyniu i Podolu, przechodzi ludzkie pojęcie.

Wilno jak polski Ararat

Nasza Ojczyzna znajduje się także tam w Wilnie i nic, żadne ustalenia polityczne, żaden dekret, żadna międzynarodowa umowa nie są w stanie tego zmienić. Zmiana przynależności państwowej Wilna ma jednak swoje ludobójstwo założycielskie – są to Ponary: planowe i masowe niszczenie miejscowej ludności, w tym jej warstw przywódczych. Niemcy i Litwini dobrze wiedzieli, jak sprawić, by Wilno polskim nie było.

Najpierw przyszli po ojca

Pod koniec czerwca nie wytrzymałem i postanowiłem wspólnie z kolegą uciec. W obozie ładowaliśmy wcześniej siano do wagonów i wiedzieliśmy, że załadowane pryzmy pojadą gdzieś na wschód. Tego dnia lał straszny deszcz. Pilnujący nas Ukrainiec starał się przed nim schować. Bez namysłu skorzystaliśmy z okazji. Najpierw jeden z nas ukrył się w beczkowozie z nieczystościami, a potem drugi. To była duża krypa i człowiek bez trudu się w niej mieścił.

Przerwane dzieciństwo

Podczas strzelaniny, która się przy tym wywiązała, ranny został porucznik, dowódca kompanii. Miał przestrzelone płuca. Leżał około 15 metrów ode mnie. W pewnym momencie nadjechał na koniu rosyjski oficer – Co ty? Ranny jesteś? No to się nie męcz – powiedział, po czym wyjął nagana i dobił go. Tych, których nie zabito w strzelaninie, a którzy się poddali, Rosjanie przekazali nacjonalistom ukraińskim, mówiąc – Róbcie z nimi, co chcecie. To jest pańskie wojsko. – Chłopi ukraińscy rozebrali tych młodych żołnierzy do naga. Pokładli na wozy drabiniaste, jak snopki siana i zakłuli widłami. Potem ciała ich wywieźli i potopili w jamach torfowych.

Z ziemiańskiej rodziny

Ukończył w 1916 r. szkołę pilotów w Odessie i został w carskiej armii pilotem bojowym. Został dwukrotnie ranny, a w 1917 r. strącony pod Stanisławowem dostał się do niewoli austriackiej. Od 1918 r. służył w Legionach jako pilot i kurier Piłsudskiego. Po wojnie polsko-rosyjskiej Piłsudski wiedząc, że ważne stanowiska trzeba obsadzić swoimi ludźmi, mianował go z ramienia rządu inspektorem lasów państwowych na Wołyniu. Był to dowód zaufania. Nasza rodzina byłą spokrewniona z Piłsudskimi. Mój pradziad Lisowski herbu „Jeż” w 1848 r. po powrocie z wojen, chciał się ożenić z Billewiczówną. Billewicz, który nie miał synów oświadczył, że nie odda mu córki za żonę, jeśli mój pradziad nie przyjmie do nazwiska herbu ich rodziny -„Mogiła” (Lisowscy mają herb „Jeż”). Nasza rodzina uczciwie przyjęła herb Billewiczów i od tego czasu zawsze nazywamy się Mogiła- Lisowscy herbu „Jeż”. Nigdyśmy tego nie zdradzili.

Wróciła sprawa Żubryda

Kibicowaliśmy także procesowi zabójcy Żubryda i jego żony, który ruszył w 1999 r. przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Na ławie oskarżonych zasiadł Jerzy Vaulin, któremu zarzucono zamordowanie małżeństwa Żubrydów. Z relacji sądowych dowiedzieliśmy się, że osobnik ten zrobił w Polsce Ludowej karierę. Po wyjeździe z Podkarpacia powrócił do Wrocławia i kontynuował studia na Politechnice Wrocławskiej. Ukończył też Akademię Nauk Politycznych w Warszawie i Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i Filmową w Łodzi. Pracował jako dziennikarz w „Po prostu” , „Sztandarze Młodych”, „Trybunie Dolnośląskiej” i „Głosie Pracy”. Pracował też jako reżyser w Wytwórni Filmów „Czołówka”. Cały czas oczywiście współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Proces Vaulina zakończył się po trzech latach umorzeniem. Uzasadnienie wyroku zostało utajnione.

Śmierć „Mundka” i Żubryda

„Mundek” wyskoczył przez okno i w tym momencie słomiana strzecha, która płonęła jak zapałka, zawaliła się i przygniotła go. Czekański zdołał odskoczyć i ostrzeliwał się z erkaemu Diegtiariewa. Gdy wywalił cały magazynek nie chcąc dać się wziąć żywcem, jak mi opowiadano, strzelił sobie z pistoletu w głowę. Rano obu zabitych zawieziono na cmentarz w Targowiskach i wrzucono bez trumien do przygotowanego dołu za jego płotem i zakopano bez żadnych oznaczeń, kryjąc miejsce darniną. Młodsza siostra Czekańskiego, Stanisława, która z ukrycia w kukurydzy oglądała całe wydarzenie, po odjeździe UB, zaznaczyła to miejsce prymitywnym krzyżykiem i od tej chwili nim się opiekowała.

