Japonia sprowadzi ropę naftową z Rosji, pierwszy transport ze złoża Sachalin-2 ma dotrzeć na początku maja. Kraj poszukuje alternatywnych źródeł ropy naftowej po tym, jak wojna USA, Izraela i Iranu ograniczyła dostawy z Zatoki Perskiej.
Tankowiec z surowcem zakupionym przez japońską rafinerię Taiyo Oil zmierza do prefektury Ehime w zachodniej części kraju. Jak poinformowała agencja Kyodo, dostawa ma dotrzeć 4 maja.
Przeczytaj również: Ropa najdroższa od czterech lat – handlowcy niepokoją się perspektywą wznowienia wojny
Decyzja o zakupie ropy z Rosji wpisuje się w działania Japonii zmierzające do dywersyfikacji źródeł dostaw energii. Kraj ten w dużym stopniu uzależniony był od importu z Zatoki Perskiej, skąd przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie pochodziło ponad 90 proc. sprowadzanej ropy oraz około 11 proc. skroplonego gazu ziemnego.
Przez cieśninę Ormuz transportowano wcześniej około 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i 25 proc. LNG, co czyniło ten szlak jednym z kluczowych dla globalnego rynku energii.
Japonia w dużej mierze ograniczyła zakupy rosyjskiej ropy po rozpoczęciu wojny na Ukrainie w 2022 roku. Obecna dostawa jest pierwszą po dłuższej przerwie i odbywa się w ramach obowiązującego do 18 czerwca amerykańskiego zwolnienia dotyczącego projektu Sachalin-2.
Projekt ten realizowany jest przez rosyjski koncern państwowy Gazprom, który jest jego większościowym udziałowcem. W przedsięwzięciu uczestniczą także japońskie koncerny Mitsubishi Corp. oraz Mitsui and Co.
Całoroczną produkcję ropy naftowej w ramach projektu uruchomiono w 2008 roku, natomiast eksport skroplonego gazu ziemnego rozpoczął się rok później.
Przedstawiciele japońskiego sektora energetycznego wskazują, że decyzja o zakupie surowca z Rosji ma charakter uzupełniający i wynika z konieczności zapewnienia stabilnych dostaw w sytuacji ograniczeń na Bliskim Wschodzie.
Równolegle Japonia podejmuje działania zmierzające do zabezpieczenia dostaw także z innych kierunków, w tym ze Stanów Zjednoczonych oraz tras omijających zamkniętą cieśninę Ormuz.
Kresy.pl/Reuters






























