Oddziały białoruskiej milicji od niedzieli rozpraszające protestujących w Mińsku mają używać pocisków wyprodukowanych w Polsce, twierdzi Sławomir Sierakowski.

Sierakowski, niegdyś jeden ze współzałożycieli lewicowego periodyku „Krytyka Polityczna” i działacz rozwijanych wokół niego inicjatyw, obecnie sympatyzujący z liberalną Koalicją Obywatelską, wyjechał na Białoruś jeszcze przed niedzielnymi wyborami prezydenckimi by, jak twierdzi, relacjonować ich przebieg. We wtorek portal „Krytyki Politycznej” zamieścił jego informację łączącą Polskę z działaniami białoruskiej milicji rozpraszającej w Mińsku tłumy przeciwników Aleksandra Łukaszenki.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„To sytuacja domagająca się natychmiastowego wyjaśnienia przez rząd. Polsce grozi międzynarodowa kompromitacja, ale jeszcze bardziej kompromitacja w oczach Białorusinów” – napisał Sierkowski, który w swoim reportażu opisał zajścia do jakich ubiegłej nocy doszło w okolicy stacji mińskiego metra Puszkinskaja, gdzie miała miejsce eskalacja starć między milicją, a protestującymi przeciwnikami białoruskiego przywódcy.

Sierakowski twierdzi, że milicjanci z dużą częstotliwości używali pocisków błyskowo-hukowych oraz kul gumowych. Publicysta twierdzi, że schował się w pobliskim mieszkaniu przypadkowo napotkanych przez siebie kobiet. Jak twierdzi we wtorek znalazł na podwórzu łuski od pocisków używanych przez milicjantów. Łuski były opatrzone napisem „Made in Poland”. Jak później ustaliła redakcja „Krytyki…” to łuski od naboju hukowo-błyskowegi ONS-2000, produkowanego przez przedsiębiorstwo FAM Pionki. Sierakowski załączył do swojej relacji fotografię znalezionej w Mińsku łuski.

Publicysta „Krytyki Politycznej” nie krył swojego krytycyzmu w sprawie opisywanej przez siebie sytuacji – „Nie wiem, jak to jest możliwe, że dyktator rządzący krajem brutalnie od 26 lat, że reżim, na który nakładamy sankcje, strzela do własnego społeczeństwa amunicją pochodzącą z Polski”.

Według ogłoszonych przez władze Białorusi oficjalnych wyników niedzielnych wyborów już w pierwszej turze wygrał je rządzący Białorusią od 26 lat Aleksandr Łukaszenko, który miał otrzymać 80,08 proc. głosów. Tichanowska miała zająć drugie miejsce z 10,09 proc. poparcia. Opozycyjna kandydatka nie uznaje tych wyników twierdząc, że godnie z protokołami, pochodzącymi z 250 z prawie 6 tys. białoruskich komisji wyborczych, miało na nią głosować od 70 do 90 proc. wyborców.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wyników nie uznały także rzesze obywateli protestujących na ulicach ponad 30 białoruskich miast. Do demonstracji przeciwko domniemanemu sfałszowaniu wyborów doszło m.in. w Mińsku, Brześciu, Baranowiczach, Pińsku, Kobryniu, Żłobinie, Mohylewie, Oszmianie, Homlu, Grodnie, Żodinie. W stolicy kraju doszło do starć między protestującymi ludźmi i milicyjnymi oddziałami OMON-u. Milicja używała z dużą częstotliwością broni na gumowe kule i granatów hukowych, do akcji wkroczyły także armatki wodne. W niektórych miejscowościach poza Mińskiem obywatele byli w stanie rozbijać szpalery OMON-owców. W Mińsku gdzie skoncentrowano znaczne siły milicji i oddziałów Wojsk Ministerstwa Spraw Wewnętrznych tłum rozproszono po kilku godzinach. Zatrzymano łącznie ponad 3 tys. osób. Protesty, starcia i zatrzymania w wielu miastach Białorusi powtórzyły się w nocy z poniedziałku na wtorek.

Władze Polski zajęły już krytyczne wobec władz Białorusi stanowisko. Premier Mateusz Morawiecki próbował doprowadzić do zebrania naczelnego organu Unii Europejskiej – Rady Europejskiej w celu omówienia sytuacji na Białorusi i wsparcia protestujących. Podobne stanowisko wyraził w poniedziałek wiceminister spraw zagranicznych Łukasz Jabłoński.

krytykapolityczna.pl/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz