Premier Armenii Nikol Paszynian odrzucił apel o przeprowadzenie natychmiastowego referendum w sprawie opuszczenia kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EAES).
Apel taki został wystosowany przez liderów pozostałych państw zrzeszenia, do którego należy również Armenia. Apel ten został wydany przez przywódców Białorusi, Kazachstanu, Kirgistanu i Rosji na szczycie EAES, który odbywał się w Astanie w czwartek i piątek. W przemówieniu transmitowanym na portalach społecznościowych Paszynian oświadczył, że rząd w stolicy Erywaniu będzie kontynuował współpracę w ramach EAES, dopóki wybór między nim a Unią Europejską „nie stanie się nieunikniony” zrelacjonowała Al Jazeera.
Relacje między Armenią i Rosją pogarszają się od lat. Nikol Paszynian od dawna dystansuje się od Moskwy. Premier Armenii oskarża Rosję o to, że nie wsparła go wobec konfliktu z Azerbejdżanem i popiera wejście USA w rolę mediatora rozwiązania konfliktu jego państwa z Azerbejdżanem i stabilizacji Kaukazu Południowego.
Pod władzą Paszyniana kaukaskiego państwo wzięło też kurs na zbliżenie z Unią Europejską. Na początku maja w Erywaniu odbył się pierwszy szczyt Armenii z Unią Europejską, podczas którego podpisano umowę o partnerstwie w zakresie łączności.
Następnie Johannes Luchner, zastępca dyrektora generalnego w Dyrekcji Generalnej ds. Migracji i Spraw Wewnętrznych Komisji Europejskiej spotkał się w Erywaniu z minister spraw wewnętrznych Armenii, Arpine Sarkisjan, która odpowiada w rządzie kaukaskiego państwa za wdrażanie Planu działań na rzecz liberalizacji wizowej (VLAP).
Przedstawiciele rosyjskich władz podkreślali już, że nie da się połączyć przynależności do EAES z członkostwem w UE.
25 maja rzecznik prezydenta Rosji ostrzegł Armenię, że może stracić ona niską cenę rosyjskiego gazu, jeśli będzie odchodzić od integracji z Rosją.
Armenia płaci obecnie Gazpromowi 165 dol. za tysiąc metrów sześciennych, według kontraktu z 2019 roku. To daleko poniżej europejskiego benchmarku dla gazu, czyli na holenderskim węźle, na którym wynosiła ona na koniec maja około 500 dol. za tysiąc m. sześc.
Nikol Paszynian wybrał jednak asertywną odpowiedź. „Dziś mamy już linię kolejową ze wschodu na zachód. Linia kolejowa Achalkalaki-Kars [Gruzja-Turcja] została dla nas otwarta, linia kolejowa przez terytorium Azerbejdżanu została otwarta, a wkrótce zostanie otwarty TRIPP [korytarz administrowany przez Amerykanów]. Przez nasz kraj będzie przebiegał gazociąg, a my w zamian za ten tranzyt otrzymamy gaz” – powiedział na środowym wiecu premier Armenii.
Od 22 maja obowiązuje rosyjskie embargo na kwiaty z Armenii, a od 30 maja zakaz importu armeńskich truskawek i niektórych gatunków warzyw. 1 czerwca Moskwa nałożyła go na wwóz armeńskich winogron, wiśni, czereśni, moreli, śliwek, brzoskwiń i nektarynek.
W najbliższą niedzielę w Armenii odbędą się wybory parlamentarne.
aljazeera.com/kresy.pl
