Akcja na stację w Rymanowie

Chłopaki chcieli się zemścić na zatrzymanym oficerze i w odwecie za śmierć Bieganowskiego rozwalić go! Jeszcze w wagonie szturchali go lufami i zaczęli mu ubliżać. Gdy wyładowaliśmy się w Milczy, na miejscu był już oddział Żubryda, który nie zdążył dotrzeć do Wróblika Szlacheckiego i wziąć udział w ataku na stację. Pamiętam, że Żubryd siedział na koniu i od razu zainteresował się tym zatrzymanym oficerem. Chłopaki myśleli, że każe go od razu ustawić pod ścianą i rozstrzelać. Gdy zapytali go, co z nim zrobić, ten oświadczył niespodziewanie – ja bym go wypuścił, to przecież też taki sam oficer Wojska Polskiego jak ja! – Chłopaki zbaranieli. Miny im zrzedły. Słowa Żubryda zawsze były rozkazem.

Najmłodszy żołnierz Żubryda

– Chodząc po mieście zachowywał się jak udzielny książę. Nie wiadomo czemu przybiegł aresztować Żubryda sam. Może nie miał nikogo pod ręką, albo tylko sobie chciał przypisać zasługę ujęcia groźnego bandyty. Wprost od drzwi ruszył do stolika, przy którym siedzieli Żubryd ze Skibą. Od razu zapytał – kak wasza familia? – Żubryd, który doskonale znał rosyjski zapytał go – szto wam nada? – Ten zaś dalej indagował – kak wasza familia? – Żubryd wyjął wtedy z kabury pistolet, położył na stoliku i powiedział – eto moja familia. – Cićwierikow zaczął wtedy uciekać. Żubryd strzelił za nim raz, czy dwa i nie wiadomo, czy nie chciał go trafić, czy też źle wycelował, w każdym bądź razie tylko drasnął tego Cićwierikowa gdzieś w ramię. Ten wyskoczył na Rynek i darł się jak opętany.

W AK-owskiej konspiracji

– Pamiętam, jak przemawiał przy okazji jakiegoś święta. Chyba to było podczas obchodów święta 1 maja, bo wcześniej był jakiś pochód. Przemawiał z balkonu gminy, bo ratusz był zniszczony. Pamiętam jak mówił, że – Polska 25 lat czekała na Armię Czerwoną, by ta przyniosła jej wolność i wyzwolenie od burżuazyjnego ucisku! Rymanowianie przyjęli to z wściekłością, bo nikt tu na Armię Czerwoną nie czekał 25 lat. Nikt też nie czuł się uciskany. Jak mi później brat opowiadał, po drugiej stronie rynku, w kamienicy na strychu siedział z karabinem jeden z chłopów, by temu czekającemu na wyzwolenie posłać kulę, ale broń mu się zacięła i „garbaty” ocalał.

W cieniu synagogi

Gdy ruszyli dalej w kierunku Sanoka, to do Rymanowa wkroczyli Słowacy. Mało kto wie, albo mało kto chce pamiętać, że w czasie II wojny światowej byli sojusznikami Niemców i razem z nimi wkroczyli do Polski. Słowacy objęli w Rymanowie komendanturę wojskową, a władzę cywilną w miasteczku przekazali Ukraińcom, którzy kolaborowali z Niemcami. Wkrótce, ku zdumieniu wszystkich mieszkańców Rymanowa, na ratuszu zawisły trzy flagi: hitlerowska, słowacka i… ukraińska. W samym ratuszu zaczęli urzędować Ukraińcy.

Litwa chce cenzurować historię?

Pod koniec ubiegłego roku rozgorzała dyskusja o przygotowywanej w Sejmie Ustawie o Narodowej Pamięci Historycznej. Nowa reglamentacja oburza historyków, którzy dopatrują się w nowym prawie próbę przywrócenia cenzury. Autorzy projektu tłumaczą się, że chodzi głównie o uregulowanie prawne upamiętniania ważnych dat historycznych. Ustawa miała wejść w życie już od 1 stycznia br., jednak debaty na jej temat przeciągnęły się.

“Wybierzmy przyszłość”?

Dziwaczna to „mądrość etapu”, w której nie można się domagać prawdy od kogoś, kto aktualnie mógłby nas potrzebować, z jednoczesnym wyczekiwaniem wyznania win, gdy już naszej pomocy potrzebować nie będzie. A jeśli nawet nagle Polska zacznie oczekiwać od demonstrującej na Majdanie Ukrainy uznania OUN-UPA za formację ludobójczą, to co – Ukraińcy nagle zechcą się przyłączyć na złość Polakom do Rosji? Przecież dokładnie te same kuriozalne uzasadnienia stosowali politycy Platformy Obywatelskiej podczas głosowania uchwały dotyczącej zdefiniowania Rzezi Wołyńskiej jako ludobójstwa.