Rosja chce zawrzeć z Kijowem umowę krótkoterminową ws. tranzytu gazu, żeby zyskać czas potrzebny na dokończenie rurociągów omijających Ukrainę – podaje Reuters, powołując się na kilka źródeł.

Z końcem tego roku wygasa umowa ukraińskiego Narftohazu/Naftogazu z rosyjskim Gazpromem ws. tranzytu rosyjskiego gazu przez ukraińskie terytorium. Miesiąc temu pisaliśmy, że Ukraina sceptycznie podchodzi do uzgodnienia nowej umowy z Rosją i ostrzega Europę przed możliwym kryzysem gazowym, jednocześnie proponując, by UE zgromadziła swoje zapasy gazu w wielkich ukraińskich magazynach. Rosyjskie ministerstwo energetyki oficjalnie wyrażało nadzieję na nową umowę tranzytową z Ukrainą i zapowiadało, że we wrześniu umówi datę rozmów trójstronnych w tej sprawie z Unią Europejską i Ukrainą.

Według agencji Reuters, stanowisko Moskwy jest dalekie od oczekiwań Kijowa i europejskich sojuszników Ukrainy. Oczekują oni od Rosji gwarancji, że Ukraina pozostanie krajem tranzytowym dla rosyjskiego gazu wysyłanego do Europy. Rosjanie chcą z kolei znacząco zredukować ilość gazu przesyłanego przez Ukrainę, zarazem zwiększając transfer przez gazociąg Nord Stream oraz kontynuując budowę gazociągu przez Morze Czarne do Turcji i dalej na południe Europy.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jak na razie, rozmowy utknęły w miejscu z powodu konfliktu ukraińsko-rosyjskiego. Ponadto, Moskwa czeka na zebranie się nowego ukraińskiego parlamentu i wyłonienie nowego rządu. Do tego czasu nie zamierza prowadzić oficjalnych negocjacji.

Agencja Reuters powołując się na kilka źródeł zaznajomionych z poglądami Rosji na tę kwestię twierdzi, że Rosjanie chcą zawrzeć z Kijowem umowę krótkoterminową ws. tranzytu gazu, żeby zyskać potrzebny czas na dokończenie rurociągów omijających Ukrainę.

„Ukraina chce długoterminowej, 10-letniej umowy. To nie jest dla nas korzystne. Roczna umowa byłaby w porządku, moglibyśmy zbudować swoją siłę i uruchomić wszystkie te „potoki” [tzn. Nord Stream 2 i TurkStream/Turkish Stream – red.]” – twierdzi pierwsze ze źródeł, które cytuje Reuters.

Według tej agencji, takie stanowisko Moskwy potwierdzają trzy inne źródła – jedno z UE, a dwa z Rosji. Wszystkie mają być zaznajomione z tym, co aktualnie rozważa Gazprom. Rosyjski koncern odmówił komentarza w tej sprawie.

Zdaniem jednego z tych źródeł, przedłużenie obecnej umowy w formie kontraktu krótkoterminowego byłoby dobrą opcją w kontekście aspiracji Kijowa dotyczących zreformowania swojego systemu przesyłu gazu. „To jasne, że oni [Rosjanie-red.] chcą wygasić tranzyt przez Ukrainę. Chcą kontraktu na krótki czas, z niskimi zobowiązaniami odnośnie wolumenów”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Rosyjski minister energii Aleksander Nowak pytany o tę kwestię potwierdził, że Moskwa jest w kontakcie z władzami w Kijowie odnośnie umowy krótkoterminowej:

– Zaproponowaliśmy naszym kolegom [z Ukrainy] przedłużenie obecnego kontraktu o rok, na obecnych warunkach. Mogą być pewne poprawki, zależnie od rozmów biznesowych… Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Reutersa informuje, że przedstawiciele UE zaprosili Rosję i Ukrainę do kontynuowania rozmów na 16 września.

Według Oxford Institute for Energy Studies, który w maju opublikował analizę na ten temat, należy spodziewać się nadchodzącego końca wielkiego tranzytu rosyjskiego gazu przez terytorium ukraińskie.

„Obojętnie, czy przed 31 grudnia dojdzie do porozumienia, czy nie, nie ma żadnych wątpliwości, że tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę do Europy na dużą skalę zbliża się do końca” – napisano. Zdaniem ekspertów, najprawdopodobniej przed 2022 rokiem zarówno Nord Stream 2, jak i Turkish Stream, będą działać na pełną skalę.

Reuters / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz