Prasa w Niemczech komentuje konflikt prezydenta USA ze swoim byłym doradcą Stevem Bannonem, który zaostrza się po wydaniu książki „Ogień i furia: wewnątrz Białego Domu Trumpa”.

Steve Bannon udzielił obszernych wypowiedzi do książki Michaela Wolffa „Ogień i furia: wewnątrz Białego Domu Trumpa”, która w piątek trafiła do sprzedaży w USA. Donald Trump napisał na Twitterze, że książka jest pełna kłamstw, wypaczeń i źródeł, które nie istnieją. Podkreślił, że sam nie udzielił do książki żadnych wypowiedzi.

Do sprawy odniosła się niemiecka prasa. Dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze: Bez względu na to czy autor książki o Trumpie zaliczany jest do wiarygodnych czy nie – w Waszyngtonie zatrzęsła się ziemia. (…). Bannon, który był zaklinaczem Trumpa, Rasputinem w Białym Domu, odważył się wprost zaatakować członków rodziny Trumpa przedstawiając ich jako niepatriotycznych głupców i zdrajców. To nie mieści się w głowie. Nic dziwnego, że prezydent zareagował wybuchem wściekłości. Pomijając niezręczność i możliwe konsekwencje prawne: Rozliczenie z nacjonalistą Banonnem, któremu marzy się zagłada republikańskiego establishmentu to okazja dla Trumpa, aby z tym establishmentem zawrzeć pokój„.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

60 PLN    (0.27%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Prezydenta USA ostro zaatakował „Die Welt”. Stwierdził on, że po niespełna roku urzędowania Trump przechodzi do historii jako prezydent, który w ciągu dwunastu miesięcy niczego się nie nauczył. Mówi się, że człowiek dojrzewa w czasie sprawowania urzędu, ale w przypadku Trumpa jest na odwrót. Urząd traci przy z nim na prestiżu. Wydaje się, że Trump uosabia słabości swoich wszystkich poprzedników nie posiadając ich siły. Czy naprawdę można w ogóle brać pod uwagę, że Trump da sobie coś powiedzieć? Zdaniem komentatora To co dzieje się w Ameryce jest tragedią. Zachód szczególnie dziś, w obliczu licznych kryzysów potrzebuje doświadczonego menedżera światowej polityki. Ale ten zamiast się tym zająć, z zapałem niszczy sam siebie.

ZOBACZ WIĘCEJ: Bannon o spotkaniu z Rosjanami w Trump Tower: „zdradzieckie”. Trump: „stracił rozum”

Publicysta „Süddeutsche Zeitung” stwierdza z kolei, że domniemane uwagi Steve’a Bannona o jego własnym udziale w wykreowaniu Trumpa na prezydenta są dowodem arogancji i szaleństwa, które towarzyszą tej prezydenturze. Nie, w tej kwestii nic nie jest normalne, tutaj panuje duch rynsztoka. Nic w tym zdrożnego, że Steve Bannon ogłosił światu pikantne szczegóły z życia klanu Trumpów. Ale fatalne jest, że to soczyste wyznanie jest słowo w słowo wiarygodne. Po Trumpie można się wszystkiego spodziewać, tylko nie godnego końca tej prezydentury. Bannon jest szarlatanem, który chciałby być drugim Machiavellim. Jego demoniczna siła niszczenia nie została wyeliminowana. Jego fantazjowanie o niszczeniu obraca się przeciwko samemu prezydentowi. Wywołane zostały duchy. Tylko który z nich, Bannon czy Trump, jest właściwie uczniem czarnoksiężnika?

Kresy.pl / interia.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz