W związku z rosnącym zagrożeniem ze strony Korei Północnej i Chin, Japonia zamierza dokonać radykalnej zmiany strategii bezpieczeństwa, włącznie z pozyskaniem od USA nawet 500 rakiet manewrujących Tomahawk.

Jak podały w środę japońskie media, Japonia zamierza w ciągu kilku lat kupić kilkaset rakietowych pocisków manewrujących Tomahawk. Chce w ten sposób uzyskać tzw. zdolność kontr-uderzeniową.

Według tych informacji, chodzi o zakup nawet 500 rakiet Tomahawk. Miałyby one zostać pozyskane do końca roku budżetowego 2027. Media powołują się na liczne, choć anonimowe źródła w rządzie Japonii i Stanów Zjednoczonych. Liczba ta mogłaby ulec zmianie w toku negocjacji.

Plany rządu w Tokio są związane z obawami, jakie wywołuje postęp północnokoreańskiego programu rakietowego oraz bardzo szybkie tempo modernizacji armii Chin. Japonia zamierza w związku z tym dokonać radykalnej zmiany strategii bezpieczeństwa państwa, w tym rewizji kluczowych dokumentów w zakresie obronności i pozyskania rakiet manewrujących, jak Tomahawk.

Zakup tych pocisków miał być jednym z tematów rozmowy premiera Japonii Fumio Kishidy i prezydenta USA, Joe Bidena, w połowie listopada. Biden miał rzekomo powiedzieć szefowi japońskiego rządu, że Japonia jest „priorytetowym” nabywcą amerykańskiej broni i że zamierza spokojnie prowadzić sprawę potencjalnej sprzedaży naprzód. Kishida ma w styczniu 2023 roku złożyć wizytę w Waszyngtonie.

Rzecznik rządu Japonii, pytany o opisywaną sprawę, powiedział, że jeszcze nie podjęto żadnych decyzji.

Serwis Janes informuje, że uzyskał od japońskiego resortu obrony potwierdzenie, iż rozważa ono zakup rakiet Tomahawk, celem zwiększenia zdolności Japońskich Sił Samoobrony do przeprowadzania uderzeń odwetowych.

Serwis „Japan Times” zwraca uwagę, że jakikolwiek zakup rakiet Tomahawk zahamowałby prace nad wydłużeniem zasięgu rodzimych, japońskich rakiet przeciwokrętowych ziemia-woda Type-12. Jednocześnie, dzięki zasięgowi amerykańskich rakiet (ok. 1250 km), Japonia mogłaby szybciej uzyskać zdolność do kontrataku.

Według szacunków Pentagonu, Chiny posiadają około 300 rakiet manewrujących wystrzeliwanych z wyrzutni lądowych i ponad tysiąc rakiet balistycznych, którymi są w stanie zaatakować Japonię.

Wcześniej Stany Zjednoczone ściśle ograniczyły sprzedaż rakiet Tomahawk do grona najbliższych sojuszników i partnerów. Japonia już blisko 10 lat temu nieformalnie zwróciła się do USA w sprawie zakupu tej broni, ale prośba Japończyków miała wówczas zostać odrzucona.

Koszt pocisku Tomahawk w wersji podstawowej Block V, przeznaczonej do atakowania celów lądowych to ponad 1,5 mln dol. Koszt przekształcenia takiej rakiety w pocisk przeciwokrętowy to (Block Va – Maritime Strike Tomahawk) to niecałe 900 tys. dolarów. Dla porównania, koszt rakiety przeciwokrętowej systemu NSM to niecałe 2,2 mln dol., a Harpoon Block II – 1,4 mln dol.

Przypomnijmy, że w odpowiedzi na pytanie portalu Kresy.pl Agencja Uzbrojenia oświadczyła, że aktualnie nie są prowadzone działania w zakresie pozyskania pocisków średniego zasięgu dla Wojska Polskiego.

Wcześniej Polska wyrażała zainteresowanie zakupem rakiet Tomahawk w kontekście programu pozyskania okrętów podwodnych kr. Orka. Jego realizacja została jednak przesunięta na rok 2034.

Zwracaliśmy też uwagę, że w 2019 roku Polska zakontraktowała jedynie 30 pocisków ziemia-ziemia systemu ATACMS w wersji M57 Unitary, zdolnych do precyzyjnego rażenia celów na odległościach do 300 km.

Duże znaczenie do tego rodzaju uzbrojenia przywiązuje jednak inne państwa, w tym Ukraina. Niedługo przed rosyjską inwazją Ukraina oświadczyła, że rakiety manewrujące o zasięgu 500 km konieczne dla wojsk lądowych.

Niedawno sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony, Ołeksij Daniłow oświadczył, że „najlepszym i najskuteczniejszym rozwiązaniem problemów energetycznych Ukrainy są rakiety o zasięgu co najmniej 800 km”. Dzięki temu, Ukraina miałaby możliwość przeprowadzenia uderzenia odwetowego, w odpowiedzi na zmasowane rosyjskie ataki rakietowe. Z kolei we wrześniu br. głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy, generał Wałerij Załużny zaapelował o dostawy rakiet dalekiego zasięgu dla Ukrainy.

W październiku ukraiński koncern zbrojeniowy Ukroboronprom ogłosił, że pracuje nad nową bronią o zasięgu 1000 km, zdolnej do przenoszenia głowicy bojowej o masie 75 kg. Prawdopodobnie chodzi tu o dużego drona-kamikadze.

japantimes.co.jp / Janes.com / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz