Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali Polaka, byłego oficera ABW, i Chińczyka, jednego z dyrektorów polskiego oddziału Huawei – informuje TVP Info. Są podejrzani o współpracę z chińskim wywiadem.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani we wtorek. W piątek o sprawie poinformowała stacja TVP Info. Nakaz zatrzymania wydał Mazowiecki Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Postawiono im zarzuty dotyczące szpiegostwa przeciwko Polsce, za co grozi im do 10 lat więzienia. Z ustaleń ABW wynika, że działali na rzecz chińskich służb specjalnych. Zatrzymani nie przyznają się do winy i odmawiają składania zeznań.



Jak podaje TVP info, zatrzymanym Chińczykiem jest Weijing W., dyrektor sprzedaży na Polskę chińskiej firmy Huawei, posługujący się też imieniem Stanisław. Ukończył polonistykę na Pekińskim Uniwersytecie Studiów Zagranicznych, który według tej stacji uchodzi za „kuźnię kadr chińskiej dyplomacji i wywiadu”. Potem studiował w Łodzi, a od 2006 roku pracował w Konsulacie Generalnym ChRL w Gdańsku. W Huawei zaczął pracować w 2011 roku. Początkowo odpowiadał za public relations tej firmy w Polsce oraz za kontakty z przedstawicielstwami dyplomatycznymi. Dwa lata temu został dyrektorem sprzedaży. Jak poinformowano, jego głównym zadaniem była sprzedaż produktów firmy Huawei w sektorze publicznym.

Przeczytaj: Amerykańskie służby apelują do obywateli: Nie kupujcie telefonów Huawei

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W sprawie zatrzymanego Chińczyka w MSZ pojawił się zastępca ambasadora Chin w Polsce, prosząc o umożliwienie chińskim służbom konsularnym kontaktu z aresztowanym obywatelem chińskim. Ponieważ nie chroni go immunitet dyplomatyczny, pozostanie w areszcie co najmniej przez trzy miesiące.

Zatrzymanym Polakiem jest Piotr D., były oficer ABW w stopniu kapitana, który w 2011 roku odszedł ze służby. Był m.in. doradcą ówczesnego szefa ABW, gen. Krzysztofa Bondaryka i wiceszefem Departamentu ds. Bezpieczeństwa Teleinformatycznego. Miał dostęp do różnych ważnych informacji, w tym dotyczących funkcjonowania Sieci Łączności Rządowej, który umożliwia przekazywanie najważniejszym osobom w państwie tajnych informacji. Jego odejście ze służb wiązano z tzw. infoaferą, dotyczącą korupcji przy rządowych przetargach informatycznych, ale nigdy nie usłyszał zarzutów w tej sprawie. Później zajmował się bezpieczeństwem teleinformatycznym w Wojskowej Akademii Technicznej, Urzędzie Komunikacji Elektronicznej oraz Orange. Według nieoficjalnych informacji, agenci ABW weszli do Urzędu, siedziby polskiego oddziału Huawei oraz do biura Orange, ostatnio pracował Piotr D.

[AKTUALIZACJA] Rzecznicy prasowi UKE i Orange zaprzeczają, jakoby ABW dokonało u nich przeszukań. UKE twierdzi, że Piotr D. pracował w urzędzie krótko, po czym sam odszedł z pracy.

Przypomnijmy, że 1 grudnia ub. roku Meng Wanzhou, wiceprezes i dyrektor finansowa Huawei, a zarazem córka założyciela firmy będącej największym chińskim producentem sprzętu telekomunikacyjnego, została zatrzymana na lotnisku w Vancouver w Kanadzie na wniosek Amerykanów podczas przesiadki na inny samolot. Jest oskarżana o okłamywanie banków w sprawie wykorzystywania ukrytej spółki zależnej dla prowadzenia sprzedaży w Iranie z naruszeniem sankcji USA. Grozi jej za to ponad 30 lat więzienia. Jej zatrzymanie wywołało oburzenie Pekinu, który zagroził Kanadzie i USA poważnymi konsekwencjami. Wyszła za kaucją wartości 10 mln dolarów kanadyjskich.

Czytaj również: Mateusz Piskorski może wyjść za kaucją – po ponad 2,5 latach aresztu

tvp.info / Kresy.pl

Media: ABW zatrzymała Chińczyka i Polaka. Są podejrzani o współpracę z chińskimi służbami
Oceń ten artykuł

Reklama

Tagi: , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz