Biały Dom twierdzi, że nic nie wie na temat wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który podczas szczytu G7 w Kanadzie miał powiedzieć, że Krym jest rosyjski, bo wszyscy mówią tam po rosyjsku. “Nie zamierzam komentować prywatnej rozmowy, w której nie uczestniczyłam” – mówi rzeczniczka Białego Domu.

Do sprawy w czwartek podczas konferencji prasowej odniosła się rzeczniczka Białego Domu, Sarah Sanders, twierdząc, że administracja prezydenta USA nic o tym nie wie.

– Nic mi nie wiadomo o jakiś komentarzach tego rodzaju – powiedziała Sanders. – Wiemy, że o tym informowano, ale nie zamierzam komentować prywatnej rozmowy, w której nie uczestniczyłam, o której nie mam informacji.

Wczoraj portal BuzzFeed podał, powołując się na dwa anonimowe źródła w dyplomacji, że Trump miał powiedzieć światowym przywódcom podczas szczytu G7, iż Krym jest częścią Rosji, ponieważ większość ludności mówi tam w języku rosyjskim. Słowa te miały paść podczas kolacji, która miała miejsce po oficjalnej części szczytu.

Trump miał przy tym pytać dlaczego światowi przywódcy stanęli po stronie Ukrainy. Jedno ze źródeł cytuje rzekome słowa Trumpa, który miał stwierdzić, że “Ukraina jest jednym z najbardziej skorumpowanych krajów na świecie”. Sprawa szybko zyskała rozgłos w mediach, w tym także w Rosji i na Ukrainie.

Należy zaznaczyć, że mimo międzynarodowego oddźwięku, sam prezydent USA Donald Trump nie zdementował tych informacji, co może uprawdopodobniać to, że słowa na temat Krymu i Ukrainy rzeczywiście padły.

Latem 2016 roku, w trakcie kampanii prezydenckiej, w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji ABC Donald Trump wyraził sugestię, że naród Krymu dokonał wyboru na rzecz Rosji i Stany Zjednoczone powinny to wziąć pod uwagę.

Wiecie, że naród Krymu, jak słyszałem, wolał być z Rosją niż tam, gdzie był wcześniej. I to trzeba mieć na uwadze powiedział ówczesny kandydat Republikanów do fotela w Białym Domu. Co się tyczy Ukrainy, to panuje tam bałagan. I dzieje się tak za rządów administracji (Baracka) Obamy i jego silnych związków z NATO. I ze wszystkimi tymi silnymi związkami z NATO na Ukrainie jest bałagan. Nie wińcie za to Donalda Trumpa.

Trump powiedział już wcześniej, że jeśli zostanie prezydentem USA, rozważy, czy Rosja miała prawo w 2014 roku zająć Krym stanowiący część Ukrainy. Pytany w środę na konferencji prasowej na Florydzie, czy uznałby zajęcie Krymu przez Rosję i czy rozważyłby zniesienie wprowadzonych wówczas sankcji przeciwko Moskwie, odparł: „Będziemy się temu przyglądać. Tak, przyjrzymy się temu”.

Wypowiedzi Trumpa wzburzyły polityków w Kijowie, ówczesny premier Arsenij Jaceniuk nazwał je “wyzwaniem dla wartości wolnego świata”.

112.ua / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply