Redakcja @Lipinski

26647

Wasza Ekscelencja

Związek Ludności Narodowości Śląskiej, wykorzystując wizytę w Polsce szefa rosyjskiego MSZ, Siergieja Ławrowa, wystosował przez ambasadora Rosji w Polsce pismo do władz rosyjskich z prośbą o protekcję, tytułując przy tym ambasadora Alexandra Alekseeva „Waszą Ekscelencją”. Dlaczego w takiej formie zwracają się do Moskwy? Czy jest ona rzeczywiście „ich ekscelencją”?

Majdan wybrał swoje władze

Rada Wszechukraińskiego Zjednoczenia „Majdan” przyjęła postanowienie o rezygnacji z instytucji współkierownictwa i wybrała 5 członków prezydium Rady Majdanu. W skład prezydium weszli przedstawiciele “Swobody” (Andrij Nilenko), “Batkiwszcziny” (Serhij Sobolew), “Udaru” (Walerij Packan), przedstawicielka aktywistów Majdanu (piosenkarka Rusłana Łyżyczko), przedstawicielka studentów (Elizwieta Szepetylnikowa).

Bukowski o przyczynach uwolnienia Chodorkowskiego

Zdaniem Władimira Bukowskiego, rosyjskie władze są gotowe na wszystko – byle zachować twarz. “Bo to już wygląda poważnie, jak polityczny bojkot. To porażka w sensie propagandowym. Dlatego trzeba było podjąć jakieś pilne działania. To typowa zagrywka z czasów sowieckich, z tamtejszego arsenału – zrobić wszystko, by przełamać ten bojkot” – mówi Bukowski.

Strach przed Rosją nie zastąpi nam Polski

Ta rosyjska obsesja oznacza dezintegrację zarówno państwa jak i narodu. W perspektywie histerycznego strachu przed Rosją państwo przestaje być rozumiane jako funkcja narodu – narzędzie w jego ręku, a zaczyna być pojmowane w sposób abstrakcyjny, jako coś autonomicznego, co może posiadać swoje własne interesy, niezależne od interesów wspólnoty narodowej, która powołała je do życia. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z maszyną, która zbuntowała się przeciwko swojemu twórcy. Takie państwo nie jest dłużej państwem Polaków, zostało dawno temu przeprogramowane z funkcji realizowania polskich interesów na funkcję szkodzenia interesom rosyjskim. Jedno i drugie, mimo wszystko, nie są tym samym, choć rzeczywiście są to rzeczy na tyle do siebie podobne, że na co dzień nie zauważamy tego, co się stało.

Jaką siłę naprawdę ma ruch banderowski na Ukrainie?

Jarosław Kaczyński nie wymienił z tłumem nazistowskiego okrzyku w złej wierze. Przypomnijmy, że jest to jeden z nielicznych polityków, który domagał się uznania rzezi wołyńskiej za ludobójstwo. On po prostu nie wiedział, co robi. Zachowanie prezesa Prawa i Sprawiedliwości nie jest jakimś gorszącym ewenementem, jest niestety symptomatyczne dla większości Polaków.

Czeka nas jeszcze dużo pracy

Na początku lat dziewięćdziesiątych wydawało się, że nie doczekamy nawet chwili, w której rząd Polski przyzna, że na Wołyniu została popełniona straszna zbrodnia na polskich obywatelach. To, że nie dało się tego ukryć przed Polakami jest również i naszą zasługą. Szkoda, że musiało upłynąć ponad 20 lat, zanim w Polsce zaczęło się o tym otwarcie mówić. Problem już dawno mógłby być za nami. A tak ukraińscy nacjonaliści mają do nas pretensje, że przez tyle lat nic od nich nie chcieliśmy, a teraz chcemy nie wiadomo czego. To jest jednak wina polskich polityków, którzy pomogli ich wyhodować. Żyrowali ich rozwój.

Polityka miłości a polityka interesu

Problemem polskich elit jest to, że uznały za prawdę objawioną niemądre hasło redaktora Giedroycia o tym, że „nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy”. Nawet jeśli Polacy już uwierzyli, że niepodległość Ukrainy jest po prostu niepodległością Polski, to i tak w żaden sposób nie da się stąd wyprowadzić wniosku o tym, że Polska tę (już od dwudziestu lat niepodległą) Ukrainę ma dodatkowo wzmacniać i modernizować, traktując to jako priorytet swojej polityki względem tego kraju, chyba, że jakiś godny następca Giedroycia ukuje nowy dogmat: „Silna Ukraina – to silna Polska”, co byłoby śmieszne, gdyby nie stanowiło realnego zagrożenia.

Czy krytykowanie banderowców jest prorosyjskie?

Zdjęcie przemawiającego w Kijowie Jarosława Kaczyńskiego stojącego obok lidera szowinistycznej partii „Swoboda”, Oleha Tiahnyboka, wywołało wiele negatywnych emocji, a nawet oskarżeń redakcji narodowcy.net o dokonanie manipulację. Krytyka przemilczania znacznego udziału środowisk neobanderowskich w kijowskim wiecu ma być też ostatecznym dowodem na „prorosyjskość” organizacji narodowych w Polsce.

W oczekiwaniu na politykę kresową

Polska, jeśli chce pozostać podmiotowa, musi prowadzić jakąś politykę regionalną, nie jest jednak konieczne, by wybierała kierunek wschodni. Być może Polska może sobie rekompensować pogorszenie stosunków z ULB dobrymi stosunkami z ABC. Być może też wystarczy wspieranie państw ULB w utrzymaniu przez nie niepodległości, a nie zabieganie o ich przyjaźń kosztem mieszkających tam Polaków. To, że ABC jest alternatywą dla ULB pokazała polska doktryna federacyjna w czasie wojny i na emigracji. Polacy, którzy nie chcieli tracić Wilna i Lwowa, wybierali federację z Czechami i Węgrami, a nie Litwinami i Ukraińcami. Dziś nie chodzi o kwestie terytorialne, lecz o sposób traktowania polskiej mniejszości i kwestie polityki historycznej, mechanizm pozostaje jednak ten sam.

Tusk chwali Kaczyńskiego

Premier uważa, że Polacy powinni być zjednoczeni w sprawie Ukrainy. Donald Tusk podziękował na Twitterze za wspólny i mocny głos w Kijowie Jacka Protasiewicza i Jarosława Kaczyńskiego. Europoseł PO i prezes PiS uczestniczą w demonstracji w ukraińskiej stolicy wraz z innymi zagranicznymi politykami oraz dziesiątkami tysięcy Ukraińców.

Sto tysięcy demonstrantów w Kijowie

Sto tysięcy osób bierze udział w proeuropejskiej i antyrządowej demonstracji w Kijowie. Protestujący, głównie mieszkańcy stolicy, krzyczą: “Precz z bandą!”, a także inne hasła wzywające do obalenia prezydenta Wiktora Janukowycza. Demonstranci wyrażają też swój sprzeciw wobec działań milicji i oddziałów specjalnych Berkut, które wczoraj nad ranem brutalnie rozpędziły ludzi manifestujących na placu Niepodległości.

Nie wpuszczajmy Ukrainy do UE

Ukraina nie podpisała umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską i wbrew temu, co się obecnie sądzi właśnie taki obrót sprawy jest zgodny z interesami Rzeczypospolitej. Można wręcz powiedzieć, że Polska kolejny raz miała więcej szczęścia niż rozumu. Nie ma bowiem żadnych racjonalnych podstaw do tego, by sądzić, że Ukraina w tzw. „Europie” byłaby dla naszego kraju kimś więcej niż tylko gigantycznym sojusznikiem Berlina na naszej wschodniej flance.

Walka o prawdę o Wołyniu

Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że Związek Ukraińców w Polsce prowadzi z nami grę, że liczy iż w toku badań taka prawda też wyjdzie i będą mogli z triumfem ogłosić to światu. Sądzili, że uda się im potwierdzić tezę, że oddziały Polskiego Państwa Podziemnego mordowały na Wołyniu Ukraińców na rozkaz, który otrzymały z Londynu.

W nowej rzeczywistości

Rzeczywiście okazało się, że boczną uliczką obok nas jadą cztery ciężarówki, wypełnione po brzegi Niemcami. Daliśmy ognia i po kilku minutach sprawa byłą zakończona. To było ostatnie zdarzenie, kiedy użyliśmy broni jako żołnierze dywizji. Część Niemców usiłowała stawiać opór, ale wkrótce się poddali. Wzięliśmy ich do niewoli, a później oddaliśmy ich Sowietom, gdy ci wkroczyli na Lubelszczyznę.

Wybuch zniszczył pomnik Dzierżyńskiego

W Sobotę 23 listopada w Wołgogradzie o godzinie 14 tamtejszego czasu, na przeciwko siedziby GUWD (Główny Urząd ds. Spraw Wewnętrznych) oraz FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa) doszło do wybuchu – informację takiej treści podał serwis Ru-nsn.livejournal.com, powołując się na doniesienia użytkowników Facebooka.

100 tys. ludzi na Chreszczatyku

W opozycyjnej demonstracji w Kijowie bierze udział około stu tysięcy ludzi. Manifestanci zajęli niemal całą główną ulicę miasta – Chreszczatyk. Niosą flagi Ukrainy, Unii Europejskiej, a także sił opozycyjnych. Wiele osob ma wstążki z symbolami “UA” i “UE”.

Miałem wysadzić tor

„Zając”, który pod nieobecność zaginionego „Gardy” dowodził jego żołnierzami mówił, że nie musiał się zgadzać na wcielenie ich do oddziałów Berlinga. Przekonał go jakiś politruk, który powiedział – panie poruczniku, przecież nikt nie wie, że wy tu jesteście! Jak nie pójdziecie z nami, to znikniecie i toczka! – Taką propozycję trudno odrzucić.

Represji po akcji nie było

Strażnica niemiecka mieściła się w typowym drewnianym baraku. Po wrzuceniu do niego trzech filipinek i granatu w formie worka wypełnionego kilogramem plastiku , jego połowa najzwyczajniej się rozleciała , a część załogi zginęła. Pozostali podnieśli ręce do góry i nie stawiali oporu. Zabraliśmy im broń i mundury. W baraku nie było niestety broni maszynowej. To, co zdobyliśmy, przydało się naszej grupie, gdy za pół roku ruszyliśmy na Wołyń. Później braliśmy jeszcze udział w kilku innych akcjach. Trzykrotnie uczestniczyliśmy w próbach odbicia transportów więźniów, przewożonych z Pawiaka do Oświęcimia.

Najgłośniejsza akcja podziemia

O godz. 9.00 telefon z banku potwierdził wiadomość o transporcie. W trybie alarmowym ruszyliśmy natychmiast na koncentrację w rejonie ataku. Ostatecznie ustawienie się do akcji miało nastąpić po kolejnym telefonie, informującym o przybyciu do banku policyjnego konwoju. Na ten telefon w herbaciarni na ulicy Piwnej 2 czekał ppor. „Jurek” z jednym z żołnierzy „Kosy” Stefanem Starzyńskim „Balonem”. Telefon odezwał się o godzinie 10.45, obwieszczając ustalonym szyfrem „ciocia zajechała” i podając informacje o uzbrojeniu eskorty. Tuż przed godziną 11 ppor. „Jurek” odebrał jeszcze jeden telefon informujący, że transport wyruszył. „Jurek” wyszedł z herbaciarni i dał sygnał chusteczką do nosa.

Od „Mikołaja” do „Kedywu”

Samochód z bronią i materiałami wybuchowymi dotrwał do następnego dnia i cała akcja z powodzeniem odbyła się 24 godziny później. Most został wysadzony w sposób podręcznikowy. Na jednej trzeciej jego długości zostały założone ładunki , które po wybuchu przecięły most tak jak żyłka tnie kartkę papieru. Hałas przy wybuchu plastiku był ogromny.