Ukraiński IPN uzależnia odblokowanie dalszych ekshumacji na Ukrainie od pełnej rekonstrukcji pomnika OUN-UPA na Górze Monastyrz

Szef ukraińskiego IPN oświadczył, że Polska dostanie zgodę na prace ekshumacyjno-poszukiwawcze na Ukrainie, m.in. w Hucie Pieniackiej dopiero, kiedy tablica na obiekcie ku czci OUN-UPA na Górze Monastyrz zostanie zrekonstruowana we wcześniejszym kształcie, w tym z nazwiskami upowców.

W poniedziałek w Kijowie doszło do spotkania szefa polskiego Instytutu Pamięci Narodowej, Jarosława Szarka, z szefem ukraińskiego IPN, Antonem Drobowyczem. W opublikowanej we wtorek rozmowie z Polskim Radiem Drobowycz oświadczył, że ukraiński IPN zgodzi się na wydanie kolejnych pozwoleń na polskie prace ekshumacyjno-poszukiwacze na Ukrainie, ale pod warunkiem, że tablica na obiekcie ku czci członków OUN-UPA na Gorze Monastyrz na Podkarpaciu zostanie zrekonstruowana w swoim dotychczasowym kształcie.

Wiadomo, że strona polska wnioskuje o przeprowadzenie prac ekshumacyjno-poszukiwawczych w Hucie Pieniackiej, Hołosku i Lwowie-Zboiskach, gdzie odnaleziono już zbiorową mogiłę żołnierzy Wojska Polskiego, poległych w 1939 r. w obronie Lwowa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Hołosko, Zboiska i Huta Pieniacka – to miejsca, o które wnioskuje Polska. Jak tylko tablica w Monasterzu zostanie odnowiona w kształcie, w jakim była wcześniej, odbędzie się wymiana” – powiedział w rozmowie z Polskim Radiem szef UIPN. Chodzi tu przede wszystkim o umieszczenie na tablicy nazwisk upowców, którzy według strony ukraińskiej są tam pochowani. „Obecnie przygotowujemy te pozwolenia na poziomie ministerstwa kultury, Instytutu Pamięci Narodowej i komisji międzyresortowych”.

Drobowycz już wcześniej twierdził, że „poprzednia umowa polegała na przywróceniu tablicy w całości” i że „grób na Górze Monastyrz jest legalny i chroniony przez polskie prawo, istnieje międzynarodowe porozumienie z 1994 r., które stanowi, że zmiany mogą być dokonywane tylko w drodze porozumienia dwustronnego”. Zaznaczał, że strona polska nie tylko miała przywrócić płytę, ale też „podać listę nazwisk zmarłych”. Szef UIPN podkreślił, że strona ukraińska stoi „na stanowisku konsekwentnego spełniania warunków”.

Jak widać, strona polska stara się o przeprowadzenie ekshumacji w Hucie Pieniackiej, polskiej wsi, której mieszkańcy zostali wymordowani przez SS Galizien i OUN-UPA.

Przeczytaj: Premier Morawiecki reaguje na antypolską uroczystość w Hucie Pieniackiej – tydzień po fakcie

W przypadku Hołoska (obecnie w granicach administracyjnych Lwowa) mogiła została ujawniona w poprzednich latach przez pracowników dawnej Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Szczątki 120 polskich żołnierzy, które się w niej znajdują, należy ekshumować, lecz IPN z powodu zakresu prac oraz warunków jesienno-zimowych woli odłożył ekshumację do wiosny 2020 roku. Prac tych jednak nie przeprowadzono.

Przypomnijmy też, że tuż przed wizytą polskiego prezydenta na Ukrainie odnowiono pomnik nagrobny OUN-UPA na Górze Monastyrz na Podkarpaciu, gdzie prawdopodobnie pochowano sprawców mordu na Polakach. Wcześniej Andrzej Duda zapewnił Wołodymyra Zełenskiego, że do czasu ich jesiennego spotkania kwestia ta zostanie załatwiona. Miesiąc temu w rozmowie z prezydentem Dudą, prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, upomniał się ws. odnowienia pomnika nagrobnego bojowników OUN-UPA na górze Monastyrz na Podkarpaciu i wpisania go na listę grobów wojennych. Duda zaznaczył wówczas, że spodziewa się, iż już do październikowego spotkania głów obu państw „kwestie zostaną zdjęte z agendy”. Jak pisaliśmy, o sprawie tej informowała oficjalnie strona ukraińska, podczas gdy w oficjalnym komunikacie strony polskiej nie było na ten temat żadnej wzmianki.

PRZECZYTAJ: Zełenski w obecności Dudy: kwestia pamięci historycznej, jako sprawa polityczna, została całkowicie zdjęta z agendy

CZYTAJ TAKŻE: Cyniczna gra Andrzeja Dudy

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak pisaliśmy, na odnowionej tablicy na górze Monastyrz koło Werchraty umieszczono napis w języku polskim i ukraińskim o treści: „Zbiorowa mogiła Ukraińców którzy zginęli w walce z sowieckim NKWD w lasach monasterskich w nocy z 2 na 3 marca 1945 roku”. W tle widoczny jest pozostawiony na miejscu tzw. krzyż prawosławny z tabliczką z napisem „ŚP / Obywatele Polski narodowości ukraińskiej polegli w walce z NKWD 2/3 marca 1945 / Wieczna im pamięć”. Został on tam umieszczony w lutym br. przez polskich, proukraińskich aktywistów. Na poprzedniej, zniszczonej tablicy znajdowało się sformułowanie „polegli za wolność Ukrainy” oraz nazwiska 62 rzekomo pochowanych tam banderowców.

Zwracaliśmy uwagę, że przedstawiciele strony ukraińskiej krytycznie ocenili sposób, w jaki tablica została odnowiona. Znany z probanderowskich, a także antypolskich działań i wypowiedzi Światosław Szeremeta , przedstawiciel ukraińskiej Państwowej Międzyresortowej Komisji Pamięci Ofiar Wojny i Represji Politycznych powiedział, że „strona polska zastąpiła tekst i nie zgodziła się ze stroną ukraińską, usunęła nazwiska zmarłych”. Zarzucił stronie polskiej, że „w dziedzinie utrwalania pamięci ofiar wojen i represji politycznych zawsze stosuje taktykę podwójnych standardów”. Podkreślił też, że odnowienie tego obiektu było jednym z warunków wieloletnich negocjacji w sprawie otwarcia polskich pochówków wojskowych na Cmentarzu Łyczakowskim i zaznaczał, że obecny pomnik postawiono legalnie.

Jak informowaliśmy, również były szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz skrytykował sposób odnowienia pomnika nagrobnego członków OUN-UPA na górze Monastyrz na Podkarpaciu. Jego zdaniem napisy na tablicy nagrobnej nie zostały uzgodnione ze stroną ukraińską a odnowienie nastąpiło z naruszeniem polsko-ukraińskiej umowy o miejscach pamięci. Podobne zastrzeżenia, co Wjatrowycz, wysunął inny były pracownik ukraińskiego IPN Pawło Podobed.

– Prawdopodobnie strona ukraińska nie chciała dopuścić do ekshumacji na górze Monastyrz, bo okazałoby się, że tam nic nie ma. I wówczas kolejny „pomnik” symbolizujący działania UP A na terytorium Polski musiałby zniknąćmówił z kolei portalowi Kresy.pl historyk, prof. Andrzej Zapałowski. Zaznaczał też, że ewentualne spełnienie żądania strony ukraińskiej i wpisanie omawianego obiektu na listę grobów wojennych pośrednio uczyniłoby z członków bandyckiej formacji żołnierzy. „To byłaby katastrofa” – dodał. Jak poinformował prof. Zapałowski, planowano przeprowadzenie w miejscu tego obiektu badań weryfikacyjnych, z uwagi na wątpliwości historyków dotyczące rzekomego pochówku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pomniki UPA i zablokowane ekshumacje

W październiku 2019 roku strona ukraińska skończyła z praktyką ignorowania zapisów polsko-ukraińskiej umowy o ochronie miejsc pamięci z 1994 roku zapraszając specjalistów polskiego IPN do udziału w pracach poszukiwawczych i archeologicznych na terenie byłego więzienia NKWD w Drohobyczu.

Należy jednak zauważyć, że żaden z ostatnich gestów strony ukraińskiej nie dotyczy miejsc pamięci związanych z ludobójstwem dokonanym na Polakach przez OUN-UPA. Nowe ukraińskie władze tolerują na stanowisku szefa rady ds. upamiętnień Swiatosława Szeremetę, miłośnika OUN-UPA i SS Galizien współodpowiedzialnego za wprowadzenie zakazu poszukiwań i ekshumacji w 2017 roku. Swoje miejsce w ukraińskiej polityce znalazł także inny z urzędników stojących za zakazem, Wołodymyr Wjatrowycz. Został on co prawda zwolniony ze stanowiska szefa UIPN, jednak otrzymał tam możliwość prowadzenia programu historycznego. Ostatnio dostał się do ukraińskiego parlamentu.

Przypomnijmy, że 31. sierpnia br. podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie z ust ukraińskiego prezydenta padła obietnica zniesienia blokady prac polskich specjalistów na Ukrainie. – Jestem gotów odblokować wydawanie pozwoleń na prowadzenie prac poszukiwawczych na Ukrainie, zaś strona polska uporządkuje ukraińskie miejsca pamięci w Polsce – powiedział Zełenski. Ponadto, zaproponował Dudzie wspólne postawienie na granicy polsko-ukraińskiej „memoriału pojednania”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Z kolei po spotkaniu z kierownictwem IPN na początku października, ambasador Ukrainy, Andrij Deszczycia oświadczył, że Polska ze zrozumieniem i bez zastrzeżeń zastosuje się do ukraińskich procedur dotyczących prowadzenia prac poszukiwawczo-ekshumacyjnych i zapewnia o gotowości do ścisłej współpracy w kwestii uwiecznienia i zachowania ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. Dodajmy, że dotychczas strona ukraińska, w tym ambasador Deszczycia, rozumiała to jako odnowienie miejsc na terenie Polski ku czci OUN-UPA. W szczególności strona ukraińska akcentowała kwestię odnowienia pomnika na górze Monastyr w Werchracie. W 2015 roku nieznani sprawcy rozbili płytę pomnika w Monastyrzu a krzyż pomalowali na biało-czerwono.

W grudniu ub. roku wiceszef Biura Prezydenta Ukrainy Ihor Żowkwa po raz kolejny domagał się „odpowiednich kroków z polskiej strony” ws. „uporządkowania miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski”, czyli najpewniej obiektów ku czci UPA, w zamian za wydane Polakom zgody na prace poszukiwawcze na Ukrainie. Przypomnijmy, że wcześniej, podczas spotkania z szefem gabinetu prezydenta Krzysztofem Szczerskim we Lwowie, Ihor Żowkwa zaznaczył, że jednym z rezultatów wznowienia dialogu ukraińsko-polskiego powinno być „właściwe uporządkowanie miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski”. Zaznaczmy, że w kontekście wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli strony ukraińskiej, chodzi tu najpewniej o zniszczone lub zdewastowane obiektu ku czci UPA. Kancelaria Prezydenta odmówiła portalowi Kresy.pl komentarza w tej sprawie.

Jak pisaliśmy, obecnie stojący pomnik na górze Monastyrz (w przeciwieństwie do pierwotnego z lat 90. XX wieku), oficjalnie powstał w zgodzie z polskim prawem. Ma on stać na zbiorowym grobie kilkudziesięciu członków UPA (w tym SB OUN) zabitych przez NKWD. Nie do końca spełniał jednak określone w porozumieniu warunki, m.in. nie było na nim inskrypcji w języku polskim, treść napisu nie odpowiadała uzgodnionemu wzorowi. W styczniu br. szef pionu upamiętnień IPN Adam Siwek komentując sprawę odbudowy pomnika na grobie UPA na górze Monastyrz, przypomniał, że w Polsce nie ma, postulowanych przez IPN od dłuższego czasu, przepisów regulujących status miejsc pochówku członków UPA.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W styczniu br. stwierdzono, że ktoś zabrał z pomnika kawałki tablicy i wrzucił do dołu razem z wyszywanymi „rusznykami”, które w listopadzie ub. roku na pomniku oraz pobliskich drzewach zawiązali proukraińscy aktywiści na znak oddania czci zmarłym. W lutym br. na mogile bojowników OUN-UPA pojawiła się nowa tablica z tzw. prawosławnym krzyżem oraz napisem „ŚP / Obywatele Polski narodowości ukraińskiej polegli w walce z NKWD 2/3 marca 1945 / Wieczna im pamięć”. Czyn ten z oburzeniem skomentowano na ukraińskim portalu vgolos.com.ua, sympatyzującym z nacjonalistyczną partią „Swoboda”. Publicysta portalu Wasyl Serpeń w artykule pt. „Jak mamy żyć z Polakami w pokoju” określił go mianem „bluźnierstwa”. Skrytykował nazywanie upowców „obywatelami Polski”.

