Anis Amri, który w grudniu 2016 roku dokonał zamachu terrorystycznego, wykorzystując polską ciężarówkę, był wcześniej kontrolowany przez niemiecką policję.

19 grudnia pochodzący z Tunezji Anis Amri zamordował w Berlinie polskiego kierowcę, Łukasza Urbana, a następnie ciężarówką, którą przyjechał Polak, wjechał w przechodniów na jarmarku bożonarodzeniowym. Na skutek jego działań zginęło 12 osób. Obrażenia odniosło 70 ludzi. Amri został zastrzelony we Włoszech trzy dni później. „Państwo Islamskie” ogłosiło po zamachu, że terrorysta był jego „żołnierzem”.

Agencja informacyjna DPA podała dziś informację sugerującą, że niemieccy policjanci kontrolowali wcześniej zamachowca i mogli stwierdzić, że stwarza on ryzyko dla bezpieczeństwa. Jak poinformował w poniedziałek Herbert Reul, minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii, 10 miesięcy przed zamachem Amri był sprawdzany przez policjantów w raach rutynowej kontroli. W jej trakcie zabrano mu telefon komórkowy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Minister przyznał, że wśród około 1000 zdjęć jakie były zapisane na telefonie, na siedmiu Amri pozował z bronią. Mimo to nie wzbudziły one podejrzeń miejscowej policji. Jak przyznał Reul stało się tak, gdyż program kontrolujący zdjęcia zapisane w telefonie nie zidentyfikował tych z bronią, jako wartych by zwrócić na nie uwagę.

dpa-international.com/kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz