Rosyjski Gazprom jak dotąd sprzedał za granicę mniej gazu niż w ubiegłym roku, a ważni odbiorcy, w tym Niemcy, a także Polska, zaczynają redukować zakupy gazu z Rosji. Import zwiększają zarazem inne kraje Europy Środkowej.

Według dziennika „Rzeczpospolita”, spada popyt Europy na gaz rurociągowy z Rosji. Jak poinformował Gazprom, do połowy sierpnia br. ten rosyjski koncern sprzedał za granicę o 4,7 proc. mniej gazu niż w rekordowym 2018 roku. Rosjanie podkreślają, że część krajów zwiększyło zakupy. Dotyczy to przede wszystkim Węgier, które w ujęciu rocznym kupiły o 55,1 proc. więcej gazu, a także Austrii (31,5 proc.), Czech (38,5 proc.) i Słowacji (34,2 proc.). Zakupy rosyjskiego gazu zwiększyły też Holandia (o blisko 11 proc.) i Francja (o ponad 4 proc.).

Jednocześnie, jak zaznacza gazeta, kluczowi klienci Gazpromu zaczynają redukować zakupy w Rosji. „Wpływ na to może mieć tańszy od rosyjskiego gazu surowiec skroplony (LNG) dostępny w nadmiarze na wolnym rynku Europy” – pisze „Rzeczpospolita”. Choć Gazprom oficjalnie nie informuje o tym, kto kupuje od niego mniej, to szczegółowe dane największych odbiorców: Niemiec (niespełna 27 mld m sześc., czyli o ponad 2,5 mld mniej) i Turcji (8,1 mld m sześc., o 4,6 mld mniej). Oba te kraje mają połączyć z Rosją nowe gazociągi: Nord Stream 2 i Turecki Potok.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

W związku z tym, drugim największym odbiorcą gazu z Rosji stały się Włochy, które nieznacznie zwiększyły zamówienia, do 11,68 mld m sześc. Trzecie miejsce zajmuje Białoruś (10,14 mld m sześc.), a dalej Turcja i Austria oraz Francja i Wielka Brytania.

Okazuje się, że Węgry importują już więcej gazu z Rosji niż Polska, która w pierwszym półroczu zmniejszyła zakupy o jedną trzecią w ujęciu r./r. – wyniosły 4,35 mld m sześc. Rok wcześniej było to 6,04 mld m sześc. . Za nami są Czesi, którzy kupili 4,2 mld m sześc.

Ponadto, zakupy gazu z Rosji o 40 proc. zredukował Kazachstan (z 2,24 mld m sześc. do 1,5 mld m sześc.). Coraz mniej kupują go też państwa bałtyckie.

Z końcem tego roku Gazpromowi wygasa kontrakt na tranzyt surowca do Europy przez terytorium Ukrainy, a w połowie maja przyszłego roku na transport przez Polskę. Ponieważ Rosjanie wciąż nie zakończyli budowy Nord Stream 2 i raczej nie zdążą przed końcem roku, można spodziewać się intensywnych rozmów Moskwy zarówno z Kijowem, jak i z Warszawą ws. określenia nowych zasad przesyłu gazu przez terytoria obu krajów.

Przeczytaj: Reuters: Rosja chce krótkoterminowej umowy ws. tranzytu gazu przez Ukrainę, by zyskać na czasie

Polska w 1996 roku zawarła z Rosją długoletni kontrakt jamalski, do którego w 2012 roku dołączono podpisany aneks. Umowa obowiązuje do końca 2022 roku. Na jej mocy Polska może importować z Rosji do 10,2 mld m sześc. gazu rocznie, przy czym musi odebrać przynajmniej 85 proc. tego wolumenu. Cena w kontrakcie określana jest na podstawie kursu ropy oraz cen gazu na rynkach zagranicznych. Umowa nie zawsze była wypełniana.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Obecny rząd w ramach dywersyfikacji dostaw gazu promuje przede wszystkim import coraz większej ilości gazu skroplonego z USA. Cena za niego w ramach kolejnych podpisywanych kontraktów jest nieznana, przy czym czołowi przedstawiciele obozu PiS, w tym Jarosław Kaczyński twierdzą, że gaz z USA jest tańszy o jedną trzecią od rosyjskiego. Szef PGNiG Piotr Woźniak wcześniej twierdził, że LNG z USA jest o 20-30 proc. tańszy niż gaz obecnie kupowany z Rosji.

Kwestia kupowania od Stanów Zjednoczonych gazu skroplonego jest od paru lat wyraźnie akcentowa na przez stronę amerykańską, w tym w rozmowach na najwyższym szczeblu. Prezydent Donald Trump nie ukrywał, że widzi w tym jeden z głównych czynników warunkujących dobre stosunki USA z krajami sojuszniczymi, w tym z Polską. Polska dyplomacja z kolei zapowiadała, że w ramach tzw. projektu Trójmorza chciałaby otworzyć rynki krajów Europy Środkowej i Wschodniej na amerykański gaz LNG.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku w wywiadzie dla rosyjskiej gazety Kommiersant szef MSZ Jacek Czaputowicz przyznał, że kupowany przez Polskę gaz skroplony jest droższy niż rosyjski. Na pytanie dlaczego Polska kupuje amerykański gaz LNG, który jest droższy od tego dostarczanego przez Gazprom Czaputowicz odpowiedział – „Tak, ale my nie kierujemy się tylko ceną”. Uznał przy tym, iż „Rosja jako dostawca gazu to partner, który może używać go dla nacisku i szantażu”. Podobnie wypowiadał się były szef MSZ, Witold Waszczykowski.

Czytaj także: Duda: chcemy być hubem Europy dla LNG z USA. Ekspert: zmieniamy się w rynek zbytu najdroższego gazu skroplonego

energia.rp.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jazmig
    jazmig :

    Jeżeli ktoś pisze, że LNG jest tańszy od gazu z rurociągu, to na pewno mija się z prawdą. Nie bez powodu PGNiG ukrywa ceny LNG. Ale to co ukrywa PGNiG nie ukrywają Amerykanie, bo ich prawo nakazuje publikować wszystkie tego rodzaju dane. Dlatego specjaliści potrafią podać cenę amerykańskiego gazu loco gazoport i po jego regazyfikacji. Ta cena jest o 50-60% wyższa, od gazu z rurociągu Jamał.