Dziennik „Wall Street Journal” ujawnia kulisy szczytu G7 w Kanadzie, podczas którego sojusznicy USA mieli być zdumieni brakiem możliwości porozumienia się z prezydentem Donaldem Trumpem nawet w podstawowych kwestiach. Byli też zaskoczeni i zirytowani jego wypowiedziami pod swoim adresem.

W mediach pojawia się coraz więcej „przecieków” dotyczących niedawnego szczytu G7 w Kanadzie. „Na niedawnym szczycie G7 sojusznicy Stanów Zjednoczonych byli zdumieni, bo nie mogli porozumieć się z prezydentem USA Donaldem Trumpem co do najprostszych faktów, oraz nieprzyjemnie zaskoczeni jego werbalnymi atakami pod swoim adresem” – pisze amerykański „Wall Street Journal”, powołując się na osoby obecne na spotkaniach.

Według dziennika, podczas dwudniowych spotkań „gotowało się od napięć” między USA i pozostałymi uczestnikami. Powodem były nie tylko różnice w kwestii handlu, ale również imigracji, walki z terroryzmem czy ochrony środowiska i innych.- Po (szczycie) G7 nastroje naprawdę się zmieniły – powiedział jeden z dyplomatów.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Jak pisze „WSJ”, europejscy dyplomaci byli zdumieni tym, że prezydent USA nie był skłonny do zmiany zdania nawet w najbardziej podstawowych kwestiach gospodarczych. Przykładem była opinia Trumpa o deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych w handlu z Kanadą, której za nic nie chciał zmienić. Amerykański prezydent nie chciał też przystać na propozycję kanclerz Niemiec Angeli Merkel, która sugerowała powołanie grupy ekspertów, która ustaliłaby stan faktyczny.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker apelował do Trumpa, by zamiast koncentrować się na pojedynczych pozycjach spojrzał na relacje handlowe z szerszej perspektywy. Co więcej, jak twierdzi wysoki rangą unijny dyplomata, Trump odnosząc się do wielkich kar nałożonych przez Brukselę na amerykańskie firmy, kilkakrotnie nazwał Junckera „brutalnym kilerem”.

Myślę, że to miał być komplement, ale nie jestem taki pewny – powiedział Juncker kilka dni po szczycie. UE nałożyła wielomiliardowe kary przedsiębiorstwa z USA m.in. za łamanie przez nie przepisów antymonopolowych i oszustwa podatkowe.

Osoby zaznajomione z przebiegiem spotkań na szczycie G7 oceniają, że Trump starał się nie sprawiać wrażenia izolowanego. Jednocześnie, zdarzało się mu jednak wygłaszać irytujące wypowiedzi pod adresem pozostałych uczestników. Według źródeł, na jednym ze spotkań Trump miał poruszyć problem migracji w Europie. Przy okazji zwrócił się do premiera Japonii Shinzo Abego:

– Wy nie macie tego problemu, ale mogę wysłać wam 25 mln Meksykanów i wtedy bardzo szybko wylecisz z urzędu.

Z kolei w dyskusji na temat Iranu i terroryzmu Trump miał powiedzieć do prezydenta Francji Emmanuela Macrona: Ty coś na pewno o tym wiesz, Emmanuel, przecież wszyscy terroryści są w Paryżu.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Prezydent USA atakował też premiera Kanady Justina Trudeau, co wywoływało zdumnienie kanadyjskich przedstawicieli. Wcześniej Trudeau zapowiedział, że Kanada nadal zamierza odpowiedzieć własnymi cłami na nowe taryfy wprowadzone przez Stany Zjednoczone. Trump zareagował na to wyraźnie nieprzyjaznymi wpisami na Twitterze. Przedstawiciele strony kanadyjskiej byli tym zaskoczeni, ponieważ wcześniejsze spotkanie obu przywódców przebiegło – w ich ocenie – w „przyjaznej, konstruktywnej atmosferze”.

Już wcześniej w mediach nagłaśniano inną domniemaną wypowiedź Trumpa podczas szczytu G7 w Kanadzie, gdzie miał powiedzieć, że Krym jest rosyjski, bo wszyscy mówią tam po rosyjsku. Biały Dom twierdzi, że nic nie wie na temat tej wypowiedzi prezydenta Trumpa, a rzeczniczka jego administracji powiedziała, że nie zamierza komentować prywatnej rozmowy, w której nie uczestniczyła.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Należy zaznaczyć, że mimo międzynarodowego oddźwięku, sam prezydent USA Donald Trump nie zdementował tych informacji, co może uprawdopodobniać to, że słowa na temat Krymu i Ukrainy rzeczywiście padły. Podczas piątkowej konferencji prasowej obwinił Baracka Obamę o to, że to on stracił Krym.

Przeczytaj: Klimkin broni Trumpa ws. wypowiedzi na temat Krymu

WSJ / rmf24.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    KazimierzS :

    Rosja też była zaskoczona, bo po wyborach Trumpa liczyła na coś w rodzaju resetu, a tu w zamian kolejne sankcje :). Polska jak zaskoczona – liczyła na międzymorze, a dostała ustawę 447 :). Tylko Ukraina zaskoczona nie jest, bo Trumpa nie popierała to i się nie dziwi, że ten mówi o Rosyjskim Krymie :).