Setki ludzi zebrały się w niedzielę w Odessie pod pomnikiem księcia de Richelieu, by wziąć udział w wiecu jednego z kandydatów na prezydenta i dostać za to pieniądze. Okazało się, że padli oni ofiarą nieznanych żartownisiów, a polityk, którego mieli popierać, w ogóle nie istnieje.

Jak podaje lokalny odeski portal 048.ua, werbowanie ochotników do wzięcia udziału w wiecu zaczęło się przed kilkoma dniami w internecie. Za pojawienie się na mitingu oferowano po tysiąc hrywien, plus bonus w wysokości 70 hrywien za każdą przyprowadzoną osobę.

W niektórych z ogłoszeń pojawiało się nazwisko rzekomego kandydata – Siergieja Nikołajewicza Fiłatowa – który miał pojawić się na wiecu. Zapewniano, że miting będzie całkowicie pokojowy i legalny.

Gdy w niedzielę w umówionym miejscu zgromadził się tłum „zwolenników” Fiłatowa, okazało się, że nie ma organizatorów mitingu. Żartownisie doradzili zebranym przez telefon, by pojeździli sobie kolejką linową. Według nich kandydat Fiłatow nie pojawił się na wiecu, ponieważ „wpadł do studzienki kanalizacyjnej i umarł”.

Wystrychniętych na dudka mieszkańców Odessy tłumaczy nieco mnogość kandydatów startujących w wyborach prezydenckich na Ukrainie. Jak pisaliśmy, jest ich aż 44 – najwięcej w historii. Nie wszyscy mogli się zorientować, że nazwiska Fiłatow nie ma na liście pretendentów do fotela prezydenckiego.

Jak twierdzi portal Zaxid.net, żartownisie zorganizowali wiec poparcia dla „Fiłatowa” także w Kijowie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

CZYTAJ TAKŻE: Rozbudzają nienawiść w społeczeństwie – ukraiński minister narzeka na kampanię wyborczą

Kresy.pl / 048.ua / zaxid.net

W Odessie ludzie przyszli na miting poparcia dla nieistniejącego polityka
4.2 (84%) 5 głosów.

Tagi: , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz