Płk. prof. Lawrence Wilkerson, były szef gabinetu Colina Powella, uważa, że cele Amerykanów w Afganistanie mają mało wspólnego ze zwalczaniem terroryzmu, a więcej z geopolityką.

Wilkerson był pytany podczas transmisji na popularnym lewicowym portalu amerykańskim Real News Network o doniesienia na temat potencjalnej współpracy Rosjan i Iranu z talibami.  Wilkerson, obecnie wykładowca strategii wojskowej na College of William and Mary, stwierdził, że istnieje prawdopodobieństwo, ze Rosjanie i Irańczycy w jakiejś ograniczonej mierze kontaktują się z talibami, lecz kierują się w tej materii własnymi wąsko pojętymi interesami. Wilkerson zauważył, że w przypadku Rosjan może chodzić o infiltrowanie ugrupowań islamistycznych w Afganistanie, w celu powstrzymania ich dalszej ekspansji w kierunku Rosji.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5424.39 PLN    (24.65%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Jednak powtórzę to, co już wielokrotnie mówiłem. W Afganistanie nie chodzi już o talibów. Nie chodzi już nawet o stabilność Afganistanu, chyba, że ma to służyć wyższemu celowi. I ten wyższy cel jest ma podwójny charakter. Po pierwsze, chodzi o to, aby twarda siła wojskowa pozostała w Afganistanie przez najbliższe 50 lat, jeśli okaże się to konieczne. Aby ta siła stacjonowała w pobliżu chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku. Drugim celem jest zneutralizowanie pakistańskiej broni jądrowej, gdyby ten kraj uległ destabilizacji. Po to jesteśmy w Afganistanie. Nie po to, żeby walczyć z talibami, Al-Kaidą, ISIS lub kimkolwiek innym. I będziemy tam przez kolejne pół wieku” – powiedział Wilkerson.

W wywiadzie z naszym portalem, na pytanie jaki kurs powinien realizować Donald Trump w polityce zagranicznej, odpowiedział: „Niech wsłucha się w swój wewnętrzny głos, który wydaje się mieć rację w odniesieniu do Rosji z jakiegoś powodu, nikczemnego lub innego. Stany Zjednoczne muszą praktykować coś co nazwałbym „oszczędzaniem sobie wrogów”. Mówiąc wprost, oznacza to, że naród nie chce mieć więcej wrogów niż go na to stać. Obecnie, Chiny, Rosja, Korea Północna, Iran, różne elementy w Syrii i Iraku i wszelakie ugrupowania terrorystów tworzą zestaw naszych wrogów. To bardzo niebezpieczne. Wyelimowanie kilku z tego zestawienia ma kluczowe znaczenie dla polityki bezpieczeństwa narodowego. Rosję możnaby z łatwością usunąć z tego zestawienia dzięki rozsądnym decyzjom politycznym, tj. powstrzymaniem ekspansji NATO, zatrzymaniem rozmieszczania BMD [tarczy antyrakietowej] w Europie Środkowej, poważne rozmowy o sytuacji w Azji Południowo-Wschodniej, wszystko w zamian za bardziej pozytywne działania ze strony Moskwy. To nie jest, wbrew pozorom, coś trudnego i ma to sens. Clinton i Obama postawili USA na bardzo nieroztropnej ścieżce, gdy rozszerzali NATO i ciągle podkładali kłody pod nogi Putinowi (szczególnie Clinton).”

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Były szef gabinetu Colina Powella: Retoryka Białego Domu o Iranie przypomina retorykę Busha przed iwazją na Irak [+VIDEO]

Kresy.pl / Real News

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz