Amerykańscy śledczy podejrzewają obywatela Chin, Bo Mao o sprzeniewierzenie, które miało na celu przekazanie informacji technologicznej korporacji Huawei.

Profesor Bo Mao został aresztowany 14 sierpnia. Zwolniono go sześć dni później za kaucją wyznaczoną w wysokości 100 tys. dolarów. Amerykańcy śledczy stawiają mu zarzut pozyskania od jednej z amerykańskich spółek telekomunikacyjnych urządzenia, jak wnioskował, w celach badawczych. Pisząca o sprawie agencja informacyjna Reutera nie określa nazwy amerykańskiej spółki, której technologia miała zostać użyta niezgodnie z przeznaczeniem przez Mao, twierdzi jednak, że urządzenie trafiło do jednej ze spółek powiązanych z chińskim potentatem Huawei.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Podejrzany jest pracownikiem chińskiego uniwersytetu w Xiamen. Przebywał w USA jako profesor wizytujący na University of Texas. Sprawa ma związek z procesem cywilnym jaki Huawei wytoczyło w grudniu 2017 r. swojemu byłemu inżynierowi, Yirenowi Huangowi i założonemu przez niego start-upowi CNEX Labs. Chiński koncern oskarżył Huanga o kradzież własnej technologii. Jednak ten twierdził, że to właśnie prof. Mao przekazał dane na temat uzyskanego od niego urządzenia jednej ze spółek Huawei. Proces cywilny przeciw Huangowi został przegrany przez chińskiego potentata. Amerykański sąd uznał, że były pracownik nie przysporzył firmie żadnych szkód.

Obecnie sprawę Mao podjęło dwóch prokuratorów z Brooklynu, którzy już prowadzą postępowania przeciw Huawei w sprawie sprzeniewierzenia środków finansowych i łamania sankcji nałożonych przez Waszyngton na Iran. Choć działania amerykańskich prokuratorów nie są wymierzone bezpośrednio w koncern, spowodowały już reakcję jego rzecznika, który zaznaczył, że amerykańscy śledczy użyli oskarżeń sformułowanych przez ich byłego pracownika, choć wcześniej amerykański wymiar sprawiedliwości nie wykazał zainteresowania oskarżeniami jakie Huawei sformułował wobec niego. Spółka uznaje to za element kampanii dyskredytacji, jaką miały podjąć przeciw niej władze USA.

Przypomnijmy, że 1 grudnia ubiegłego roku Meng Wanzhou, wiceprezes i dyrektor finansowa Huawei, a zarazem córka założyciela firmy będącej największym chińskim producentem sprzętu telekomunikacyjnego, została zatrzymana na lotnisku w Vancouver w Kanadzie na wniosek Amerykanów. Jest oskarżana o okłamywanie banków w sprawie wykorzystywania ukrytej spółki zależnej dla prowadzenia sprzedaży w Iranie z naruszeniem sankcji USA. Grozi jej za to ponad 30 lat więzienia. Jej zatrzymanie wywołało oburzenie Pekinu, który zagroził Kanadzie i USA poważnymi konsekwencjami. Wyszła za kaucją wartości 10 mln dolarów kanadyjskich. Amerykańskie władze wywierają naciski na władze innych państw, a nawet na własnych obywateli, aby nie korzystali ze sprzętu Huawei.

W maju Departament Handlu USA wpisał Huawei na „czarną listę” firm, które muszą występować o specjalne zezwolenie na nabywanie nowoczesnych technologii z USA choć następnie zawiesił wykonywanie tej decyzji na trzy miesiące. Spowodowało to decyzję takich potentatów branży telekomunikacyjnej i elektronicznej jak Google, Intel, Qualcomm, Xilinx i Broadcom o zakończeniu współpracy z chińską spółką, mimo zawieszenia sankcji wobec Huawei na okres trzech miesięcy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W Polsce Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Polaka Piotra D., byłego oficera ABW, i Chińczyka Weijinga W., dyrektora sprzedaży polskiego oddziału Huawei, pod zarzutem współpracy z chińskim wywiadem. Premier Mateusz Morawiecki podpisał niedawno deklarację z wiceprezydentem USA, Mike’m Pence’m, która według niektórych komentatorów eliminuje chińskie spółki z ubiegania się o kontrakty na budowę w Polsce sieci telekomunikacyjnej 5G.

reuters.com/kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz