Choć rząd zapewnia, że podana przez Amerykanów cena za 32 myśliwce F-35A, czyli 6,5 mld dol. (ok. 25,5 mld zł) to maksimum, to nie wiadomo dokładnie jak zamierza doprowadzić do jej obniżenia, ani jak sam zakup, na który MON nie ma wolnych środków, zostanie zrealizowany. W grę może wchodzić np. wieloletnia pożyczka od amerykańskiego rządu, choć według DGP „o takim scenariuszu na razie nikt oficjalnie nie mówi”.

Tydzień temu amerykański departament stanu poinformował o zatwierdzeniu sprzedaży Polsce 32 myśliwców F-35A, wraz ze wsparcie logistyczno-szkoleniowym i dodatkowym silnikiem za 6,5 mld dolarów, czyli ok. 25,5 mld zł. Przypomnijmy, że wcześniejsze szacunki mówiły o ok. 10-14 mld, maksymalnie 20 mld zł. Zdaniem ministra obrony Mariusza Błaszczaka, 6,5 mld dol. to cena maksymalna, a trwające negocjacje mają ją obniżyć. Resort obrony planuje zakupić pierwszą eskadrę w liczbie 16 samolotów F-35 w obecnej perspektywie planistycznej, czyli do 2026 roku. Druga eskadra zostanie kupiona po 2026 roku. Po decyzji amerykańskiego rządu, potrzebna jest jeszcze zgoda Kongresu, a później prezydenta USA. Zdaniem szefa MON, ma to być jednak formalność.

W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną gen. Adam Duda, były szef Inspektoratu Uzbrojenia, który odpowiada za zakup sprzętu dla Wojska Polskiego powiedział, że do podanej ceny 6,5 mld dol. „nie ma co się przywiązywać”, bo jest to „górny limit”. Ostateczna cena będzie zależeć od tego, co Polska faktycznie wybierze i może być „o kilkadziesiąt procent niższa”. DGP zaznacza jednak, że jest to cena netto, do której należy doliczyć 23 proc. VAT.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Jak obniżyć cenę zakupu? Zdaniem DGP, najprostszym wyjściem byłoby ograniczenie liczby samolotów, np. zakup jednej eskadry (16 maszyn) w miejsce dwóch. W takim przypadku wzrosnąć może jednak jednostkowy koszt każdej maszyny, choć całościowo będzie taniej. Ta opcja nie wydaje się jednak prawdopodobna, gdyż kierownictwo ministerstwa obrony jasno komunikuje, że Polska zamawia 32 samoloty.

Inną kwestią jest poziom sprawności bojowej zapewniany przez producenta. Jak wyjaśnia red. Maciej Miłosz z DGP, w uproszeniu polega to na tym, czy dany samolot będzie gotowy do działania przez 30 czy przez 60 proc. dni w roku. Wiąże się to m.in. z czasem dostaw części zamiennych. Według gazety, taka możliwość istnieje – była artykułowana przez osoby z wojska i przemysłu, ale zarazem ani Lockheed Martin, ani MON nie odniosły się oficjalnie do pytań w tym temacie.

Z drugiej strony, ze wzrostem ceny należy liczyć się w przypadku uzbrojenia. Pozyskanie jakichkolwiek znaczących technologii dotyczących nowoczesnych myśliwców jest, zdaniem DGP, raczej wykluczone. W grę może jednak wchodzić zwiększenie zdolności do serwisowania F-16. To oznacza jednak co najmniej kilkaset mln złotych więcej.

Gazeta zwraca też uwagę, że komunikat nie wspomina o konieczności poniesienia kosztów na przygotowanie bazy dla F-35, które będą potrzebować nowej lokalizacji, wraz z odpowiednią infrastrukturą. Oznacza to, że potrzebna będzie albo nowa lokalizacja (tu wymienia się np. Nowe Miasto nad Pilicą), albo modernizacja baz np. w Mińsku Mazowieckim czy Malborku. Zdaniem czynnego oficera zajmującego się zakupem sprzętu, cytowanego anonimowo przez DGP, to koszt rzędu 2-3 mld złotych.

Łącznie całkowite koszty programu to szacunkowo nie mniej, niż kilkanaście miliardów złotych, przy czym MON nie ma w budżecie wolnych środków na ten cel. Żeby je znaleźć, konieczne byłyby spore cięcia w innych programach zbrojeniowych. Pewną opcją może być postąpienie jak w przypadku F-16 i sfinansowanie zakupu F-35 oddzielną ustawą. Wspominał o tym prezydent Andrzej Duda, ale jak na razie nie żadnego projektu w tej sprawie. Inna możliwość to wieloletnia pożyczka od amerykańskiego rządu, „jednak o takim scenariuszu na razie nikt oficjalnie nie mówi”.

Przeczytaj: Gen. Skrzypczak dla Kresy.pl: zakup F-35 to decyzja polityczna, niech Amerykanie pomogą odbudować polską zbrojeniówkę

Problematyczny jest też sam tryb prowadzenia tej transakcji. W ramach programu „Harpia” powinna zostać najpierw zakończona procedura analityczna, następnie przeprowadzone studium wykonalności, a dopiero potem szef Inspektoratu Uzbrojenia może wystąpić z wnioskiem do ministra obrony o zakup danego uzbrojenia. DGP zaznacza, że tak się w tym przypadku nie stało. Co prawda MON wysłał zapytania do innych producentów samolotów, ale decyzję podjęto zanim zdołali oni udzielić odpowiedzi. Red. Miłosz sugeruje, że podobnie jak w przypadku zakupu samolotów dla VIP, w tym przypadku zakup F-35 może odbyć się z naruszeniem obowiązujących procedur. Przypomina, że „urzędnicy, którzy odpowiadali za tamten zakup, tłumaczyli się m.in. przed rzecznikiem dyscypliny finansów publicznych”.

MON nie odpowiedział na pytanie o to, kto będzie prawnym właścicielem maszyn i danych, które będą one pozyskiwać.

Dotąd rząd PiS nie podawał żadnych informacji odnośnie szacunkowej ceny. Jakiś czas temu „Dziennik Gazeta Prawna” informował, że zdaniem ekspertów cena jednego egzemplarza F-35A dla Polski miałaby wynosił około 120 mln dolarów, bez pakietu logistycznego i szkoleniowego. W takim przypadku, za 32 samoloty F-35 Polska musiałaby zapłacić ponad 3,8 mld dolarów, czyli ponad 14,7 mld złotych. Portal Money.pl powołując się na opinie ekspertów podawał z kolei, że szacunkowy koszt całego kontraktu na zakup F-35 może wynieść nawet 20 mld zł.

W innych szacunkach zwracano uwagę, że producent tych samolotów, amerykański koncern Lockheed Martin podaje, że koszt jednego myśliwca F-35, wraz z opłatami, to 89,2 mln dolarów, czyli około 335 mln zł. Przy 32 maszynach szacunkowa kwota zakupu to ponad 2,8 mld dolarów, tj. około 10,7 mld zł. Koncern ten zaznacza, że w ostatnich latach udało mu się obniżyć koszty związane z produkcją myśliwców, a według ostatniego porozumienia pomiędzy LM a Pentagonem, cena za jeden samolot ma spaść do 80 mln dolarów (301 mln zł; przy 32 maszynach byłoby to ponad 9,6 mld zł).

Czytaj także: Szef MON: Polska dołączy do elity posiadającej F-35. Ile za nie zapłacimy?

Gazetaprawna.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz