Agencja Bloomberg poinformowała w środę, że epidemia koronawirusa może skutkować zakończeniem 16-letniego okresu zwyżki dla producentów lotniczych Boeing i Airbus. Wspomniane firmy jeszcze niedawno miały problem z nadążeniem za popytem. Aktualnie produkują maszyny, na które mogą nie znaleźć kupców – podała agencja.

W minionej dekadzie powstało ponad 30 procent wszystkich samolotów wyprodukowanych w historii. Aktualnie zapotrzebowanie na maszyny lotnicze drastycznie spada. Ma to związek ze zmniejszeniem popytu na loty, spowodowanym przez epidemię koronawirusa.

Zobacz także: Z powodu koronawirusa LOT i WIZZAIR zawieszają rejsy do Włoch

Rynkowy zwrot może oznaczać koniec najdłuższej koniunktury w historii lotnictwa. Poprzedni kryzys tego segmentu rynkowego był spowodowany inną chorobą zakaźną – Severe Acute Respiratory Syndrome (SARS).

Rozprzestrzenianie się wirusa spowodowało straty na amerykańskim rynku samolotów. Po okresie krótszym niż miesiąc wynoszą one ponad 175 mld USD. Agencja przypomina, że państwo polega na tym segmencie jako na kluczowym źródle eksportu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Zdaniem grupy handlowej International Air Transport Association zyski z zakupu biletów lotniczych mogą w obecnym roku spaść nawet o 113 mld USD. Z taką sytuacją możemy mieć do czynienia jeżeli rozprzestrzenianie się koronawirusa będzie postępowało. Linie lotnicze coraz ostrożniej planują zakupy nowych samolotów.

Agencja zwraca uwagę na fakt, iż reprezentanci chińskich przedsiębiorstw lotniczych mają z powodu koronawirusa trudności z dotarciem do siedzib producentów. Uniemożliwia im to wykonanie lotów testowych oraz podpisanie umów. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że Chiny były do tej pory największym na świecie rynkiem zbytu samolotów.

Linie lotnicze wydały od 2008 roku ponad 1,15 biliona USD na nowe maszyny. Doprowadziło to do znacznej płynności finansowej firm Boeing i Airbus.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jednak już wcześniej boeing zmagał się z przedłużającym się uziemieniem modelu 737 Max. Było to spowodowane dwoma wypadkami. Model jest obecnie przygotowywany do ponownego wprowadzenia. Jednak aktualnie niewiele linii myśli o rozszerzaniu floty.

Kolejnym aspektem sprawy jest spadająca liczba długodystansowych lotów. Może to wpłynąć na dostawy Dreamlinerów 787.

Agencja zaznaczyła, że producent amerykański wydał już 7,5 z 13,8 mld USD pożyczki zaciągniętej w związku z wycofaniem 737 Max.

Zobacz także: Z powodu koronawirusa linie lotnicze stracą miliardy

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Airbus wskazał z kolei, że w kryzysowych sytuacjach stosowana jest procedura „strażnicy”. Polega ona na dynamicznych zmianach w kalendarzu zamówień. Chętne firmy mają możliwość opóźnienia zapowiadanych wcześniej zamówień maszyn. Wyższe miejsce w kolejce oferuje się z kolei oportunistycznym przedsiębiorstwom. W latach 2009-2011 opisywany system pozwolił na przetasowanie ponad 600 zamówień. Nastąpiło to po kryzysie ekonomicznym z 2008 roku. System „strażnica” został także uruchomiony podczas epidemii SARS.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Analitycy, na których powołała się agencja wskazali także, że aktualna sytuacja, ze spadkiem cen ropy, zmniejsza wśród linii lotniczych chęć zmiany starszych maszyn w swojej flocie na nowe, bardziej oszczędne. Zdaniem ekspertów, wiele firm przewozów powietrznych może splajtować, w razie gdyby kryzysowa sytuacja uległa przedłużeniu. Oznaczałoby to z kolei pozostawienie po sobie dużej ilości używanego sprzętu, co dodatkowo zredukowałoby popyt na nowe jednostki Boeinga i Airbusa.

bloomberg / pap / wnp / kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz