„Lviv” na tablicy ku pamięci Stanisława Lema. Szef Instytutu Polskiego w Kijowie: „nietakt”

Znany z proukraińskich poglądów dyrektor Instytutu Polskiego w Kijowie Robert Czyżewski skrytykował sposób, w jaki Ukraińcy zapisali nazwę Lwowa na tablicy umieszczonej na domu rodzinnym Stanisława Lema w tym mieście.

Jak podawaliśmy, w ostatnią niedzielę we Lwowie na domu rodzinnym Stanisława Lema przy ulicy Bohdana Łepkiego (Łepkoho) 4 odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy ku czci pisarza. W uroczystości brali udział m.in. mer Lwowa Andrij Sadowy i delegacja radnych Krakowa, gdzie Lem osiadł po wojnie. Na tablicy znalazły się napisy w językach ukraińskim, polskim i angielskim.

W środę do treści jednego z napisów w facebookowym wpisie pt. „Lwów i Lviv. Drobne złośliwości i poważny problem” odniósł się Robert Czyżewski, dyrektor podległego polskiemu MSZ Instytutu Polskiego w Kijowie. Czyżewski zauważył, że na tablicy w polskiej części napisu zamiast słowa „Lwów” użyto słowa „Lviv”, które jest angielską transkrypcją ukraińskiej nazwy miasta.

„Wprowadzenie tam takiego zapisu (Lviv) jest świadomym działaniem mającym coś zademonstrować Polakom – tylko co i po co?” – zastanawiał się Czyżewski.

Dyplomata wskazał, że w czasach gdy Lem mieszkał we Lwowie, nikt nie używał formy „Lviv”. Taki zapis porównał do hipotetycznej sytuacji, w której tablice pamiątkowe w Polsce związane z Ukrainą, byłyby pisane rosyjską cyrylicą, ponieważ „jest bardziej międzynarodowa”.

Nazywając użycie takiej formy „nietaktem” Czyżewski stwierdził, że widzi dwa wytłumaczenia, dlaczego jej użyto. „Pierwszym jest leczenie nieuzasadnionych kompleksów i obawa przed Polską. Można też jednak, widzieć cały incydent jako działanie agenturalne nastawione na psucie polsko-ukraińskich relacji. Na Ukrainie często wskazuje się na <<trzecią stronę>>, może więc teraz uchwyćmy ją na gorącym uczynku? A może trzeba to połączyć i powiedzieć, że antypolska fobia niektórych galicyjskich środowisk, jest skrzętnie wykorzystywana – wiadomo przez kogo.” – czytamy w jego wpisie.

Czyżewski poprosił „ukraińskich przyjaciół” o zabranie głosu w tej sprawie, ponieważ jego zdaniem Polakom w tej sytuacji pozostaje „herbertowski gest wyjścia” z wiersza „Potęga smaku”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

Przypomnijmy, że odsłonięta w niedzielę tablica nie wymienia narodowości pisarza. Dwuznacznie wypowiadał się na ten temat podczas uroczystości mer Lwowa . „Tak samo jak Francuzi mają Juliusza Verne’a, Anglicy mają Conan Doyla, tak my, lwowianie, mamy Lema” – mówił Sadowy. Internauci zwrócili również uwagę, że umieszczony na tablicy cytat „Jestem lwowianinem i lwowianinem do śmierci pozostanę” powinien mieć dalszy ciąg. Były to słowa: „Nic się tutaj nie zmieni, ludzie i narody to nie szafa, którą się przesuwa z kąta w kąt”.

Jak pisaliśmy, Czyżewski jest skądinąd znany z proukraińskich poglądów. Chwalił się ukraińskimi korzeniami i twierdził, że Polacy powinni „odpuścić” w sprawie pomników Bandery. W 2016 roku jako prezes Fundacji Wolność i Demokracja w rozmowie z „Kurierem Galicyjskim” zauważał, iż dzięki temu że Ukraina prowadzi wojnę, Polacy pierwszy raz nie są na pierwszej linii i warto za to „sporo” płacić. „Jeśli Ukrainiec stanie się pierwszym polskim przyjacielem, to Polak będzie musiał bronić Ukrainy tak, jak będzie chciał bronić Polski. Wydaje mi się, że to jest pewna droga do pojednania i do wsparcia, jakiego Polska mogłaby Ukrainie udzielić” – twierdził Czyżewski.

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz