Wasza Ekscelencja

Związek Ludności Narodowości Śląskiej, wykorzystując wizytę w Polsce szefa rosyjskiego MSZ, Siergieja Ławrowa, wystosował przez ambasadora Rosji w Polsce pismo do władz rosyjskich z prośbą o protekcję, tytułując przy tym ambasadora Alexandra Alekseeva „Waszą Ekscelencją”. Dlaczego w takiej formie zwracają się do Moskwy? Czy jest ona rzeczywiście „ich ekscelencją”?

Związek Ludności Narodowości Śląskiej (ZLNŚ) wystosował pismo, skierowane do ambasadora Rosji, w którym powołując się na liczne inicjatywy na rzecz osobliwego „śląsko-rosyjskiego” pojednania, proszę Kreml o łaskę uznania odrębności narodu śląskiego i „niekierowanie ewentualnych rakiet z głowicami jądrowymi” w jego stronę. Inicjatywa ta spotkała się z pewnym medialnym zainteresowaniem, związanym z sytuacją na Ukrainie i ostatnimi doniesieniami o rozlokowaniu wyrzutni rakiet Iskander-M blisko granicy polsko-rosyjskiej. ZLNŚ stanowi radykalną część szerszego ruchu ślązakowskiego, którego najliczniejszym i najbardziej znanym reprezentantem jest Ruch Autonomii Śląska (RAŚ). Ten ostatni zdystansował się od jaskrawej deklaracji, dając wyraz swojej bardziej umiarkowanej linii programowej. Można więc odnieść wrażenie, że w istocie mamy do czynienia z drobnym wyskokiem niewielkiej, skrajnie separatystycznej organizacji, która w ostatnim czasie poniosła znaczną i bezpośrednią porażkę, gdy Sąd Najwyższy odmówił uznania Ślązaków za odrębny naród. To z kolei nie ma nic wspólnego z resztą „autonomistów”, którzy tworzą spokojny, racjonalny ruch regionalny. Czy tak rzeczywiście jest?

W niektórych komentarzach zwraca się uwagę, że na korzyść „umiarkowanych” Ślązakowców z RAŚ przemawia fakt, iż rybnicki działacz Paweł Polok, za publiczne określenie Polski mianem „wersalskiego bękarta”, z konieczności musiał się z tą organizacją rozstać, a szereg sympatyków, w tym poseł Plura, potępił jego zachowanie. Jest to jednak tylko jedna strona medalu. Sytuację tę można porównać do niesławnych słów Janusza Palikota na jednym z zamkniętych spotkań, kiedy stwierdził, że Polacy muszą wyrzec się polskości. Tego rodzaju zachowania nie są jednostkowymi wybrykami osób nieodpowiedzialnych, lecz swego rodzaju „zagalopowaniem się”, czy może lepiej – „momentem zapomnienia”. Dlaczego? Otóż środowisko ślązakowskie, mimo pewnego wewnętrznego zróżnicowania w kwestii poglądów, raczej zgodnie podziela opinię o opresyjności Polski jako państwa narodowego (bywa, że pod pozorem libertariańskiej krytyki instytucji państwa jako takiej) oraz o uzasadnionych wątpliwościach dotyczących legitymizacji jej zwierzchnictwa nad południową częścią Górnego Śląska, a szczególnie północną (Opolszczyzna), nie mówiąc już o Dolnym Śląsku. Szczególne emocje budzą w nich ustalenia traktatu wersalskiego oraz jego następstwa w postaci trzech powstań śląskich oraz plebiscytu z 1921 roku, które traktowane są niemalże jako ucieleśnienie ślązakowskiego koszmaru. O ile jednak artykułowanie swoich odczuć w gronie nieoficjalnym uznaje się za dopuszczalne, o tyle publicznie, choćby ze względów politycznych czy dyplomatycznych, pewnych rzeczy zwyczajnie (jeszcze?) się nie mówi. Stąd wypowiedzi Pawła Poloka nie można traktować jako zwykłego lapsusu, sprostowanego przez osoby lepiej rozumiejące istotę rzeczy. Było to głośne wyrażenie pewnego poglądu, punktu widzenia, funkcjonującego w tym środowisku.

Poniekąd, rację ma Henryk Mercik, który określił działania ZLNŚ jako próbę zyskania rozgłosu. Po niedawnym orzeczeniu Sądu Najwyższego jest im to nad wyraz potrzebne. Słusznie też stwierdza się, że jest to środowisko bardziej radykalne niż RAŚ, czego przykładem może być dość osobliwa twórczość publicystyczno-historyczna byłego (do 2007 roku) członka RAŚ Dariusza Jerczyńskiego (autora książki „Historia Narodu Śląskiego”), i współzałożyciela ZLNŚ, który dodatkowo posiada również doświadczenie w upublicznianiu swoich poglądów na arenie międzynarodowej. W 2006 roku, wspólnie z Andrzejem Roczniokiem, jednym z autorów listu do ambasadora, w imieniu ZLNŚ protestował w piśmie do sekretarza generalnego Rady Europy z powodu ignorowania i dyskryminowania przez polskie władze Ślązaków jako grupy narodowościowej, zaś w 2007 roku obaj działacze skierowali do UNESCO protest przeciwko oficjalnemu nazywaniu obozu koncentracyjnego KL Auschwitz niemieckim i nazistowskim. W przypadku ostatniego listu do ambasadora Rosji, sposób działania jest bardzo zbliżony.

Należy jednak zwrócić uwagę na jedną, dość istotną kwestię – silne zaakcentowanie relacji polsko-rosyjskich, czy raczej, w tym kontekście, śląsko-rosyjskich i niemiecko-rosyjskich, gdzie środowisko „ślązakowskie” z jednej strony podkreśla swoje inicjatywy na rzecz pojednania z Rosjanami (występując w imieniu wszystkich Ślązaków), jednocześnie wyraźnie dystansując się od działań podejmowanych przez władze Polski. Nie sposób odnotować, że ma to miejsce niedługo po tym, jak w efekcie działań, podjętych m.in. przez metropolitę katowickiego, abpa Wiktora Skworca, we wrześniu doszło, przy udziale przedstawicieli władz wojewódzkich i samorządowych województwa śląskiego, do poświęcenia w Doniecku tablicy upamiętniającej fakt wywózki kilkudziesięciu tysięcy mieszkańców Górnego Śląska do niewolniczej pracy w kopalniach Donbasu, gdzie wielu z nich straciło życie. O tych wydarzeniach wspomniano w liście, zestawiając je jednak z udziałem Ślązaków jako żołnierzy Wehrmachtu w walkach na froncie wschodnim II Wojny Światowej oraz podkreślając, że stało się to wręcz za cichym przyzwoleniem USA, Wielkiej Brytanii i Francji. W takiej formie tragedia ta zostaje w zrelatywizowana i zatraca swój wymiar. Jednak tematyka ta jest bardzo bliska środowiskom ślązakowskim, w tym RAŚ, którzy silnie akcentują tragiczne losy wielu mieszkańców Śląska, ale nie w trakcie całej II Wojny Światowej, lecz jej końcowego odcinka i lat powojennych (1945-1948), do tego uwypuklając krzywdy Niemców i enigmatycznych w tym kontekście „Ślązaków” (rozumianych w tym przypadku zasadniczo jako niemieckojęzyczną ludność miejscową), skrzętnie pomijając represje wobec polskiego podziemia niepodległościowego, w którym od listopada 1939 roku Ślązacy aktywnie i ofiarnie uczestniczyli. Ponadto, w myśl tej narracji jako główni współwinni określani są nie sowieci, lecz właśnie Polacy, natomiast ślązakowcy występują tu w roli sprawiedliwych, zdolnych do wzniesienia się ponad podziałami i pojednania, w przeciwieństwie do władz Polski, „z natury antyrosyjskich i rusofobicznych”. Z tego względu, wszelkie inicjatywy związane z tą kwestią traktowane są przez to środowisko jako im właściwe, wręcz integralne, zaś każda inicjatywa podejmowana poza nimi odbierana jest jako pozorowana i fałszująca „właściwą” narrację historyczną. Stąd nie powinno dziwić, że działania podjęte we wrześniu przez abpa Skworca spotkały się z silnym oporem zarówno ZLNŚ, jak i RAŚ, zarzucających metropolicie katowickiemu brak legitymizacji do podejmowania tego rodzaju inicjatyw.

Dlaczego jednak to Rosja staje się adresatem ostatniej inicjatywy? W oczy rzuca się choćby spora naiwność względem władz Federacji Rosyjskiej, widoczna przy okazji stosunku do stanowiska Władymira Putina, który miał wyrazić gotowość do zadośćuczynienia za niewolniczą pracę Ślązaków. Wydaje się, że jest to jednak przejaw zwykłego oportunizmu, podyktowanego z jednej strony chęcią zaistnienia medialnego, a z drugiej obliczonego na zwrócenie uwagi i pozyskanie przychylności tych osób, które nie są zwolennikami jakiegokolwiek zaostrzania kursu politycznego oraz utrudnień w relacjach względem Rosji, co mogło nabrać większego znaczenia po doniesieniach o dyslokacji wyrzutni rakiet Iskander przy granicy z Polską. Środowiska ślązakowskie, zorientowane zdecydowanie w kierunku Unii Europejskiej, w szczególności Berlina, nie mają powodu, by czynnie i długofalowo angażować się w budowanie pozytywnych relacji z Kremlem, obliczonych na uzyskanie przychylności. Podchodzą do tej kwestii raczej doraźnie, w myśl zasady: „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. Dlatego nie przepuszczą żadnej okazji, nawet takiej, by publicznie zaakcentować swoją odrębność w stosunku do Polski – i jako państwa, i jako narodu. Tyle tylko, że „Wasza Ekscelencja” pozostanie faktycznie ich ekscelencją, Waszą ekscelencją.

Marek Trojan

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. piotr3005
    piotr3005 :

    Kolego proszę pisać, że organizacja ludności śląskiej jako przybudówka RAŚ-iu czyli „pożytecznych idiotów” chcących pozyskać rozglos tak jak Palikot zrobią wszystko aby opluć ojczyzną naszą bo nie ich. Niech jadą do Rosji i tam przekonają sie co to jest Putin. Ja jestem ze śląska i RAŚ to jet margines ślązaków i trochę zyskuje jako protest przeciwko politykom tym z SLD i PO.