Konstantin Zatulin, deputowany Dymy Państwowej z ramienia putinowskiej „Jednej Rosji” wypowiedział się na temat relacji z Białorusią, tłumacząc dlaczego Moskwa zdecydowała się na odwołanie dotychczasowego ambasadora w tym państwie.

Zatulin jest deputowanym partii rządzącej, zasiadającym w Dumie Państwowej już czwartą kadencję, zajmującym się kwestiami relacji z innymi państwami Wspólnoty Niepodległych Państw. W wywiadzie dla rosyjskiego portalu Biznes Online polityk mówił obszernie o relacjach z Białorusią, pogarszających się od schyłku ubiegłego roku.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Komentując pytanie o „ochłodzenie” się relacji między Rosją a jej zachodnim sąsiadem, Zatulin uznał, że jest to „skutkiem tego, że w ciągu dziesiątków lat projekt Państwa Związkowego nie rusza z miejsca”. Uznał przy tym za niezbędne pogłębianie integracji w ramach Państwa Związkowego Rosji i Białorusi. Mówił o tym w kontekście swojej oceny, iż „Zachód stara się uczynić [Rosję] wyrzutkiem” w ramach społeczności międzynarodowej. Według niego „ludzie którzy dążą nie po prostu do polepszenia relacji Białorusi z Zachodem, a próbują dystansować się od Rosji i chcą zademonstrować niezależność Mińska od Moskwy, dziś wyszli na pierwszy plan w otoczeniu Aleksandra Łukaszenki”. Wskazał przy tym przede wszystkim na białoruskiego ministra spraw zagranicznych Władimira Makieja, które działalność „wywołuje poważne obawy” Zatulina.

Zatulin stwierdził, że integracja w ramach Państwa Związkowego została „sztucznie zamrożona” i krytykował fakt, że nie uchwalono jego Aktu Konstytucyjnego i nie wyłoniono jego parlamentu, nie będącego po prostu zgromadzeniem delegacji parlamentów dwóch państw, ale wybieranego bezpośrednio przez ich mieszkańców. „Zlikwidowałoby to monopol dwóch głów państw na polityczną działalność” na płaszczyźnie relacji rosyjsko-białoruskich, uznał Zatulin. Proponuje on zasadę proporcjonalności, co oznacza, że Rosjanie wybieraliby do takiego parlamentu znacznie większą liczbę deputowanych niż obywatele Białorusi. W ramach niego deputowani dzieliliby się nie według kraju pochodzenia, ale według poglądów politycznych, ponad podziałami państwowymi, proponuje rosyjski polityk.

Zatulin uważa, że pod koniec lat 90 XX wieku Aleksandr Łukaszenko zaproponował formułę integracji swojego państwa z Rosją bo widział szansę na przejęcie władzy w Moskwie po Borysie Jelcynie, zaś po dojściu do władzy Władimira Putina ten motyw zniknął. Przyznał jednak, że także Rosja w latach 90 nie była skłonna do integracji z Białorusią, nie interesowała się tym krajem i „straciła szansę” na integrację. Zatulin ocenił, że Łukaszenko tylko „gra w integrację” i poinformował, że białoruski prezydent sabotował powołanie komórek ruchu „Razem. Za sojusz Białorusi, Ukrainy i Rosji”, który próbował organizować w tym pierwszym państwie Zatulin. Stwierdził on, że „na samym szczycie, w kierownictwie Rosji dobrze to rozumieją”, ale „teraz nie ten czas, kiedy my powinniśmy przejść przez linię naszych postulatów wobec Białorusi”, sugerując, że Moskwa tylko na razie odpowiada „kompromisowym” nastawieniem na „szantaż” ze strony Mińska. Podkreślił, że Białoruś jest potrzebna Rosji ze względów bezpieczeństwa, dla „spokoju u naszych granic”.

Zatulin uznał, że fiasko projektu integracji dwóch państw miałoby gorsze skutki dla Białorusinów – „oni podtrzymują poziom swojej gospodarki dzięki szczególnym relacjom z Rosją”. Jednak „kierownictwo Białorusi przyzwyczajone korzystać z usług i przywilejów, nie przywykło odpłacać się za to lojalnością w istotnych dla RF [Federacji Rosyjskiej] kwestiach politycznych” – ocenił polityk – „Białoruś nie poparła nas w ani jednym konflikcie. Ani w przypadku Abchazji i Osetii Południowej, ani w przypadku Ukrainy, czy o Syrii nie wypowiedziała się”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Zatulin krytykował „białorusizację” jaka ma być „w modzie” na obecnej Białorusi. Jest ona, według niego, prowadzona z „pseudonaukowych pozycji”. Krytykował, że „wspólne z Rosją wydarzenia historyczne traktowane są inaczej. Wynajdowane są jakieś inne warianty pochodzenia narodu białoruskiego”, a „wojna ojczyźniana 1812 r. już rozpatrywana jest jako obca dla Białorusi wojna francusko-rosyjska”.

Zatulin uznał, że „Aleksander Grigoriewicz bardzo chce usiedzieć na kilku krzesłach jednocześnie. W tym cały problem z białoruskim reżimem”. Stwierdził, że z przestrzeni publicznej na Białorusi znikają tabliczki z napisami w języku rosyjskim, a coraz więcej jest zapisanych w języku angielskim i chińskim. Jednocześnie oskarżył „Zachód” o rozbijanie jedności Rosji i Białorusi, bo nakładając sankcje na tą pierwszą, znosi je wobec Białorusi.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rosyjski polityk stwierdził też, że „znikło zaufanie” jakie wcześniej było między przedstawicielami instytucji rosyjskich i białoruskich, a urzędnicy nastawieni prorosyjsko są usuwani ze struktur władzy na Białorusi. Uznał, że Łukaszenko próbuje prowadzić taką politykę jak były prezydent Ukrainy Wiktor Kuczma, próbujący wyciągać korzyści z jednoczesnej współpracy z Rosją i z „przyjaciółmi z Zachodu”, przy czym Zatulin twierdzi, że „przyjaciele” ci zorganizowali potem na Ukrainie „pomarańczową rewolucję”.

Zatulin zaprzeczył, że to były rosyjski ambasador w Mińsku, Michaił Babicz, wdający się w publiczne ostra spory z białoruską dyplomacją, odpowiada za ochłodzenie relacji między dwoma państwami. Uznał, że Babicz tylko odpowiadał na „wypady” władz Białorusi, które wcześniej Rosją pozostawiała bez odpowiedzi. Niedawne odwołanie Babicza z placówki, Zatulin tłumaczył chęcią „przykrycia” przez rosyjskie władze skandalu związanego z wpompowaniem do rurociągu „Przyjaźń” znacznych ilości ropy niskiej jakości. Uznał przy tym, że nowy rosyjski ambasador w Mińsku, Dmitrij Mieziencew, będzie stosował łagodniejszą retorykę.

business-gazeta.ru/kresy.pl

 

 

 

Deputowany rosyjskiej Dumy: Łukaszenko zachowuje się jak dziecko
3 (60%) 2 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz