Francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło w środę 15 lipca w ostatecznym głosowaniu ustawę ustanawiającą „prawo do pomocy w umieraniu”.
Za projektem opowiedziało się 291 deputowanych, przeciw było 241, a 29 wstrzymało się od głosu.
Ustawa legalizuje wspomagane samobójstwo, a w przypadkach, gdy chory nie będzie w stanie samodzielnie przyjąć śmiertelnej substancji, także eutanazję przeprowadzaną przez lekarza lub pielęgniarkę. Z procedury będą mogli skorzystać pełnoletni obywatele Francji oraz osoby stale i legalnie zamieszkujące w tym kraju, cierpiące na ciężką, nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu, znajdującą się w zaawansowanym lub terminalnym stadium.
Warunkiem będzie również stałe cierpienie fizyczne albo psychiczne związane z chorobą, którego nie można złagodzić, oraz zdolność do wyrażenia dobrowolnej i świadomej decyzji. Decyzję podejmie lekarz po konsultacji z co najmniej jednym innym lekarzem oraz przedstawicielem personelu uczestniczącego w opiece nad pacjentem. Po uzyskaniu zgody pacjent będzie musiał potwierdzić decyzję po co najmniej dwóch dniach. Pracownicy medyczni będą mogli odmówić udziału, ale mają wskazać osoby gotowe przeprowadzić procedurę.
Premier Sébastien Lecornu zapowiedział skierowanie ustawy do Rady Konstytucyjnej. Podobny krok zapowiedział przewodniczący Senatu Gérard Larcher.
Wiceprzewodniczący Konferencji Episkopatu Francji abp Vincent Jordy nazwał proces legislacyjny „aktem instytucjonalnej przemocy”. Jego zdaniem debata została zmanipulowana, ponieważ politycy nie uwzględnili doświadczeń pracowników medycznych i osób, które na co dzień towarzyszą chorym oraz umierającym. Hierarcha ocenił, że był to „z góry przygotowany ideologiczny projekt”. Ostrzegł, że ofiarami takich przepisów mogą padać przede wszystkim ludzie najubożsi i najbardziej bezbronni. Powołał się na doświadczenia amerykańskiego stanu Oregon, gdzie – jak zaznaczył – z możliwości zakończenia życia korzystają także osoby obawiające się utraty samodzielności, zależności od innych lub stania się ciężarem dla bliskich. Abp Jordy skrytykował przy tym lewicę, która deklaruje obronę najsłabszych, lecz nie wyciąga wniosków z doświadczeń państw i regionów, które dopuściły pomoc w umieraniu.
Sprzeciw wobec ustawy wyraziła również Papieska Akademia Życia. Jej kanclerz ks. Andrea Roberto Ciucci stwierdził, że braterstwo powinno służyć życiu, a nie śmierci. „Musimy pomagać każdej kobiecie i każdemu mężczyźnie żyć również w momencie śmierci, pozostać kobietą i mężczyzną także w chwili śmierci” – powiedział w rozmowie z Vatican News.
Czytaj też:
Brytyjska Izba Gmin za eutanazją
Kanada: weteranom wojskowym sugerowano wspomagane samobójstwo zamiast leczenia
Kresy.pl / Vatican News / Reuters