W marcu br. pisaliśmy, że wojewoda podkarpacki zawnioskował do wiceszefa IPN, prof. Krzysztofa Szwagrzyka, o przeprowadzenie prac archeologiczno-ekshumacyjnych na mogile członków UPA na Górze Monastyrz w Werchracie. Oddziałowe Biuro Upamiętnienia Walk i Męczeństwa IPN w Rzeszowie uznało przeprowadzenie takich prac za zasadne.

Przeczytaj: Wiceminister kultury: ponad połowa ukraińskich miejsc pamięci w Polsce powstała nielegalnie

Czytaj również: Danuta Kuroń przy obiekcie ku czci UPA na Podkarpaciu: te ziemie były ukraińskie

polskieradio24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

10 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    zp :

    centralna polska to moja ziemia rodzinna. Ale kiedy czytam jak daleko posunął się duda, co za otrzymał. A teraz jak stosowana jest przez ukraińców metoda „gotowania żaby” to chce się krzyczeć.
    I skojarzenia o zbieżności terminów ustawy o „ochronie zwierząt/uboju rytualnym” z terminem zakazu handlu futrami w izraelu wypełniają rzeczywistość.
    Jak wypełniać szacunek dla Rzeczypospolitej i nie mówić hańba przy każdym wymówieniu duda lub praezydent.

  2. Avatar
    marvix :

    Powiem tak: dyda jadąc do ukrów shańbił się do potęgi. Stracił w moich oczach co tam jeszcze miał. Inaczej już na gościa patrze. Bo nie wiem kim trzeba być aby wymówić ‚zawołanie’ tak na prawdę zwyrodniałych bydlaków, dzieciobojców, kobietobójców, psychopatów z wypranym mózdżkiem. Nie wiem za kogo dyda sie ma? Raczej nie pojechał tam załatwić to o czym jest ten artykuł. Niemniej dla mnie ten dyda już nie istnieje. Jako człowiek, a tym bardziej prezydent RP.

  3. Avatar
    Andrzej2 :

    Jak widzimy sprawa pomnikow dla zbrodniarzy ukrainskich na terenie Polski jest cynicznie wykorzystywana przez strone Ukrainska do blokowania prac ekshumacyjnych. Kazdy pretekst jest dobry , aby blokowac jakikolwiek postep w tym zakresie. Trzeba byc naiwnym ,aby nie wiedziec o co chodzi Ukraincom. Po 30 -tu latach „wolnej Ukrainy” Polacy raptem wykonali 5% zaplanowanych ekshumacji dotyczacych ludobojstwa na Wolyniu i w Malopolsce Wsch. Jak tak dalej pojdzie to ostatnia ekshumacje przeprowadzimy po 600 latach. Prof. Popek stwierdzil kilka lat temu, ze wiekszosc szkieletow ofiar ludobojstwa rozsypala sie juz w pyl, pozostaly jedynie tzw. „negatywy”. Za 5 – 10 lat slady po ludobojstwie calkowicie znikna i o to chodz Ukrainca, nie wiem czy tez nie biora w tym udzialu polscy politycy. Sprawa ta w koncu rzeczywiscie zejdzie „z wokandy” i obie strony beda szczesliwe, bo juz nic nie bedzie dzielilo ich politycznie.