We wtorek rano siły Azerbejdżanu nadal ostrzeliwały pogranicze Armenii. Premier ten ostatniej skontaktował się z przywódcami mocarstw.

Ministerstwo Obrony Armenii poinformowało, że około godz. 8 czasu miejscowego Azerbejdżanie kontynuowali atak na przygraniczne tereny Armenii z wykorzystaniem artylerii, moździerzy, dronów i broni wielkokalibrowej. Ataki były wymierzone w pozycje Ormian w rejonach miejscowości Wardenis, Sotk, Artanisz, Iszchanasar, Goris i Kapan. Erywań twierdzi przy tym, wbrew wczorajszej deklaracji Ministerstwa Obrony Azerbejdżanu, że siły tego państwa atakują nie tylko infrastrukturę wojskową, ale i cywilną.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1311 PLN    (5.95%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Ministerstwo Obrony Armenii napisało wręcz na Twietterze o „bitwach pozycyjnych” na granicy z Azerbejdżanem. Władze Armenii miały przekazać notę dyplomatyczną attache wojskowemu Azerbejdżanu deklarując, że ten ostatni ponosi „pełną odpowiedzialność za dalszy rozwój wypadków”.

 

Profil Nagorno Karabakh Observer zamieścił na Twitterze mapę mająco przedstawiać umiejscowienie azerbejdżańskich ataków.

Ze swojej strony, przedstawiciel Ministerstwa Obrony Azerbejdżanu gen. Husejn Mahmudow oskarżył we wtorek rano stronę armeńską o prowadzenie ataku na terytorium jego państwa. „Głównym celem regularnego ostrzeliwania przez armeńską stronę naszych pozycji na tych kierunkach jest opóźnienie podpisania porozumienia pokojowego, a także spowolnienie zakrojonych na szeroką skalę prac rekonstrukcyjnych i restauracyjnych prowadzonych na wyzwolonych terytoriach” – powiedział Mahmudow, którego zacytował portal Trend.az.

Mahmudow odniósł się do rejonów między uznaną międzynarodowo granicą Armenii, a kontrolowanym częściowo przez Ormian Górskim Karabachem. Azerbejdżan przejął te obszary pod swoją kontrolę z rąk sił ormiańskich po zwycięstwie w wojnie 2020 r.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Premier Armenii Nikoł Paaszynian usiłuje prowadzić ofensywę dyplomatyczną. Według jego oficjalnej strony internetowej, Paszynian odbył już w sprawie walk na granicy rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem.

„Premier przedstawił szczegóły dotyczące agresji Azerbejdżanu na suwerenne terytorium Armenii. Nikoł Paszynian poinformował, że w związku z prowadzonymi działaniami zapadła decyzja o wystąpieniu do Rady Federacji Rosyjskiej o wykonanie postanowień Układu o Przyjaźni, Współpracy i Pomocy Wzajemnej, do Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym oraz do Rada Bezpieczeństwa ONZ. W tym kontekście premier Paszynian wyraził nadzieję na odpowiednią reakcję społeczności międzynarodowej” – można przeczytać w oświadczeniu zamieszczonym na tym portalu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak na razie reakcją Moskwy miało być postawienie w stan gotowości bojowej rosyjskich żołnierzy stacjonujących w bazie wojskowej w armeńskim mieście Giumri, napisała na Twitterze redakcja Gazeta.ru.

 

Według agencji Interfax Paszynian zdążył już odbyć także rozmowę telefoniczną z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, któremu przekazał „szczegóły o prowokacyjnych, agresywnych działaniach Sił Zbrojnych Azerbejdżanu w kierunku suwerennego terytorium Armenii, które rozpoczęły się o północy. Zauważono, że działaniom tym towarzyszy ostrzał z broni artyleryjskiej i wielkokalibrowej” – agencja zacytowała fragment oświadczenia strony armeńskiej.

Paszynian połączył się także z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, któremu przekazał podobne informacje, twierdząc, że działania Azerbejdżanu na pograniczu Armenii są prowadzone „na licznych kierunkach”. Ze swojej strony Macron miała powiedzieć o „niedopuszczalność dalszej eskalacji napięć i podkreślił konieczność deeskalacji”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W nocy z poniedziałku na wtorek siły Azerbejdżanu rozpoczęły zmasowany ostrzał pogranicza Armenii na wysokości spornego regionu Górskiego Karabachu, o czym napisaliśmy na naszym portalu.

Ormianie i Azerbejdżanie są skonfliktowani od ponad wieku. Po walkach w czasie krótkotrwałej niepodległości ich państw w latach 1918-1920, konflikt rozgorzał na nowo o region Górskiego Karbachu – zamieszkany przez Ormian, ale przyporządkowany przez władze radzieckiego do Azerskiej SRR. Pod koniec lat 80 XX wieku Ormianie podjęli działania secesyjne. W latach 1990-1994 w krwawej wojnie Ormianie, przy wsparciu władz Armenii obronili swoją niezależność od Baku, jednak państwowość Republiki Górskiego Karabachu nie jest uznawana przez żadne państwo na świecie. Przez lata na granicy między obszarami kontrolowanymi przez tę republikę i władze w Baku trwał konflikt zbrojny niskiej intensywności.

Czytaj także: Etniczna mina pod Związkiem Radzieckim – źródła wojny w Górskim Karabachu

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Górski Karabach utrzymuje ścisłe związki z Armenią, która wspiera go politycznie, militarnie i ekonomicznie. Były prezydent i premier Armenii Serż Sarkisjan wywodzi się Górskiego Karabachu, w czasie wojny o jego niezależność, w latach 1992-1993 był ministrem obrony nieuznawanej republiki. Podobną drogę przeszedł inny przywódca Górskiego Karabachu Robert Koczarjan, który był prezydentem Armenii przed Sarkisjanem, a obecnie jest jednym z liderów opozycji przeciwko premierowi Armenii Nikołowi Paszynianowi.

27 września 2020 konflikt karabaski ponownie eskalował do postaci pełnowymiarowej wojny. Azerbejdżan rozbił w niej obronę Ormian. Interwencja Rosji sprawiła, że w nocy z 9 na 10 listopada 2020 roku Armenia przy mediacji zawarła porozumienie rozejmowe z Azerbejdżanem, które jest gwarantowane przez Moskwę. Zawiera ono decyzje niekorzystne dla Ormian w Górskim Karabachu. Wszystkie rejony wokół regionu, które Ormianie kontrolowali od początku lat 90 przeszły pod kontrolę Baku, tak jak i około jednej trzeciej nieuznawanej Republiki Górskiego Karabachu z miastem Szuszą. Pozostała w rękach Ormian część Górskiego Karabachu została przekazana pod kontrolę rosyjskich sił rozjemczych. Armenia zobowiązała się przy tym zapewnić Azerbejdżanowi niezakłóconą komunikację przez swoje terytorium z jego eksklawą – Nachiczewańską Republiką Autonomiczną.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Premier Armenii Nikoł Paszynian prowadzi pojednawczą politykę wobec Baku, dąży również do normalizacji relacji z czołowym sprzymierzeńcem Azerbejdżanu – Turcją. Taka ugodowa polityka premiera Armenii wobec wieloletnich wrogów wywołała w wiosną tego roku falę protestów społecznych.

trend.az/primeminister.am/interfax.ru/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz