W rozmowie z Kresami.pl ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski podkreśla, jak wielkie znacznie dla Polaków i polskości na Kresach ma polskie szkolnictwo. Krytykuje przy tym działania polskich władz ws. ukraińskiej ustawy oświatowej. „Postępowanie min. Waszczykowskiego jest już skrajne, a śmiem twierdzić, że chyba najgorsze ze wszystkich dotychczasowych szefów MSZ”.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w rozmowie z Kresami.pl krytycznie odnosi się do działań polskich władz ws. ukraińskiej ustawy o oświacie, która uderza w polskie szkolnictwo na Ukrainie. Chodzi przede wszystkim o zapisy, według których od klasy V edukacja we wszystkich szkołach na Ukrainie, w tym w szkołach z nauczaniem w językach mniejszości narodowych, ma być docelowo prowadzona praktycznie wyłącznie w języku ukraińskim. Jednocześnie, szef MSZ Witold Waszczykowski publicznie bagatelizował zagrożenie dla polskiego szkolnictwa, jednocześnie dystansując się od protestów takich krajów jak Węgry czy Rumunia.

Przeczytaj: Węgry będą dalej blokować integrację Ukrainy z UE z powodu ustawy oświatowej

– Od 25 lat III RP, niezależnie kto rządzi, prowadzi politykę uległości wobec Ukrainy. To się przejawia w bardzo sprawach, a ostatnio także w braku reakcji władz RP o ustawie oświatowej, dotyczącej także szkolnictwa mniejszości narodowych na Ukrainie – mówi ks. Isakowicz-Zaleski.

– Sytuacja jest o tyle paradoksalna, że sąsiednie i zaprzyjaźnione z nami kraje, jak Węgry czy Rumunia interweniują w obronie swojej mniejszości. Węgrzy mają bardzo rozbudowane szkolnictwo na terenie Rusi Zakarpackiej, a Rumunii na północnej Bukowinie. Oni dbają o swoje mniejszości. A strona polska, niemal „tradycyjnie”, nabiera wody w usta uważając, że jakakolwiek interwencja popsułaby dobre relacje z obecną ekipą prezydenta Poroszenko i premiera Hrojsmana. To sytuacja kuriozalna, bo absolutnym obowiązkiem władz Polski jest troska o nasze mniejszości, czy to w Niemczech, czy w Czechach, a także na Litwie czy Ukrainie. I z tego obowiązku obecna ekipa rządowa, podobnie jak poprzednie, się nie wywiązują – uważa.

Ks. Isakowicz-Zaleski podkreśla przy tym, jak „szalenie ważne” jest polskie szkolnictwo na Kresach, w tym na Ukrainie:

– W tej chwili są dwa główne podmioty, które podtrzymują polskość na Kresach Wschodnich. Pierwszym z nich jest przede wszystkim Kościół katolicki. Tam, gdzie funkcjonuje parafia katolicka i są odprawiane msze św. po polsku, to zawsze wokół takiej parafii koncentruje się życie Polaków. Nie ma parafii – życie zamiera. Natomiast drugim podmiotem są szkoły. Ten system działał lepiej lub gorzej, nawet za komuny. Oczywiście, jak wiadomo komuniści tępili wszelkie przejawy narodowe i religijne, ale szkolnictwo jako takie istniało. Natomiast teraz, gdy zmienia się zasady i wycofuje się język polski, nauczanie w języku polskim,  to oznacza dla tych środowisk śmierć.

Duchowny zwraca uwagę na ważny paradoks:

– Ukraińcy mają na terenie Polski rozbudowane szkolnictwo mniejszościowe. Ono jest coraz większe. Nie ma zachowanej zasady wzajemności, więc choćby z tego względu milczenie strony polskiej uderza w nasze interesy narodowe na Kresach.

– Minister Waszczykowski jest chyba najbardziej klasycznym przykładem polityki uległości. Rzeczywiście, jego postępowanie jest już skrajne, a śmiem twierdzić, że chyba najgorsze ze wszystkich dotychczasowych ministrów spraw zagranicznych. Natomiast uważam, że w tej sprawie jest tylko pionkiem, bo wykonuje polecenia. Można je sparafrazować do hasła „Ukraina jest najważniejsza”. Czyli, cokolwiek by Ukraińcy nie zrobili złego, to i tak władze polskie chowają głowę w piasek. A strona ukraińska, w myśl zasady „na pochyłe drzewo każda koza wejdzie”, wie doskonale, że Polska nigdy nie zareaguje na te sprawy. Więc czuje się bezkarna w tej sytuacji.

Przeczytaj: Tylko u nas: cały wywiad Witolda Waszczykowskiego dla węgierskiego tygodnika, w którym groził Orbanowi

Polski rząd odcina się działań Węgier

Ukraińskie media zwracają uwagę na wypowiedź szefa polskiego MSZ Witolda Waszczykowskiego, który w wywiadzie dla węgierskiej gazety „Heti Valasz” oświadczył, że Polska nie popiera i nie zamierza popierać Węgier w proteście przeciwko ustawie oświatowej, która uderza również w polskie szkolnictwo. Sugerował, że dla polskich władz sprawa nie ma aż takiego znaczenia, bo na Ukrainie działa tylko kilka polskojęzycznych szkół. Oświadczenie szefa węgierskiej dyplomacji Petera Szijjarto nazwał „emocjonalnym”. Pośrednio przyznał rację argumentom strony ukraińskiej, kwestionowanym przez przedstawicieli mniejszości narodowych i ekspertów, według których dzieci ze szkół z np. węgierskim językiem nauczania bardzo słabo znają ukraiński.

Czytaj więcej: Tylko u nas: cały wywiad Witolda Waszczykowskiego dla węgierskiego tygodnika, w którym groził Orbanowi

Waszczykowski powiedział też, że odmówił przyjęcia oferty Węgier ws. napisania wspólnego listu do ukraińskich władz:

– Skontaktowali się ze mną, sugerując napisanie wspólnego listu do Kijowa. Wytłumaczyłem mu [Szijjarto – red.] polski punkt widzenia, że ​​nasza sytuacja nie jest tak poważna, a kwestia ta mogłaby zostać rozwiązana na dwustronnie, choć niekoniecznie na szczeblu ministrów spraw zagranicznych.

Przeczytaj: MSZ: Polska nie poprze Węgier w sporze z Ukrainą

Poza Węgrami, także parlament Rumunii jednogłośnie przyjął uchwałę, w której uznał, że uchwalona przez Ukraińców nowa ustawa oświatowa za „drastycznie ogranicza prawa etnicznych Rumunów na Ukrainie do nauki w ojczystym języku”. Rumuni wprost powiązali sprawę ukraińskiej ustawy oświatowej z ambicjami Kijowa by przystąpić do Unii Europejskiej. Prezydent Rumunii Klaus Iohannis odwołał, w proteście przeciw ustawie, swoją wizytę w Kijowie.

Jedynym rządem nie protestującym w sprawie ewentualnego zagrożenia dla praw oświatowych swoich rodaków na Ukrainie jest rząd Polski. Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP pozostaje usatysfakcjonowane zapisami ukraińskiej ustawy oświatowej. Z kolei wysocy przedstawiciele Polski, np. marszałek Senatu Stanisław Karczewski, poruszając tę kwestię przy okazji rozmów z Ukraińcami nie tylko bagatelizują problem, ale też sprawiają wrażenie, jakby go nie rozumieli.

Przypomnijmy, że podczas swojej wizyty na Ukrainie Marszałek Senaty Stanisław Karczewski przyznał, że kwestia kontrowersyjnej ukraińskiej ustawy o oświacie, uderzająca m.in. w polskie szkolnictwo, w przeciwieństwie do Węgier czy Rumunii nie niepokoi polskich władz. – My podchodzimy bardzo wstrzemięźliwie do jej zapisów –  mówił Karczewski. Zaznaczył również, że zadowolił się wyjaśnieniami przewodniczącego ukraińskiego parlamentu Andrija Parubija ws. kontrowersyjnej ustawy oświatowej.

Przeczytaj: Parubij dziękuje Karczewskiemu za interwencję ws. usunięcia kresowych motywów z projektu paszportu

– To już nie jest naiwność. To jest głupota ze strony Marszałka Senatu, który daje się ogrywać cwaniakom z Ukrainymówił Kresom.pl dr hab. Andrzej Zapałowski, historyk i ekspert ds. bezpieczeństwa, komentując wizytę Stanisława Karczewskiego na Ukrainie. Ukraińską ustawę oświatową popierają także USA.

Kresy.pl

Tagi: ,
forma płatności