Komu (nie) zależy na ekstradycji ukraińskiego zbrodniarza wojennego z USA

Sprawa ekstradycji Michaela K., Ukraińca i byłego oficera Waffen-SS, podejrzanego o zbrodnie wojenne z czasów II wojny światowej jest blokowana przez stronę amerykańską, a polskie władze nie wykazują nią zainteresowania. Według nieoficjalnych informacji, uzyskanych przez portal Kresy.pl, Amerykanie przeciągają kwestie formalne, a Kancelaria Prezydenta RP uchyla się od odpowiedzi, czy sprawa K. zostanie poruszona przy okazji wizyty Donalda Trumpa.

Przed rokiem Jakiw Palij, 95-letni Ukrainiec i strażnik w byłym niemieckim obozie pracy, został na polecenie prezydenta Donalda Trumpa deportowany z USA do Niemiec. Mimo wyraźnie złego stanu zdrowia, został wyniesiony z domu w Queens, przetransportowany do samolotu, a następnie do Europy. W styczniu tego roku Palij zmarł.

W kontekście deportacji i śmierci Palija przypominamy dziś po raz kolejny o sprawie Michaela K. vel Mychajło Karkocia, obywatela USA pochodzenia ukraińskiego, byłego oficera Waffen-SS podejrzanego o popełnienie zbrodni przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną w czasie II wojny światowej, według wszelkich danych odpowiedzialnego za śmierć 44 Polaków. Kresy.pl zajmują się tą sprawą już od paru lat. Na podstawie otrzymanych informacji, mamy podstawy sądzić, że sprawa Karkocia jest z premedytacją zamiatana pod dywan przez amerykańską administrację, co odbywa się za cichym przyzwoleniem strony polskiej.

Przeczytaj: Czy fotografie odkryją prawdę? Śledczy użyją nowej metody, by potwierdzić tożsamość ukraińskiego zbrodniarza

Czytaj także: Zagraniczne media o roli Kresów.pl w potwierdzeniu tożsamości ukraińskiego zbrodniarza wojennego

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Sprawa się przeciąga

Przypomnijmy, że Polska domaga się jego deportacji i postawienia go przed sądem. W 2017 roku strona polska wystąpiła o jego ekstradycję. Wciąż jest to jednak niemożliwe. Od ponad roku IPN czeka na wyniki badań lekarskich Michaela K.

W lipcu ub. roku w rozmowie z portalem Kresy.pl przedstawiciel Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu przyznał, że IPN nadal nie otrzymał informacji, czy badania Michaela K. w ogóle się zaczęły. Jeszcze w marcu tego roku przedstawiciele Instytutu wyrażali nadzieję, że badania K. rozpoczną się jak najszybciej. Według uzyskanych przez portal Kresy.pl informacji, już dawno zostało powołanych kilku biegłych w USA, w porozumienia z Amerykanami, ale tylko jeden z nich przeprowadził badania.

Na podstawie oficjalnych informacji uzyskanych w IPN, a ściślej od Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, można wysnuć wniosek, że w sprawie Michaela K. rzeczywiście niewiele się od tamtego czasu zmieniło. Prokurator Dariusz Antoniak z Okręgowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie, który zajmował się sprawą przypomniał jedynie, że wystąpiono do USA z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie i ekstradycję Michaela Karkoca. Jednocześnie, prokurator IPN wniósł o przeprowadzenie badań podejrzanego przez biegłych z zakresu psychiatrii oraz biegłego z zakresu geriatrii.

„Sprawa niniejsza jest na bieżąco monitorowana przez Biuro Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Krajowej. OKŚZpNP w Lublinie oczekuje na realizację czynności przez stronę amerykańską” – czytamy w odpowiedzi.

Należy jednak przypomnieć, że wspomniani biegli zostali powołani już przeszło rok temu, a od tamtego czasu, według dostępnych informacji, tylko jeden z nich przebadał mieszkającego w USA Ukraińca. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, choć w tak długim okresie, ponad 12 miesięcy, bez problemu Karkocia mogło przebadać trzech czy czterech biegłych.

