Katarzynie Sokołowskiej, inicjatorce licznych akcji upamiętniających ofiary ludobójstwa OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, przedstawiono 15 zarzutów m.in. o tzw. mowę nienawiści i „obrażenie narodu ukraińskiego”. Sformułował je prok. Maciej Młynarczyk, znany z nękania ocalałych z kresowego ludobójstwa.

Jak dowiedział się portal Kresy.pl, w czwartek Katarzyna Sokołowska, szefowa Fundacji Wołyń Pamiętamy, która zajmuje się organizowaniem różnych akcji przypominających o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, została wezwana na przesłuchanie w charakterze podejrzanej do opolskiej prokuratury. Tam przedstawiono jej łącznie 15 zarzutów, sformułowanych przez prok. Macieja Młynarczyka. Dotyczą one zasadniczo zamieszczanych w sieci komentarzy, głównie do wypowiedzi działającego w Polsce ukraińskiego dziennikarza i aktywisty, Igora Isajewa.

Czytaj także: Sąd kazał Polakowi zapłacić 7,5 tys. zł grzywny za słowa o „honorowym klepnięciu w pysk” Isajewa

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Zarzuty dotyczą artykułów kodeksu karnego z tzw. mowy nienawiści oraz publicznego znieważenia grupy ludności albo osoby z powodu przynależności narodowej, najczęściej „obrażenia narodu ukraińskiego”. To drugie formalnie zagrożone jest karą więzienia do lat 3.

Ponadto, Sokołowskiej przedstawiono zarzuty dotyczące rzekomego ujawnienia szczegółów postępowania, w związku z tym, że wcześniej mówiła w mediach o swojej sytuacji.

Na razie szefowa Fundacji Wołyń Pamiętamy formalnie nie otrzymała aktu oskarżenia. Wniosła o uzasadnienie zarzutów na piśmie.

Sama Sokołowska podtrzymuje, że komentarze dotyczyły negowania przez Ukraińców ludobójstwa na narodzie polskim na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz propagowania banderyzmu. Podkreśla też, że walczy o prawdę i pamięć dla pomordowanych Polaków, z czego przynajmniej część Ukraińców nie jest zadowolona. Odnośnie kwestii rzekomego ujawnienia szczegółów postępowania zaznacza, że mówiła o „wizycie” funkcjonariuszy w swoim mieszkaniu w czasie, gdy miała status świadka, a przeciwko niej nie prowadzono żadnego postępowania.

– Oni chcą przekierować sprawę ukraińskiego ludobójstwa na narodzie polskim na boczny tor. A tacy ludzie jak prok. Młynarczyk, który jest przecież harcmistrzem i pracuje z młodzieżą, faktycznie próbują całkowicie zmienić historię – zamiast pamiętać o ludobójstwie i ofiarach promują pamięć o sojuszu z petlurowcami – mówi w komentarzu dla portalu Kresy.pl Sokołowska.

PRZECZYTAJ: Udział Ukraińców w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r.

Czytaj także: Ukraina chce w 2020 r. upamiętniać członków OUN-UPA, w uchwale zafałszowuje fakty ws. obrony Zamościa

– Mówi się o „banderowskim ludobójstwie”, a przecież tych szowinistów ukraińskich, którym zależało na „samostijnej Ukrainie” była garstka. Przede wszystkim mordowali nas ukraińscy sąsiedzi, ci banderowcy tylko nimi dyrygowali. Tamtym zależało na „samostijnej Ukrainie”, a tym na krowie i na pierzynie, po prostu – dodaje.

Katarzyna Sokołowska z Fundacji „Wołyń Pamiętamy” to organizatorka szeroko zakrojonej kampanii mobilnej, informującej o ukraińskim ludobójstwie na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zasadniczym elementem akcji był regularny przejazd samochodu z dwustronnym billboardem informującym o ukraińskim ludobójstwie na obywatelach II RP w latach 1939 do 1947 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Odbyły się one m.in. w Przemyślu, w Warszawie i we Wrocławiu. Ponadto, wcześniej z jej inicjatywy w różnych miejscach w Polsce umieszczane były wielkoformatowe plakaty, upamiętniające ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, analogiczne do tych, które były pokazywane podczas akcji mobilnych. We wrześniu 2018 roku informowaliśmy o wielkim billboardzie umieszczonym przy autostradzie A4. Środki zebrano w ramach internetowej zrzutki. Później uruchomiono akcję zbierania środków na kolejne billboardy. Niedługo potem kolejny billboard został zainstalowany miejscowości Dźwierzuty pod Olsztynem, a z zebranej w ramach zbiórki kwoty sfinansowano kolejne akcje, m.in. w Opolu i we Wrocławiu. Ostatnia inicjatywa Sokołowskiej i jej fundacji dotyczyła wykonania w Łodzi muralu upamiętniającego Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów i Ukraińców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Tydzień temu portal Kresy.pl opisał działalność prokuratora Maciej Młynarczyk z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ. To osoba, która jako „specjalista od przestępstw z nienawiści” ściga za „antyukraińską mowę nienawiści” m.in. ocalałych z rzezi wołyńskiej. To również harcmistrz ZHP, mocno zaangażowany w proukraińskie inicjatywy, który powiela przy tym ukraińską narrację nt. stosunków polsko-ukraińskich. Przypomnijmy, że prok. Maciej Młynarczyk doprowadził do prawomocnego skazania ocalonego z ukraińskiego ludobójstwa, pochodzącego z Wołynia 78-letniego, ciężko chorego pana Zbigniewa, na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Powodem były jego zamieszczone w sieci komentarze krytykujące banderyzm na Ukrainie oraz działalność kontrowersyjnego ukraińskiego działacza i dziennikarza, Ihora Isajewa. Został oskarżony z art. 216 kodeksu karnego, czyli za znieważenie osoby, zasadniczo ukraińskiego ambasadora w Polsce, Andrija Deszcycę – pomimo tego, że dyplomata nie wniósł oskarżenia prywatnego, a strona ukraińska oświadczyła, że to prywatna sprawa. Pan Zbigniew twierdzi, że został „podstępnie zwiedziony” przez prowadzącego sprawę Młynarczyka i że prokurator prawdopodobnie występuje w tandemie z Isajewem i jest pod wpływem Związku Ukraińców w Polsce”. Zaznaczył też, że przed rozprawą „prok. Młynarczyk uzgadniał z Isajewem treść swoich postulatów”. Dodajmy, że w ostatnim czasie Isajew bez żadnych konsekwencji upublicznia w sieci całe fragmenty tekstu aktu oskarżenia wobec pana Zbigniewa.

Wcześniej na naszych łamach opisywaliśmy sprawę działacza kresowego, pana Antoniego Dąbrowskiego ze Stowarzyszenia Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć , urodzonego w woj. stanisławowskim i cudem ocalonego od śmierci w czasie ukraińskiego ludobójstwa. Jest ścigany przez Prokuraturę Rejonową Praga-Północ i prok. Młynarczyka za „mowę nienawiści” i obrażanie narodu ukraińskiego. Jak ustalił portal Kresy.pl, chodzi m.in. o wpisy krytykujące Ihora Isajewa i inne, dotyczące szerzenia w Polsce banderyzmu. Jak wynika z treści zawiadomienia, ma w prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową Praga-Północ postępowaniu status podejrzanego.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Co ważne, w co najmniej jednym przypadku prokurator Maciej Młynarczyk w uzasadnieniu aktu oskarżenia napisał m.in., że był to przykład „antyukraińskiej mowy nienawiści w polskim internecie”. Zaznaczył, że „oceniając stopień jej społecznej szkodliwości, nie sposób nie brać pod uwagę właśnie jej kontekstu związanego ze zmieniającą się sytuacją społeczną, przede wszystkim w zakresie stosunku społeczeństwa do cudzoziemców, w tym imigrantów”. Prokurator twierdził też, że „bezprecedensowemu w skali ostatniego półwiecza nasileniu nastrojów ksenofobicznych w Polsce towarzyszy wzrost liczby czynów zabronionych popełnionych z powodu różnic narodowościowych, rasowych i religijnych”. Powołał się też na kontrowersyjny raport Związku Ukraińców w Polsce „Mniejszość ukraińska i imigranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”, przygotowany za pieniądze założonej przez George’a Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, według którego tylko w ciągu roku „o ponad 50% zwiększyła się liczba negatywnie nacechowanych wypowiedzi na temat Ukraińców w polskich mediach społecznościowych”, zaznaczając, że według danych Urzędu ds. Cudzoziemców, „w tym samym czasie trzykrotnie wzrosła liczba postępowań prowadzonych w sprawie czynów”. W tym kontekście należy zwrócić uwagę, że według prok. Młynarczyka należy doprowadzać do wyegzekwowania wobec oskarżonych o tzw. antyukraińską mowę nienawiści odpowiedzialności karnej, de facto w celach prewencyjnych.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Za nękanie ocalałych z rzezi wołyńskiej odpowiada bezpośrednio prokurator Maciej Młynarczyk

Czytaj także: Petycja ws. odwołania prok. Młynarczyka, bezpośrednio odpowiedzialnego za nękanie ocalałych z rzezi wołyńskiej

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz