Departament Stanu USA wydał oświadczenie w związku z zabiciem 33 tureckich żołnierzy przez syryjskie lotnictwo, w którym wezwał Syrię i Rosję do zakończenia „nikczemnej ofensywy” w prowincji Idlib. Wcześniej Amerykanie zasugerowali Turcji zrewidowanie relacji z Rosją.

W wydanym komunikacie podpisanym przez rzeczniczkę Departamentu Stanu Morgan Ortagus wyrażono „pełne poparcie” dla Turcji przypominając, że jest ona sojusznikiem USA w NATO.”… nie przestajemy nawoływać do zatrzymania tej nikczemnej ofensywy prowadzonej przez reżim Asada, Rosję oraz siły wspierane przez Iran” – stwierdził Departament Stanu.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Resort dyplomacji USA powiadomił, że trwa rozważanie „najbardziej optymalnych” sposobów przyjścia Turcji z pomocą, którą uznano za „nieodzowną” w zaistniałej sytuacji. Jak podaje PAP, wcześniej ambasador USA przy NATO Kay Bailey Hutchison zaapelowała do Turcji, by zrezygnowała z zakupu rosyjskiego systemu obrony powietrznej S-400. Według niej Turcy „mogli się przekonać, jaka jest Rosja naprawdę i na własne oczy zobaczyć, co teraz czyni”. Zdaniem Hutchison sprawa ataku na tureckich żołnierzy powinna przesłonić to, „co ewentualnie łączy Turcję i Rosję”.

W piątek po nadzwyczajnym spotkaniu ambasadorów NATO w Brukseli, którego zażądała Turcja, szef Sojuszu Jens Stoltenberg wezwał w Rosję i Syrię do powstrzymania ofensywy w Idlib. Wyraził też solidarność z Turcją. „Sojusznicy potępiają ciągłe i zadawane na oślep ataki powietrzne reżimu syryjskiego i Rosji w Idlib” – mówił Stoltenberg. „Wzywam ich, by zaprzestali ofensywy, szanowali prawo międzynarodowe i poparli wysiłki ONZ na rzecz pokojowego rozwiązania” – dodawał szef NATO wzywając do powrotu do zawieszenia broni z 2018 roku w celu zapewnienia pomocy humanitarnej dla ogarniętej wojną prowincji.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, w czwartek w wyniku nalotu syryjskich sił powietrznych w prowincji Idlib zginęło kilkudziesięciu tureckich żołnierzy. Początkowo podawano liczbę 22 zabitych, później co najmniej 33. W związku z tą sytuacją w czwartek późnym wieczorem oświadczenie wydało rosyjskie ministerstwo obrony. Według Rosjan, tureccy żołnierze, którzy dostali się pod ostrzał syryjskich sił rządowych, znajdowali się wśród nacierających bojówkarzy z ugrupowań dżihadystycznych. W odwecie za atak na swoich żołnierzy, „wszystkie znane” cele wśród syryjskich sił rządowych zostały ostrzelane przez tureckie jednostki naziemne i powietrzne. Według źródeł tureckich, w piątek nad ranem Turcja przeprowadziła ataki rakietowe na cele w centralnej części prowincji Hama, na cele położone na północny-zachód od Aleppo, w rejonie miast Nubl i Zahraa, a także na Latakię, gdzie stacjonują zarówno siły syryjskie, jak i Rosjanie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Kresy.pl / interia.pl / reuters.com

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    budulaj :

    A to nikiczemni Syryjczcy, chcą odzyskać kontrolę nad terytorium leżacym w granicach ich państwa i napadli na Turcję, biedni Turcy, a może by tak odwrócili się i pogonili Amerykańców z pól naftowych, ktorzy to ich/te pola/ zabezpieczają aby nikt nie ukradł syryjskiej ropy oprócz amerykańców właśnie, nawet Syryjczcy nie mogą korzystać ze swoich bogactw, bo pilnują ich amerykanie choć nikt ich o to nie prosił.