Co więcej, uzyskane przez portal Kresy.pl informacje z innego źródła wskazują, że strona amerykańska, mimo wcześniejszych oficjalnych deklaracji, a wręcz zachęt do działania, w tym poprzez ważnych oficjeli i dyplomatów, od czasu wysłania wniosku ekstradycyjnego wyraźnie straciła entuzjazm. Nie traktuje całej sprawy jako istotnej, a tym bardziej priorytetowej. IPN i Komisja Ścigania monitorują sprawę na bieżąco, kontaktując się ze stroną amerykańską. Ta jednak najwyraźniej prowadzi swego rodzaju obstrukcję. Trudno inaczej zrozumieć daleko posunięty formalizm i przesadną skrupulatność, o których nieoficjalnie się mówi, np. długotrwałe ociąganie się z udzielaniem odpowiedzi na zapytania. Tego rodzaju obawy były zresztą nieoficjalnie wyrażane już wcześniej przez niektóre osoby zaznajomione ze sprawą Karkocia. Teraz o sprawie nie mówią nic albo wyłącznie nieoficjalnie, nie zgadzając się na cytowanie ich wypowiedzi z obawy przed możliwymi konsekwencjami.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Wszystko to pokazuje, że sprawa jego ekstradycji nie wygląda dobrze. Amerykanie zdają się przeciągać sprawę, unikając przy tym jasnych deklaracji: czy stan zdrowia Ukraińca pozwala na jego ekstradycję, czy też nie. Część osób zorientowanych w temacie przyznaje, że postawa strony amerykańskiej jest dla nich zdumiewająca. Tym bardziej, że materiał dowodowy zebrany ws. Karkocia jest wystarczająco mocny, by udowodnić jego winę przed sądem.

Czas ucieka

Zaznaczmy też, że czas w tej sytuacji gra bardzo mocno na niekorzyść strony polskiej. W marcu tego roku Karkoć skończył już 100 lat. Pod koniec 2018 roku otrzymaliśmy informację o śmierci jego żony, Nadii. Osoby zajmujące się jego sprawą (w tym dr Stephen Ankier, który jako pierwszy wpadł na trop Karkocia i zidentyfikował go) nie kryją swoich obaw, że niebawem i on może dojść do kresu swoich dni na ziemi. Obecnie, ze względu na stan zdrowia, podejrzany przebywa w domu opieki. Amerykanie przyznawali jednak, że jego stan nie jest bardzo zły, choć biegły (jedyny, który jak dotąd przebadał byłego oficera Waffen-SS) próbował kwestionować możliwość przetransportowania go samolotem do Europy. Jednocześnie, do Polski nie poszedł jasny sygnał, że jest to niemożliwe – chociaż to również byłaby odpowiedź.

Jest to tym bardziej zastanawiające, że władze Polski deklarują bliską i coraz lepszą współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Wszelkie dalsze działania ws. Michaela K. leżą w gestii rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki i Departamentu Sprawiedliwości USA. Co w związku z tym może zrobić strona polska? Biorąc pod uwagę, że w przypadku Palija decyzję podjął sam prezydent Donald Trump, który niebawem złoży swoją drugą wizytę w Polsce i po raz kolejny spotka się m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą, władze polskie będą mieć doskonałą okazję do załatwienia sprawy Karkocia.

Portal Kresy.pl zwrócił się do Kancelarii Prezydenta RP, pytając m.in., czy ma ona jakąkolwiek wiedzę na ten temat i czy wcześniej sprawa Karkocia była poruszana w rozmowach polsko-amerykańskich.

„Kancelaria Prezydenta RP uprzejmie informuje, że nie posiada innych informacji w sprawie niż wskazane w zapytaniu” – czytamy w odpowiedzi. Odnośnie naszego zapytania o to, dlaczego władze USA nie podejmują żadnych działań w związku z tym, że Michael K. okłamał je, ukrywając swoją służbę w formacji nazistowskiej we wniosku wizowym, KPRP poinformowała jedynie, że „nie komentuje działań władz państw obcych”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W związku ze zbliżającą się wizytą prezydenta Donalda Trumpa w Polsce zapytaliśmy, czy wobec tego Pan Prezydent lub któryś z ministrów/urzędników Kancelarii Prezydenta RP poruszy sprawę ekstradycji Michaela Karkocia w rozmowach ze stroną amerykańską. KPRP ponownie uchyliła się od jasnej odpowiedzi, posiłkując się kwestiami prawno-formalnymi. Odpowiedziano nam, że „kwestie związane z planowanymi lub zamierzonymi lecz jeszcze niezmaterializowanymi działaniami organów publicznych pozostają  poza zakresem ustawy (…) o dostępie do informacji publicznej”, a „wniosek nie może (…) dotyczyć przyszłych niesprecyzowanych zamierzeń”.

KPRP nie odpowiedziała na pytanie o to, czy prezydent Duda lub któryś z wysokich rangą urzędników Kancelarii, jak np. minister Krzysztof Szczerski, poruszał sprawę Michaela K. w rozmowach ze stroną amerykańską. Na podstawie udzielonych nam odpowiedzi, mamy prawo obawiać się, że nie – i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić

Podobne pytania zadaliśmy przedstawicielstwu dyplomatycznemu rządu Stanów Zjednoczonych. Ze strony ambasady USA w Warszawie, po ponad dwóch tygodniach oczekiwania, otrzymaliśmy jedynie zdawkową, jednozdaniową wiadomość w języku angielskim: „Ambasada nie komentuje spraw dotyczących obywateli amerykańskich rezydujących w Stanach Zjednoczonych, gdyż nie jest to kwestia konsularna”. Najwyraźniej, oficjalnemu przedstawicielstwu USA w Polsce nie zależy na nagłaśnianiu sprawy. Koresponduje to z nieoficjalnymi doniesieniami, według których Amerykanie nie życzą sobie, by sprawa Karkocia była poruszana przez media.

Sprawa utknęła. Nie zanosi się też na to, by podczas wizyty Trumpa została ona poruszona przez stronę polską. To oznacza, że Michael Karkoć, ukraiński zbrodniarz odpowiedzialny za mordowanie polskich cywili i były oficer Waffen-SS, uniknie odpowiedzialności i sprawiedliwości – za cichym przyzwoleniem obecnych władz w Warszawie, w tym Głowy Państwa.

UKRAIŃSKI ZBRODNIARZ

Karkoć był współzałożycielem i dowódcą kompanii Ukraińskiego Legionu Samoobrony, kolaboranckiej formacji III Rzeszy złożonej z ukraińskich ochotników. Jego oddział przeprowadził 23 lipca 1944 r. pacyfikację wsi Chłaniów na Lubelszczyźnie w odwecie za zabicie przez polskich partyzantów niemieckiego oficera łącznikowego. W jej wyniku zginęło 44 mieszkańców Chłaniowa oraz sąsiedniego Władysławina, w tym również dzieci. Zgromadzona w IPN dokumentacja dotycząca tego zdarzenia wystarcza w zupełności do sformułowania aktu oskarżenia. Później jednostka Karkocia brała udział m.in. w pacyfikacji Czerniakowa w czasie Powstania Warszawskiego, a później weszła w skład znanej ukraińskiej formacji kolaboranckiej, dywizji Waffen-SS „Galizien”.

Według dostępnych informacji, Karkoć otrzymał amerykańską wizę i wyjechał do USA w 1949 r., okłamując Amerykanów, że przez całą wojnę nie służył w wojsku. Zamieszkał w ukraińskiej dzielnicy Minneapolis, gdzie pracował jako stolarz i aktywnie działał w lokalnych organizacjach zrzeszających Ukraińców. Otrzymał też amerykańskie obywatelstwo i nazywa się Michael Karkoc.

W 2015 roku Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN zwróciła się do amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości z wnioskiem o zabezpieczenie i przekazanie Polsce materiału porównawczego, umożliwiającego identyfikację Karkoca. Przysłane próbki pisma nie nadawały się jednak do analizy grafologicznej, dlatego postanowiono zastosować inną metodę identyfikacji – antroposkopijną analizę fotograficzną, która polega na porównaniu przez ekspertów zdjęć Mychajły z okresu wojny ze zdjęciami Michaela z okresu powojennego.

W listopadzie 2016 roku Kresy.pl nawiązały kontakt i współpracę z brytyjskim badaczem Holokaustu, emerytowanym farmakologiem dr Stephanem Ankierem. To on namierzył Karkocia i nagłośnił jego sprawę w mediach. Dzięki wspólnie zebranym materiałom przekazanym IPN i zastosowaniu przez śledczych na tej podstawie nowej metody identyfikacji w oparciu o analizę fotografii, udało się potwierdzić tożsamość domniemanego ukraińskiego zbrodniarza, który od kilkudziesięciu lat spokojnie żyje w USA.

Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Tutejszym :

    To oznacza że w sprawie Michaela Karkocia USA oficjalnie nie powiedzą wszystkiego.
    Ukraiński zbrodniarz odpowiedzialny za mordowanie Polaków ma umrzeć w USA.
    Ten były oficer Waffen-SS i morderca w Powstaniu Warszawskim zasłużył się swoim mocodawcom.
    Z drugiej strony co mamy zrobić ze zdemencjonowanym 100 latkiem, czy ma umrzeć u nas czy w USA?