W muzeum Twierdzy Kijowskiej otwarto wystawę poświęconą obywatelom ukraińskim polskiego pochodzenia walczącym w Donbasie w szeregach ukraińskiej armii. – podała w sobotę Informacyjna Agencja Radiowa.

Wystawa nosi tytuł „Razem. Ramię w ramię”. Składa się z ponad 30 plansz przedstawiających zdjęcia i historie Polaków z Ukrainy walczących ochotniczo w ukraińskiej armii podczas konfliktu w Donbasie. Niektórzy z nich byli obecni na otwarciu ekspozycji.



Jedną z osób przedstawionych na wystawie był Walery Dolinowski – ochotnik, który spędził na wojnie trzy lata, będąc w tym czasie dwukrotnie ranny. Jak powiedział Polskiemu Radiu, chciał bronić „swojej ziemi”.

Poszedłem bronić swojego kraju. Ukraina – tu urodziłem się ja i moi przodkowie – to jest moja ziemia. – mówił Dolinowski. Nikt nie ma prawa dyktować mi, jak mam żyć i rządzić na swojej ziemi – mówił.

Wystawę można oglądać do 10. grudnia. Materiały z wystawy mają ukazać się także w formie książkowej.

Informacyjna Agencja Radiowa nie podała, kto jest organizatorem wystawy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że w sierpniu br. ukraiński portal Nowynarnia opublikował reportaż o żołnierzu o imieniu Orest, który miał przyjechać ponad 3 lata temu z Polski na Ukrainę, by walczyć w ukraińskiej armii. Jak twierdziła autorka materiału Anastasija Fedczenko, Orest urodził się w Polsce w mieszanej polsko-ukraińskiej rodzinie – jego ojciec jest Polakiem a matka Ukrainką pochodzącą ze Lwowa. Na Ukrainę pojechał w odwiedziny do babci i tam został. By wstąpić do ukraińskiej armii zrzekł się polskiego obywatelstwa i przyjął ukraińskie. „Kocham Ukrainę i będę tu żył” – miał powiedzieć autorce artykułu. Ukraińskie media nazwały go „Polakiem, który broni Ukrainy”.

CZYTAJ TAKŻE: Nasi w Donbasie. Polacy walczą na wschodniej Ukrainie

Kresy.pl / IAR

Reklama

Tagi: , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. JeszczePolska :

    Aha…..”Nikt nie ma prawa dyktować mi, jak mam żyć i rządzić na swojej ziemi – mówił.
    Ale wy macie prawo dyktować innym, których przodkowie żyli setki lat na tzw.Ukrainie jak mają żyć, w jakim języku mówić nawet w domu,jakie pieśni śpiewać i jakich czcić bohaterów.Wszyscy muszą zbrodniarza Banderę i SS Galizien bo to bohaterowie,chyba diabła i wasi!!
    Wam wolno siłą i przemocą wymuszać na innych , żeby dostosowywali się do waszych rządów itp.
    Chorzy ludzie i tyle!!

  2. jwu :

    Tych to można przetrawić,bo nawet nie rozmawiają po polsku.Jakiś czas temu czytałem o „Polakach wątpliwego pochodzenia”,którzy poczuli zew krwi i pojechali bronić samostijnej (a raczej mordować cywilnych seprów).Oni ze sobą rozmawiali po polsku i stąd liczne relacje separatystów ,że przeciwko nim walczyli Polacy.To są najgorsze szmaty,bo w razie konfliktu Polsko-ukraińskiego,wiadomo po czyjej stronie staną? Pomimo tego ,że tu są urodzeni,wykształceni ,mają dach nad głową i zapewnioną pełną michę.

  3. UPAdlina
    UPAdlina :

    Takiego „polaka” co walczy wspierając banderowska juntę osobiście odesłałbym do belzebuba. Dla mnie to nie Polak, tylko szmata. Ta wystawa to prowokacja banderowskiej junty, mająca wkurwić prawdziwych Polaków. Ci „polacy” to pewnie polsko-języczni potomkowie bander-ukrów z akcji „Wisła”. Tfu! Do piachu z tymi gnidami!