Dziennik „Wall Street Journal” zaznacza, że siły NATO nie są obecnie zdolne do szybkiej reakcji w razie konfliktu w Europie. Stratedzy USA i NATO chcą zmienić tę sytuację.

Według „Wall Street Journal”, gdyby doszło do konfliktu zbrojnego państw europejskich z Rosją, to w ciągu miesiąca gotowych dotrzeć w rejon konfliktu będzie tylko niewiele ponad 11 tysięcy żołnierzy z ponad miliona, jakimi dysponują armie krajów NATO. Ponadto, Polska nie posiada obecnie ani jednego batalionu, który mógłby zostać szybko, czyli w okresie krótszym niż 30 dni, skierowany do wzmocnienia sił walczących na pierwszej linii frontu. Podobna sytuacja dotyczy również Hiszpanii, Holandii, Norwegii i Danii. Batalion, jako jednostka organizacyjna wojska, liczy od 300 do 700/800 żołnierzy, w zależności od kraju.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5360.41 PLN    (24.36%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Julian Barnes z „WSJ” zastrzega przy tym, iż „ocena gotowości bojowej jest ściśle strzeżoną tajemnicą wszystkich państw”. Wynikałoby z tego, że artykuł został oparty na szacunkowych opracowaniach takich ośrodków analitycznych, jak Rand Corporation.

Dane te pokazują, że Wielka Brytania, Niemcy i Francja posiadają po trzy bataliony, które mogą być zmobilizowane i skierowane do działań bojowych w ciągu 30 dni. Z kolei amerykańskie oddziały stacjonujące w Europie na zasadzie rotacyjnej obecnie znajdują się pod włoskim dowództwem. Stąd spośród państw NATO tylko Włochy (formalnie) dysponują 5 batalionami, które mogą zostać skierowane do działań bojowych nawet w ciągu 10 dni.

Przeczytaj: Tajny raport NATO twierdzi, że Sojusz nie jest przygotowany do wojny z Rosją

Barnes zauważa, jak bardzo zmieniła się sytuacja od czasów zimnej wojny. W jej kulminacyjnym okresie amerykańskie plany zakładały bowiem możliwość skierowania do działań w Europie dziesięciu dywizji, tj. około 200 tysięcy żołnierzy, w ciągu 10 dni. Dziś, byłoby to nieco ponad 11 tys. żołnierzy, w ciągu niespełna miesiąca.

Z tego powodu, zarówno dowódcy NATO, jak i amerykańscy stratedzy chcieliby zmienić tę sytuację. Planują poprawić gotowość bojową sił sojuszu tak, by na miejsce konfliktu w ciągu 30 dni od ogłoszenia pogotowia bojowego, można było wysłać przynajmniej 30 tysięcy żołnierzy, 360 samolotów bojowych i 30 okrętów wojennych.

Według „WSJ”, obawy strategów NATO wywołuje pogorszenie kondycji armii państw europejskich, w związku z cięciami wydatków na obronność po zakończeniu zimnej wojny. Z tego względu, jak pisze Barnes, „siły sojuszników są źle wyposażone i wyszkolone”. Konieczne byłoby również zwiększenie inwestycji w infrastrukturę w Europie, w tym w budowę nowych mostów i dróg. Zdaniem dziennikarza, ma w tym pomóc przyjęta w środę przez UE inicjatywa na rzecz poprawy stanu kluczowych dla transportu wojsk dróg i mostów w Europie.

Przeczytaj: „FT”: ogromne problemy ze wzmocnieniem wschodniej flanki NATO

Gazeta podaje również, że m.in. z obawy o gotowość sił NATO do szybkiej odpowiedzi na ewentualny atak ze strony Rosji, w Polsce i w krajach bałtyckich rozmieszczono 4,6 tysiąca żołnierzy NATO. Sojusz posiada też siły szybkiego reagowania, liczące 5 tysięcy żołnierzy, mogą one wzmocnić oddziały znajdujące się w rejonie konfliktu w ciągu 10 dni.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Ponadto, poprawa gotowości bojowej jest priorytetem sekretarza obrony USA Jamesa Mattisa. Miał on przekazać dowództwu NATO, że Sojusz „musi przyśpieszyć podejmowanie decyzji, poprawić możliwości szybkiego przemieszczania swoich sił i zapewnić, że jednostki bojowe będą gotowe do działań wkrótce po rozkazie mobilizacji”.

Według „WSJ”, sojusznicy USA zasadniczo podzielają amerykańskie stanowisko i mają nadzieję na wypracowanie wspólnego stanowiska jeszcze przed szczytem NATO w lipcu bieżącego roku.

WSJ / rmf24.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz