Pentagon ma wycofać się z planu rozmieszczenia pocisków Tomahawk w Niemczech z obawy, że Moskwa uznałaby to za eskalację. Decyzja oznaczałaby odwrót od porozumienia przygotowanego jeszcze za administracji Joe Bidena i wpisywałaby się w szersze ograniczanie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.
Pentagon ma zrezygnować z planu wysłania do Niemiec pocisków manewrujących Tomahawk, ponieważ część urzędników obawia się reakcji Rosji. Według dwóch europejskich urzędników i jednego przedstawiciela administracji USA w Waszyngtonie istnieją obawy, że Moskwa mogłaby uznać rozmieszczenie precyzyjnych pocisków w centrum Europy za eskalację i odpowiedzieć działaniami odwetowymi.
Taka decyzja oznaczałaby wycofanie się z porozumienia przygotowanego jeszcze za administracji Joe Bidena. Dla Berlina byłby to poważny problem, ponieważ niemieckie władze zabiegają o uzupełnienie zdolności obronnych, które uznają za pilnie potrzebne wobec zagrożenia ze strony Rosji.
Zobacz też: Niemcy zabiegają w Waszyngtonie o Tomahawki
Sprawa wpisuje się w szersze ograniczanie amerykańskiej obecności w NATO. Obejmuje ono m.in. anulowane rozmieszczenie kilku tysięcy żołnierzy USA w Niemczech oraz plany wycofania części zasobów wojskowych.
„Europa może zrobić więcej już teraz i w najbliższej perspektywie” – powiedział w tym tygodniu generał Alexus Grynkewich, najwyższy dowódca NATO i szef sił USA w Europie. Dodał, że Stany Zjednoczone będą „przekierowywać” sprzęt i siły w inne miejsca.
Według amerykańskich urzędników obawy dotyczą nie tylko możliwej reakcji Moskwy, ale także kurczących się zapasów uzbrojenia USA. W pierwszych tygodniach wojny z Iranem Stany Zjednoczone zużyły tysiące pocisków Tomahawk i Patriot. Sekretarz obrony Pete Hegseth mówił w Kongresie, że uzupełnienie amunicji wydanej w konflikcie zajmie „miesiące i lata”.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz już w zeszłym miesiącu przyznał, że nie spodziewa się rozmieszczenia amerykańskich Tomahawków w Niemczech z powodu ograniczonej dostępności tych pocisków. „Amerykanie nie mają teraz wystarczająco dużo nawet dla siebie” – powiedział niemieckiej telewizji publicznej.
W tym tygodniu USA przedstawiły kolejne zmiany swojej roli w NATO. Według „Welt” mają one obejmować ograniczenie liczby myśliwców, dronów i jednostek morskich. Przedstawiciel Departamentu Obrony stwierdził, że chodzi o to, aby sojusznicy przejęli główną odpowiedzialność za konwencjonalną obronę Europy.
Niemcy szczególnie odczuwają amerykańskie ograniczenia. Wiosną Pentagon anulował rozmieszczenie 5 tys. żołnierzy USA w Niemczech, co zaskoczyło europejskich urzędników oraz republikańskich zwolenników silnej polityki obronnej.
Minister obrony Niemiec Boris Pistorius powiedział, że Berlin półtora roku temu złożył oficjalny wniosek do USA w sprawie zakupu Tomahawków. „Wciąż czekamy na odpowiedź. Ale szczerze mówiąc, biorąc pod uwagę obecny stan świata, nie mam w tej sprawie wielkiej nadziei” – stwierdził.
Zobacz też: Media: Niemcy rozważają zakup tureckich rakiet o zasięgu do 6 tys. km
Kresy.pl/Politico






























